Recenzja książki: Defying the British Raj – francuski bohater ze swoim tygrysem

Jego francuski bohater jest odważny, przedsiębiorczy i uprzejmy, podczas gdy jego brytyjscy przeciwnicy są w większości brutalni, nieskuteczni lub aroganccy, a Hindusi, z wyjątkami, odpowiadają panującym stereotypom szlachetnych dzikusów.

książki, recenzja książki, najnowsze książki, kiedyś w indiach, pewnego razu w indiach recenzja, sam miller, sam millers bokks, sam miller book review, indie książki, książki historyczne, indian express, najnowsze wiadomościKsiążka opowiada o wyczynach najbardziej niezwykłego francuskiego poszukiwacza przygód, któremu towarzyszył bezprecedensowy doradca, w Indiach Brytyjskich w połowie XIX wieku, w przededniu 1857 roku. (Źródło: IANS)

Tytuł: Dawno, dawno temu w Indiach - Cudowne przygody kapitana Corcorana
Autor: Alfred Assollant (przetłumaczone przez Sama Millera)
Wydawca: Juggernaut
Strony: 252
Cena: 299 zł



Raj wydaje się integralną częścią naszej historii, ale nie było to pewne, ponieważ inna potęga europejska zaciekle kontestowała wpływy brytyjskie na subkontynencie przez większą część XVIII wieku i zbliżała się do ich zastąpienia. Gdyby nie pewne błędy w obliczeniach i przegrane bitwy, moglibyśmy skończyć jako największy na świecie naród francuskojęzyczny. Jaki mógłby być nasz kurs w takiej sytuacji?



Ten od dawna niejasny klasyk, odkopany i przetłumaczony przez brytyjskiego dziennikarza i pisarza Sama Millera, o wyczynach najbardziej niezwykłego francuskiego poszukiwacza przygód, któremu towarzyszył bezprecedensowy doradca, można dostrzec kuszące spojrzenie na możliwy demokratyczny, republikański system sprawiedliwości. wiekowe Indie Brytyjskie, w przededniu 1857 roku.



Ta przygoda Alfreda Assollanta, mało znanego francuskiego autora XIX wieku, była najbardziej popularna w jego czasach i później (jak mówi Miller, wśród fanów XX wieku byli m.in. francuski filozof Jean Paul Sartre i włoski marksista Antonio Gramsci), przetłumaczony na większość języków europejskich, z wyjątkiem angielskiego – jego celów, ale nie uczynił go sławnym ani bogatym. Nadal jest drukowany, ale niewiele czytany lub znany.

świerk biały kontra świerk niebieski

Assollant (1827-1886) nie był bynajmniej jedynym Francuzem, który pisał o Indiach – weźmy jego bardziej znanego współczesnego Julesa Verne'a (również syna prawnika) z The Steam House (znanym również jako Koniec Nany Sahab) i znaną postacią , kapitan Nemo z dwudziestu tysięcy mil podmorskiej żeglugi, 1871 i więcej, okazał się być Indianinem – i z wielką nienawiścią do Brytyjczyków.



Wydaje się, że to właśnie ten kierunek zapoczątkował Assollant w swojej pracy z 1867 roku. Jego francuski bohater jest odważny, przedsiębiorczy i uprzejmy, podczas gdy jego brytyjscy przeciwnicy są w większości brutalni, przekupni, nieskuteczni lub aroganccy, a Hindusi, z wyjątkami, odpowiadają panującym stereotypom szlachetnych dzikusów, kładąc nacisk na oba słowa.



Fabuła wydaje się prosta. W Lyonie prestiżowa Akademia Nauk na posiedzeniu pod koniec września 1856 dowiaduje się o śmierci jednego z jej członków, który właśnie miał wyjechać do Indii, by szukać wśród gór znanych jako Ghaty, w pobliżu źródła rzeki Godavari dla Guru Karamaty, najważniejszych świętych ksiąg Hindusów, długo ukrywanych przed europejskimi oczami, ale pozostawionych pokaźną sumę każdemu, kto weźmie jego niedokończoną pracę.

Członek akademii sugeruje otwarcie go dla publiczności, ale dopiero w maju następnego roku znajdują kogoś, kto spełni wszystkie wymagania.



Jedyną rzeczą, jaką kapitan Corcoran ma niecierpliwą pięcioletnią Louison czekającą w drugim pokoju, a niektórzy uczeni członkowie sugerują karę, zanim odkryją, że jest królewskim tygrysem bengalskim – i jest głodna. Następuje Bedlam.



Następnie scena przenosi się do Indii, na dwór Holkara, Księcia Marathów, w Bhagavpur nad Narmada, gdzie Brytyjczycy, wyczuwając pewne kłopoty na wietrze, starają się go rozbroić, a nawet podporządkować jego premierowi cel, powód. Ale żeglowanie w górę rzeki jest jego francuskim wybawcą.

rodzaj owoców ze zdjęciami

Po pomieszanym melanżu buntów, porwań (w tym pięknej i uroczej córki Holkara Sity), oblężeń i zaciętych bitew, Corcoran staje się panem sytuacji, a także władcą królestwa i mężem księżniczki. Ale czy jego radykalne środki sprawiedliwego zarządzania będą dobrze pasować do jego tradycyjnych poddanych lub szlachty, którzy uważają, że mają większe prawo do władzy?



Assollant, który w prawdziwym życiu był dość radykalny (za poglądy stracił posadę nauczyciela), czyni ze swojego bohatera naczynie dla swoich pomysłów, ale kolonializm stawia na tę atrakcyjną opcję. Bez względu na to, jak otwarci i radykalni w kraju, Francuzi i Brytyjczycy nigdy nie przestrzegali tej zasady w większości swoich kolonii.



Ale podtekst, pewne błędy w jego opisie Indii i ich obyczajów, a także zmieniające się nastroje narracji – od czystej farsy, z którą zaczyna się później, w bardziej mroczny ton – poza tym twórczość Assollanta to nie tylko przestarzała, literacka ciekawostka, ale wciągająca opowieść którym trzeba się delektować. Miller, który wykonał tu godną pochwały robotę, musi także wydobyć inne przygody.