Avni Doshi opowiada o odkrywaniu pamięci i gorzkim posmaku niechlujnych relacji

W swojej debiutanckiej powieści, zatytułowanej Dziewczyna z białej bawełny, Doshi przygląda się więzom rodzinnym i tym, jak nas potępiają i rozwiązują. Nadaje ton swoim początkowym zdaniem: „Skłamałabym, gdybym powiedziała, że ​​nędza mojej matki nigdy nie sprawiła mi przyjemności”.

Dziewczyna w białej bawełnie, Avni Doshi, książka o związkach, indyjskie wiadomości ekspresoweAvni Doshi na Festiwalu Literatury Zee Jaipur. (Zdjęcie: Rohit Jain Paras)

W eseju opublikowanym w magazynie o modzie w maju 2017 r. Avni Doshi napisała o swojej babci, u której zdiagnozowano chorobę Alzheimera: Każdego dnia trochę jej tracimy. Mówię psychiatrze, że pęka mi serce, ale prawda jest taka, że ​​najbardziej odczuwam to w żołądku, w wodnistym niepokoju jelit. Jej Nani trzymała rodzinę razem z jej dobrocią i posiłkami, a zbliżająca się utrata pamięci zasygnalizowała Doshiemu rozwodnienie wspólnej przeszłości rodziny.



Gdyby to była miłość, którą zbadała w eseju o swojej babci ze strony matki, kiedy w listopadzie 2019 roku ukazała się jej debiutancka powieść Dziewczyna w białej bawełnie (HarperCollins), książka, która powstawała od siedmiu lat, Doshi z Dubaju by ją szkolił. soczewka ponownie na pamięć i jej korozję. Tylko tym razem byłaby to niepokojąca, fikcyjna opowieść o tym, co to oznacza dla tych, którzy znaleźli się w jego gorzkich awanturach, zwłaszcza jeśli związek był pełen nieufności i rozczarowania. W jednym z najbardziej oczekiwanych zeszłorocznych debiutów Doshi badał napięte relacje między Tarą i Antarą, matką i córką, które ujawniają się, gdy Tara zaczyna tracić pamięć, zmuszając Antarę do zostania jej opiekunką. Odwrócenie ról inicjuje składanie w całość lat zaniedbań, jakie Antara cierpiała z powodu radykalnych wyborów życiowych Tary i jej apatii wobec córki. To twarde, niezachwiane spojrzenie na więzi rodzinne i na to, jak nas potępiają i rozwiązują. Doshi nadaje ton swoim początkowym zdaniem: skłamałabym, gdybym powiedziała, że ​​nędza mojej matki nigdy nie sprawiła mi przyjemności i prowadzi ją do dość niekonwencjonalnego zakończenia.



dzika roślina z czerwonymi jagodami

To narracyjny głos napędzał historię, mówi Doshi. Centralne miejsce pamięci w powieści — nie tylko jej słabość medyczna, ale także to, co wybieramy do zapamiętania i o czym zapominamy — było bardziej intuicyjne. Po prostu śledziłem historię opowiadaną przez narratora, a pamięć okazała się jedną z głównych idei. Kiedy usłyszałem w głowie głos narratora, wiedziałem, że opowie swoją historię. Podobał mi się sposób, w jaki brzmiała, ten głos mnie kierował, mówi pisarka, która dorastała w Fort Lee w New Jersey i studiowała historię sztuki, ze szczególnym uwzględnieniem współczesnej sztuki indyjskiej.



Towarzystwo kobiet, nie tylko matki, ale także babci i innych kobiet w rodzinie, kalibrowało ją do rytmu kobiecego doświadczenia. Wakacje oznaczały wyjazdy do Indii, często do Pune, gdzie mieszkała rodzina jej matki. W jej powieści, w której wszystkie inne postacie znikają na peryferiach, pozostawiając Tarę i Antarę w centrum uwagi, by zmagać się ze swoimi demonami, niewidzialne konstrukcje patriarchatu są na miejscu, a Doshi analizuje ich wpływ na życie swoich bohaterów z przenikliwą ostrością. Wydawało mi się naturalne, że piszę o życiu wewnętrznym kobiet — to są historie, które chcę opowiedzieć, takie są historie, które znam, mówi.

Jednak to sztuka sprowadziłaby ją do Indii po dwudziestce, gdzie mieszkała przez siedem lat, pracując jako kurator w galeriach, takich jak Latitude 28 w Delhi i Art Musings w Bombaju. To było w 2012 roku, a Doshi wkrótce potem rozpoczęła swoją powieść. Zawsze wiedziałem, że nie będę długo pracował jako kurator — nie byłem zbyt dobry, nie dość akademicki, zbyt fantazyjny. Kiedy zacząłem pisać beletrystykę, od razu poczułem się lepiej, a ponieważ uwielbiałem czytać, literatura wydawała mi się znajoma. Dopiero po tym, jak zdobyłem Tibor Jones Prize za pierwszy szkic tej książki w 2013 roku, zostałem przedstawiony agentowi i światu literackiemu, zacząłem właściwie w siebie wątpić. Byłam pewna, że ​​nie umiałam napisać, że to wszystko było pomyłką – mówi.



Teraz, gdy książka jest już na uboczu, Doshi mówi, że poświęca swój czas na rozpoczęcie pracy nad następną, spędzając czas ze swoim małym synkiem, pozwalając pomysłom gotować się na wolnym ogniu, aż dojrzała chwila. Myślę, że nie ma sposobu, aby poradzić sobie z niepewnością pisania, a dotyczy to nawet najbardziej wytrawnego pisarza; każda książka jest inna, musi być w pewien sposób napisana i musi zostać odkryta – mówi.



robaki, które wyglądają jak biedronki, ale nimi nie są