Jestem pisarką, ale w swojej pracy wykorzystuję umiejętności, których nauczyłam się jako dziennikarka – mówi Isabel Allende Długi płatek morza
Izabela Allende
Bloomsbury
336 stron
550 zł
wiśnie vs czereśnie
Twoja najnowsza książka, A Long Petal of the Sea (Bloomsbury) zawiera silne elementy zarówno dziennikarskie, jak i beletrystyczne. Jak bardzo czujesz się dziś dziennikarzem lub pisarzem?
Jestem pisarzem fikcji, ale w swojej pracy wykorzystuję umiejętności, których nauczyłem się jako dziennikarz, takie jak przeprowadzanie wywiadów, prowadzenie badań, redagowanie itp. Jako dziennikarz musiałem chwycić surowych czytelników za szyję i utrzymać ich zainteresowanie do kończyć się. Nie zapominam o tym, kiedy piszę powieści. Chcę, aby moi czytelnicy zostali ze mną i zajęli się moją historią. Myślę też, że mam dziennikarską ciekawość świata, więc moje książki opierają się na drobiazgowych badaniach. Chociaż zostałem nazwany pisarzem magicznego realizmu, staram się przedstawiać rzeczywistość w całej jej złożoności.

Wbrew poglądowi, że realizm magiczny jest gatunkiem latynoamerykańskim, zawsze utrzymywałeś, że jego elementy znajdują się w literaturze z całego świata. Czy nadal pozostaje wyjątkowym urządzeniem, które może być skuteczne w dzisiejszych czasach? A może potrzebujemy teraz więcej realizmu i mniej magii?
Artyści i pisarze akceptują, że świat to tajemnicze miejsce, nie mamy na wszystko wyjaśnień, bardzo mało kontrolujemy. Naszym zadaniem jest przebywać w nieznanym i próbować je zinterpretować. To zawsze ma swoje miejsce na świecie, nie tylko w Ameryce Łacińskiej, nie tylko w przeszłości. Niedawno przeczytałem powieść Ta-Nehisi Coatesa The Water Dance (2019). Opowiada o brutalnej rzeczywistości niewolnictwa, ale jest to także magiczna historia.
Dwie z twoich najlepszych prac to twoja debiutancka powieść — Dom duchów (1982) i hołd złożony twojej córce Pauli (1994). W pierwszym pisałeś listy do zmarłego dziadka, a w drugim opowiadałeś o stracie córki. Jak trudno było napisać te głęboko osobiste książki?
Napisałem swoją pierwszą książkę, Dom duchów, z łatwością, szybko, nie planując ani nawet nie zdając sobie sprawy, że to powieść, myślałem, że to kronika lub pamiętnik. Nigdy nie czytałem recenzji książek ani nie brałem udziału w zajęciach z pisania, nie miałem pojęcia, że przemysł książkowy jest prawie polem minowym. Nigdy więcej nie będę miał tej pewności siebie i niewinności. Pisanie Pauli, pamiętnika o mojej córce, było bolesne, ale konieczne, ponieważ pomogło mi zrozumieć, co się wydarzyło w tym strasznym roku jej choroby i zaakceptować, że jedynym wyjściem z więzienia jej bezwładnego ciała jest śmierć.
Razem ze swoim byłym mężem, pisarzem kryminałów, próbowałeś napisać książkę. Następnie w innej książce ściśle współpracowałeś ze swoim partnerem, aby dostać się do męskiej głowy. Jak trudne lub łatwe jest zaangażowanie intymnych partnerów w swoją pracę?
Mój agent wpadł na pomysł, że mogłabym napisać powieść kryminalną z mężem. To w ogóle nie działało. Nauczyłem się, że nie umiem pisać z inną osobą. Pisanie jest dla mnie bardzo intymnym i prywatnym przedsięwzięciem, nawet nie opowiadam o historii ani nie udostępniam rękopisu, dopóki nie jest skończony.
Jesteś spokrewniony z Salvadorem Allende (prezydentem Chile, 1970-73). Biorąc pod uwagę wszystko, co wydarzyło się w Chile od 1973 roku, jak trudno było być siostrzenicą Allende?
Wcale nie było ciężko. Z dumą noszę swoje nazwisko. Może podczas wojskowego zamachu stanu w Chile w 1973 r. była to odpowiedzialność, ale nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby to zmienić lub użyć nazwiska męża.
Czy pisarze powinni być polityczni? I szczerze mówiąc, w dzisiejszych czasach na całym świecie, czy mają w ogóle wybór?
Nie mogę mówić w imieniu innych pisarzy. W moich powieściach pojawiają się nieuniknione kwestie polityczne i społeczne, ponieważ moje historie osadzone są w pewnej rzeczywistości; nie unoszą się w pustce nietkniętej wydarzeniami świata. Ostatnią rzeczą, o której myślę, jest przesłanie orędzia lub kazanie. To nie jest rola fikcji. Jednak osoba, którą jestem, moje pomysły i uczucia są wyraźnie wyrażone między wierszami i tematami, o których piszę. Na przykład moje ostatnie trzy powieści dotyczą migrantów, uchodźców i przesiedleńców szukających bezpiecznego schronienia. To jest polityczne.
W rozmowie z dziennikarzem we Francji w 1985 r. Milan Kundera powiedział, że pisarze mieszkający poza domem nie powinni po prostu stać się „migrantami” skupionymi na aspekcie „przesiedlenia” w swoim życiu. Czy pomysł znalezienia „domu” lub przebywania na wygnaniu obciąża życie pisarzy?
To zależy od pisarza i okoliczności. Nie ma reguły określającej, jak należy się czuć w związku z przemieszczeniem. W moim przypadku ucieczka z kraju była bardzo ważna. Wygnanie uczyniło mnie pisarzem. Moja pierwsza powieść była ćwiczeniem z nostalgii. Chciałem odzyskać świat i ludzi, których straciłem. Jako imigrant i wieczny obcokrajowiec nie biorę niczego za pewnik, uważnie obserwuję, słucham i zadaję pytania. W ten sposób otrzymuję moje historie.
Piszesz po hiszpańsku, ale teraz mieszkasz w głównie anglojęzycznym kraju (Stany Zjednoczone). Jak to wpływa na twoją pracę?
jak rozpoznać palmy
Życie w USA utrudnia mi pracę. Na moim biurku znajdziesz kilka słowników i podręczników do gramatyki. Przed rozpoczęciem nowej książki — zawsze 8 stycznia — spędzam tydzień na czytaniu poezji po hiszpańsku. To przywraca rytm, smak i bogactwo mojego języka. Kiedy wysyłam mój rękopis do mojego agenta w Hiszpanii, jest on sprawdzany przez kogoś, kto upewnia się, że nie używam zdań przetłumaczonych z języka angielskiego.