Barack Obama był inspirujący z więcej niż jednego powodu. A w tym wywiadzie były prezydent USA, który wypowiadał się głośno o potrzebie równości płci, podkreśla tę kwestię z elokwencją.
Z perspektywy rządu najlepszym wskaźnikiem tego, czy kraj jest rozwinięty, czy nie, jest to, jak kształcił dziewczęta i jak traktował kobiety. Zazwyczaj te kraje, które wykonują złą robotę, są zacofane i zapóźnione gospodarczo. I ma to sens, ponieważ tak przy okazji, a niekoniecznie musi tak być, kobiety nadal zajmują się wychowywaniem dzieci. Tak więc, jeśli nie uczysz kobiety czytać, najprawdopodobniej dziecko też nie nauczy się czytać. A jeśli masz wykształconą matkę, te dzieci będą wykształcone, powiedział Obama, poproszony o komentarz na temat równości płci.
Mówił też o swoim czasie w Białym Domu, kiedy podczas spotkań jego personel nie zabierał głosu. Zawsze mężczyźni byli bardziej chętni. Powiedział, że musi szturchać, a kiedy rozmawiali, przyznał, byli bardziej wnikliwi. Czasami kobieta zwracała uwagę, a dziesięć minut temu facet robił to samo.
Mówił o potrzebie, aby kobiety były bardziej asertywne i przezwyciężały społeczne uwarunkowania. Zrób sobie miejsce, radzi. Miał też słowo ostrzeżenia dla mężczyzn, prosząc ich, aby byli uważni, a jeśli w organizacji nie ma kobiet, to jest to problem i oni też powinni szukać rozwiązania.