Syryjsko-amerykański poeta Amal Kassir mówił o podziałach etycznych na konferencji TED w Denver w Kolorado. Mówiła o przyczynie takiej dyskryminacji, która sprowadzała się właśnie do tego: błędnego nazywania ludzi. Przez całą rozmowę niosła jej ujmująca i czarująca natura
do końca, gdy głosiła swoje przesłanie: największą odległość, jaką możesz pokonać w najkrótszym czasie, to zapytać kogoś o imię.
Działaczka na rzecz sprawiedliwości społecznej, Amal wykonywała swoją poezję słowną w ośmiu krajach, dzieląc się wszędzie, od więzień po obozy dla uchodźców. W swoim wystąpieniu wyjaśniła, że w tym świecie mediów masowych i szerzącej się dezinformacji bardzo łatwo jest przybierać nazwiska. Na lotnisku moje nazwisko to losowe wyszukiwanie… Na ulicach to terrorysta… A w wiadomościach to jego ISIS… – podzieliła się. Jej lekcja była prosta: sposób, w jaki się nazywamy, jest odbiciem tego, kim jesteśmy… A jak, jeśli pozwolimy innym się nazywać, jest odbiciem naszego własnego
deklaracje naszej odwagi i strachu. Plastyczność opowieści danej osoby musi być samookreślona, wychodząc z ust samego narratora.
mały owoc przypominający pomarańczę
Pokazała publiczności i słuchaczom w ogóle, jak większość kryzysów powstaje z tego, że nie pyta się ludzi o ich nazwiska. Uchodźcy nazywani są trucizną, muzułmanie – dżihadystami, a małe czarne dzieci – bandytami. Skrytykowała to, mówiąc: Zakładamy, monopolizujemy historie ludzi, przypisujemy ich rasę, klasę społeczną, religie, ubiór imionom, które dla nich wybraliśmy.
Przemówienie, które wygłosiła, było idealną mieszanką atrakcyjnego, wciągającego, poruszającego serce i pełnego humoru. ‘ Jak masz na imię? ‘ to taka krótka odległość do pokonania. Ale kiedy odważni ciekawi zapytają, wiedzą, że jestem tak przerażający, jak ropie się strach w ciszy. Na zakończenie podkreśliła: Musimy mieć odwagę, by zdobyć naszą ciekawość, wyjść poza wszystko, co kiedykolwiek znaliśmy, wszystko, co kiedykolwiek się bał. Ale potrzeba dwóch.
niskie, zimozielone krzewy przed domem