Czy w dobie szybkich napraw naprawdę można znaleźć prawdziwego guru? Przypadek Ram Rahima pokazał nam, jak guru mają gliniane stopy, które muszą się rozpaść przy najmniejszym nacisku. Jest to również udowodniona ślepa lojalność niektórych zwolenników, która wykracza poza wszelkie sądy. Ale koniec końców, czy w dzisiejszych czasach związek z guru-mentorem nie jest po prostu transakcyjny? Niezależnie od tego, czy szukasz spokoju, lekarstwa na chroniczną dolegliwość, intratnej pracy, czy odzyskania gotówki od dłużnika, zwykle jest to kompromis.
Guru, nawet ci naprawdę fajni, którzy nie wierzą w rytuały, ostatecznie mają tendencję do tworzenia korporacyjnej struktury władzy, w której są w centrum, z mocą tkwiącą wśród tych wyznawców, którzy lubią bliskość. Często głoszona życzliwość nie jest widoczna w grupie, co może przybrać formę rywalizacji o przejęcie projektów lub niechlujnych spraw, takich jak romans jednego zwolennika z partnerem innego. Czasami, gdy ludzie stają się coraz bardziej zależni od duchowego mentora w podejmowaniu ważnych decyzji życiowych, stwierdzili, że zastawiają majątek lub składają regularne raty na rzecz świątyni lub projektu zwierzaka przywódcy. Centrum władzy może również decydować, kto ma większy dostęp do guru, czasami pobierając opłaty za ekskluzywną publiczność lub dając pierwszeństwo tym z głębokimi kieszeniami. Nieskażoną duchowość rzadko można znaleźć.
Dlaczego więc szukamy guru? Będąc nakarmionymi liniami, jak wtedy, gdy jesteś gotowy, guru pojawi się, kiedy guru pojawi się gdzieś na twoich peryferiach, sprawia, że czujemy się wyjątkowi, jakbyśmy byli wybrańcami. Kogoś, kto odpowie na wielkie życiowe pytania, zaakceptuje nas takimi, jakimi jesteśmy i da poczucie przynależności. Ktoś, kiedy życie stanie się ciężkie, spojrzy na nas życzliwie i powie, że w końcu wszystko będzie dobrze.
Sadguru Jaggi Vasudev pisze na swoim blogu: Gdybym był nauczycielem moralności, spróbowałbym cię zmienić. Ponieważ jestem Guru, nie próbuję cię zmieniać… Moją intencją i moją pracą jest przynoszenie jasności. Jeśli widzisz rzeczy wyraźnie, jeśli wiesz, że cały wszechświat jest jeden – nie dlatego, że ktoś tak mówi, ale dlatego, że tak widzisz – wszystko się zmieni. Jeśli postrzegasz egzystencję taką, jaką jest, a nie taką, jaką myślisz, że jest, wszystko w tobie i twój związek z istnieniem ulegnie zmianie.
Ale czy w dobie szybkich napraw naprawdę można znaleźć prawdziwego guru? A może rzeczywiście szukamy pewnego rodzaju mentora? Kogoś, z kim możesz porozmawiać, cieszyć się wymianą pomysłów i kto może rozproszyć ciemność w twoim umyśle i sercu? Brahmakumari Shivani i Deepak Chopra są dobrymi przykładami tych, którzy starają się oświecić, kiedy mówią lub piszą o naszych egzystencjalnych dylematach i o tym, jak poruszać się w samym życiu. Czasami dobra książka może załatwić sprawę, bez potrzeby duchowego guru. To zależy od tego, czego szukamy. Dla tych, którzy żyją na peryferiach społeczeństwa lub na uboczu, guru, nawet taki jak Ram Rahim, jest kimś, kto daje im sankcje społeczne i zapewnia wsparcie poprzez silne poczucie wspólnoty. Może nadszedł czas, abyśmy zaczęli poszerzać naszą ograniczoną wizję, aby otoczyć mniej szczęśliwych. Daj im linę ratunkową, aby nie spadły z haka, żyłki i ciężarka dla wyrachowanego guru.
Dobrze nam służy docieranie do innych, napełniając nasze życie większym znaczeniem. W książce The Power of Meaning: The True Route to Happiness, autorka Emily Esfahani Smith opowiada o tym, jak nie trzeba wędrować do odległego klasztoru, aby odkryć wielką tajemnicę życia. Wskazuje również, że szczęście i sensowne życie to dwie różne koncepcje. Smith cytuje badanie z 2013 roku, prowadzone przez psychologa Roya Baumeistera z Florida State University, które przebadało 400 Amerykanów w wieku od 18 do 78 lat. Okazało się, że dążenie do szczęścia było powiązane z egoistycznym zachowaniem – bycie „biorcą”, a nie „dawcą”… Posiadanie większego sensu życia było skorelowane z czynnościami, takimi jak kupowanie prezentów dla innych, opieka nad dziećmi, a nawet kłótnie, co według badaczy było oznaką posiadania przekonań i ideałów, o które jesteś gotów walczyć. Ponieważ te czynności wymagają zainwestowania w coś większego, sensowne życie wiązało się z wyższym poziomem niepokoju, stresu i niepokoju niż życie szczęśliwe. Chociaż znaczenie i szczęście mogą być ze sobą sprzeczne, znaczące wysiłki mogą również prowadzić do głębszej formy dobrego samopoczucia w przyszłości, czytamy w książce.
Morał tej historii? Poszukaj czegoś większego niż ty sam. Tam właśnie leży prawdziwe spełnienie i szczęście, a nie u stóp guru!