Szkolenie otwiera „okno nadziei” dla albańskich tkaczy dywanów

Albania miała kiedyś 13 byłych państwowych fabryk produkujących dywany, kilimy, kapelusze fezowe, stroje ludowe i inne wyroby rękodzielnicze. Samo Kukes, miasto na północny wschód od stolicy, Tirany, zatrudniało ponad 1200 kobiet jako tkaczy. Kiedy w kraju skończyła się era komunizmu w 1990 roku, miejscowa fabryka została zamknięta

Nienawiść Ora, lat 64, jest zadziwiająco znana jako „ciotka nienawiść”. (Zdjęcie: AP)

Hate Ora tka dywany i kilimy od ponad pół wieku, odkąd jako dziecko nauczyła się rzemiosła, zakradając się do warsztatu ciotki.



64-letnia Ora uczy teraz swoich córek, siostrzenic i innych młodszych kobiet metod, które wybrała i udoskonaliła, aby zapewnić kolejne pokolenie rzemieślników, którzy będą kontynuować tradycję.



Albania miała kiedyś 13 byłych państwowych fabryk produkujących dywany, kilimy, kapelusze fezowe, stroje ludowe i inne wyroby rękodzielnicze. Samo Kukes, miasto na północny wschód od stolicy, Tirany, zatrudniało ponad 1200 kobiet jako tkaczy. Kiedy w kraju skończyła się era komunizmu w 1990 roku, miejscowa fabryka została zamknięta.



pokaż mi zdjęcie dębu

W następstwie chaosu Ora zbudowała sobie trzy krosna i kupiła duży zapas włókien wełnianych i innych potrzebnych narzędzi. Dziś jest jedną z nielicznych Albańczyków wciąż wykonujących prace tkackie, które nie przynoszą dużych dochodów. Kukes, miasto liczące około 60 000 mieszkańców, jest jednym z najbiedniejszych w Albanii, która sama jest jednym z najbiedniejszych krajów Europy.

Wielu młodych ludzi, zwłaszcza młodych mężczyzn, wyemigrowało do Europy Zachodniej w poszukiwaniu pracy. Kobiety często pozostają bez pracy w domu, czekając na przekazy pieniężne od swoich mężów, braci i innych krewnych płci męskiej.



Wznowienie tej tradycji byłoby wartością dodaną, zwiększeniem zatrudnienia i wywarciem bezpośredniego wpływu społecznego i gospodarczego na życie ludzi, a także zachowaniem fragmentu kultury albańskiej, powiedziała zastępca burmistrza Majlinda Onuzi.



Organizacja pozarządowa Social Development Investment otrzymała pieniądze od niemieckich i szwajcarskich agencji rozwoju na przeszkolenie 125 kobiet w produkcji wełny i tkaniu. Założyciel Elias Mazloum powiedział, że celem jest otwarcie okna nadziei dla bezrobotnych w rejonie Kukes i utrzymanie przy życiu tradycji ręcznie robionych dywanów.

Albania miała kiedyś 13 byłych państwowych fabryk produkujących dywany, dywaniki, kapelusze fezowe, filcowe stroje ludowe i inne wyroby rękodzielnicze. Samo Kukes, miasto na północny wschód od stolicy, Tirany, zatrudniało ponad 1200 kobiet jako tkaczy. (Zdjęcie: AP)

W ramach programu Ora uczy młodych ludzi, jak tkać wełnę z okolicznych owiec Ruda na dywany i inne przedmioty przy użyciu perskich węzłów, lokalnej metody preferowanej w porównaniu z węzłami w stylu tureckim. Sama uczy się czyścić, prać, czesać i barwić wełnę roślinnymi i innymi naturalnymi barwnikami.



Ora powiedziała, że ​​inne wysiłki na rzecz ożywienia przemysłu dywanowego w Kukes nie powiodły się, ponieważ aby odnieść sukces, muszą zatrudnić wszystkie wykwalifikowane kobiety i znaleźć rynek na nasze produkty.



czy pomarańcze są owocami cytrusowymi

Dopóki cała branża tkania dywanów nie zostanie wznowiona, ja, czy ktokolwiek podobny do mnie, z trudem przyciągniemy uwagę Tirany, gdzie znajdują się wszystkie firmy i rynek, powiedziała.

