Bez pocierania zieleni

Druga połowa, „Dochodzenia”, jest mocno uderzająca i sprawia, że ​​zastanawiasz się, czy dzikie zwierzęta i miejsca w Indiach mają w ogóle szansę zobaczyć obiecany hałas achche.

The Age of Endlings, Jay Mazoomdaar, Harper Litmus, recenzja książki, indyjska recenzja książki ekspresowejWe wstępie Mazoomdaar nadaje ton, pisząc, że chronione lasy to najbardziej wrogie siedliska dla dziennikarzy śledczych.

Książka: Wiek Endlings



Autor: Jay Mazoomdaar



Publikacja: Harper Litmus



Strony: 271

Cena: 399 zł



W tytule tej książki kryje się złowieszczo, w środku czają się bardzo złe rzeczy, obawiasz się, i niestety, w większości twoje obawy są dobrze uzasadnione. A najgorsze jest to, że to nie jest fikcja. Jay Mazoomdaar, który od kilku lat pisał prace śledcze na tematy środowiskowe i dla różnych publikacji (obecnie jest z Indyjski Ekspres ), zebrała teraz ten zbiór, którego pierwsza połowa, zatytułowana „Eksploracje”, omawia różne zagadnienia w 11 rozdziałach.



jak często podlewać rośliny domowe

Druga połowa, „Dochodzenia”, jest mocno uderzająca i sprawia, że ​​zastanawiasz się, czy dzikie zwierzęta i miejsca w Indiach mają w ogóle szansę zobaczyć obiecany hałas achche.

We wstępie Mazoomdaar nadaje ton, pisząc, że chronione lasy to najbardziej wrogie siedliska dla dziennikarzy śledczych. Dostęp… jest strzeżony. Nieautoryzowane wejście jest karane długimi wyrokami więzienia. Jeśli oficjalność cię nie dopadnie, najprawdopodobniej zrobi to mafia – kłusownicy, drwale, intruzi, górnicy. Zakorzeniony system, samo przeciwieństwo odpowiedzialności i reform, pozostaje na miejscu — status quo jest zachowane bez względu na wszystko. To mówi wszystko: gdyby nie było nic do ukrycia, władze i rząd powitałyby wszystkich odwiedzających – zwłaszcza media – z otwartymi ramionami i pokazałyby im zieloną i rojną dżunglę, którą tak pielęgnują, z brodawkami i wszystkim. Niestety, jest odwrotnie.



W sekcji „Eksploracje” Mazoomdaar porusza takie tematy, jak istnienie „Wężowego Diabła” na pustyni Thar, czy powinniśmy bawić się w boga i ratować ranne/stare zwierzęta z sanktuariów, dlaczego kłusownictwo kwitnie (ogromne zyski, niskie ryzyko), i romantyczne mity o lampartach, które żyją wśród nas, ponieważ się tolerujemy.



Obejrzyj wideo: Co słychać w wiadomościach

Jest też kilka zachęcających historii: jak plemiona stanowczo odrzucają Vedantę i jak sanktuarium świątyni Biligiri Rangaswamy w Karnatace było chronione przez eony przez żyjące wewnątrz plemiona. Są też rozdziały o tygrysach żywiących się ludźmi, uboju i o tym, jak Projekt Tygrys, który miał być rodzajem parasolowego planu ubezpieczeniowego dla dobra wszystkich zwierząt, pozostawił biednego dropia indyjskiego na jednego, wysokiego i suchego.



To druga część książki, „Dochodzenia”, która naprawdę przyprawia cię o mdłości. To niekończąca się, brudna opowieść o defensywnym rządzie żyjącym w zaprzeczaniu, wprowadzających w błąd danych, tandetnej metodologii naukowej (z bezużytecznym sprzętem), mnogości agencji i komitetów, słabym lub zmanipulowanym zarządzaniu, zerowym wdrażaniu, potężnym interesom przepychającym się tam, gdzie chcą , wściekli mieszkańcy bronią się i ich kombinacje zdarzają się raz po raz.



Prawa są naginane lub łamane wprost (a kary są rzadkie) – kłusownicy, powstańcy, intruzi, deweloperzy, hotelarze wzniecają zamieszki – a rząd jest napalony na poszerzenie dróg i projekty połączenia rzek przez najbardziej dziewicze obszary chronione. Jeśli agencja śledcza stwierdzi, że coś jest nie do przyjęcia (i prawdopodobnie słusznie), zostaje powołana inna, aby to zastąpić, powodując wystarczająco dużo zamieszania w procesie, aby zaciemnić prawdziwy problem. Napawaliśmy się na przykład faktem, że w Indiach zwiększyła się zieleń i pokrywa leśna — najwyraźniej pokazują to satelity — ale używane satelity nie są w stanie odróżnić gaju kokosowego od lasu tropikalnego, a prawdopodobnie nawet pole golfowe i dżungla.

Niektóre z badanych parków narodowych to Sariska (Mazoomdaar ogłosił w 2005 r. wiadomość, że ma tylko wyimaginowane tygrysy. Po jego raporcie, został uzupełniony do hodowli, ale z rodzeństwem tygrysa), Ranthambore (nagła śmierć), Kanha i Corbett (które , został dosłownie sprzedany w dół rzeki). Jako dziennikarz śledczy, Mazoomdaar poparł swoje odkrycia (i przybił kłamstwa) z dokładnością do dwóch miejsc po przecinku — mnóstwo faktów i statystyk mówi same za siebie.



Dla osób już zaangażowanych w kwestie związane z dziką przyrodą, wszystkie te dane statystyczne są niezbędne, ale dla niecierpliwego, laickiego czytelnika może to umniejszyć ogólny obraz, może sprawić, że będzie tęsknił za drewnem na drzewa. Być może można je było umieścić w przypisach, dzięki czemu narracja płynęła mocniej. Ale ludzie, do których naprawdę czujesz się po przeczytaniu tej książki, to ci, którzy są na pierwszej linii frontu, próbując wykonywać swoją pracę w nieprzyjaznym środowisku i stając w obliczu ognia z każdego kwartału, w tym ze strony swoich szefów. Mazoomdaar wykonał świetną robotę, pokazując nam, co naprawdę dzieje się w tak wielu nawet najbardziej prestiżowych parkach narodowych i sanktuariach.



Jeśli przeczytasz tę książkę i odwiedzisz którekolwiek z tych miejsc, podnieś niektóre z pytań i kwestii, które zostały tutaj poruszone władzom: może to ich trochę wstrząsnąć i uświadomić, że nie wszyscy są ślepi i głupi. Zrób to jednak dopiero ostatniego dnia wizyty. W przeciwnym razie możesz nie zostać wpuszczony.

drzewa o fioletowych kwiatach