Mazloum powiedział, że nowy program szkoli uczestników w wytwarzaniu produktu, na który jest już nabywca. Powiedział, że co najmniej połowa kobiet biorących udział w programie rozpoczęła pracę nad wełną w domu.



To bardzo trudna praca, ale nie jest wyceniana z realną wartością. To zaniżone, jeśli weźmie się pod uwagę czas i jak trudna jest ta praca, powiedział Mazloum.



Blerina Kolgjini, adiunkt tekstyliów i mody na albańskim uniwersytecie w Tiranie, zwraca uwagę na kunszt dywanów i innych produktów wystawionych w galerii w Kukes: jakość wełny owczej z Rudy, którą można znaleźć tylko w tym regionie, Kosowie i Chorwacji, gęstość sęków, grubość nici i dbałość o szczegóły niewiele różnią się od pracy malarzy na całym świecie.

Kolgjini mówi, że dywany i inne wyroby wełniane były drugim najczęściej eksportowanym towarem Albanii przed upadkiem komunizmu. Produkowane tam produkty były tak wysokiej jakości, że włoska firma kupowała je i odsprzedawała w Europie za dziesięciokrotnie wyższą cenę, twierdząc, że zostały wyprodukowane w Iranie, kraju cenionym za produkcję dywanów.



Badanie przeprowadzone przez organizację pozarządową Mazloum wykazało, że 85% strzyżonej wełny w kraju jest wyrzucane, co powoduje potencjalną roczną stratę w wysokości 20 milionów euro (24 miliony dolarów). (Zdjęcie: AP)

Pasterze produkują wełnę, a rzemieślniczki tkają jej nici. To, czego teraz brakuje Albanii, to pośredni etap przetwarzania przędzy, przędzalnia, powiedziała.



Badanie przeprowadzone przez organizację pozarządową Mazloum wykazało, że 85% strzyżonej wełny w kraju jest wyrzucane, co powoduje potencjalną roczną stratę w wysokości 20 milionów euro (24 miliony dolarów). W wiosce Nange, niedaleko Kukes, 68-letnia Mereme Pepa jako jedyna nadal przędzie wełnę, której używa do szydełkowania swetrów, bluzek i skarpet.

Jej wnuk Ernest i kilku jego kolegów ze szkoły średniej biorą udział w programie szkoleniowym dotyczącym inwestycji w rozwój społeczny. Na początku uczęszczały na zajęcia dla zabawy, ale niektórym z dziewcząt podobało się to na tyle, że chciały nauczyć się rzemiosła, nie chcąc, aby zostało zagubione i pozwoliło obcokrajowcom robić to, co my sami możemy zrobić – powiedziała nastolatka.

Blerina Koljini, profesor tekstyliów i mody, pokazuje dywan w mieście Kukes w północno-wschodniej Albanii. (Zdjęcie AP/Hektor Pustina)

Ora z ekscytacją opisała, jak nauczyła się tkać, kradnąc metody ciotki i jak pomagała wspierać rodziców w czasach komunizmu, robiąc dywany, a potem własną pięcioosobową rodzinę w wciąż trudnych latach postkomunistycznych.

zdjęcia wszelkiego rodzaju kwiatów

Jeszcze przed rozpoczęciem programu szkoleniowego nauczyła córkę robić dywany. Synowa Ory, pielęgniarka, pomaga w niepełnym wymiarze godzin jako jej główna asystentka. 23-letnia siostrzenica, która studiuje chemię przemysłową, również pomaga, a czasem przyprowadza ze szkoły przyjaciółki i kobiety, które chętnie uczą się od cioci Hate, imienia (wymawiane HAY-tee), które wszyscy w mieście nazywają Ora.

Doświadczonemu tkaczowi potrzeba trzech miesięcy, aby skompletować dywan z wizerunkiem Matki Teresy lub misternym układem albańskich symboli.

Dlaczego biznesmen lub rząd nie zwracają na nas oczu, błaga. Tworzymy dzieła sztuki, prawda?