Wat Rong Khun, Biała Świątynia Tajlandii w Chiang Rai, to wizja, którą warto zobaczyć. (Źródło: Shruti Chakraborty) Kiedy chodzę na palcach po białym moście nad jeziorem wyciągniętych, sękatych dłoni — z jednym dziwnym czerwonym paznokciem wystającym pośród nagich białych (i zauważyłem zaglądającego gdzieś Davy'ego Jonesa, a la Piratów z Karaibów) — ja Prawie boję się, że odmówią mi wstępu do tej świętej i fascynującej białej świątyni w północnej Tajlandii. Strzeżony przez Śmierć i Rahu, obaj wyglądający na przerażających i wściekłych, przechodzę przez symboliczne przejście w kształcie rogów i ostrożnie posuwam się naprzód. Wiem, że to irracjonalne czuć się w ten sposób, ale cała moja siedmiodniowa podróż do Tajlandii zaczęła się od chęci przyjazdu do Wat Rong Khun i wreszcie tam dotarłam.
Moja pierwsza przelotna myśl: chciałem zobaczyć czystą złotą toaletę. Natychmiast zbeształem się za wpadnięcie w pomysł, który zainspirował te toalety – ale o tym później. Kiedy przekroczyłem most, który oznaczał cykl odrodzenia, pozostawiając za sobą ludzkie pragnienia i cierpienie, w nieskazitelnie biały i lustrzany ubosot, czułem się, jakbym unosił się wśród chmur. I to jest rodzaj sensacji, którą prawdopodobnie chciał wywołać tajski artysta Chalermchai Kositpipat. Jak inaczej wyjaśniłbyś szczegóły mostu Naga, gdy niebiańskie anioły witają cię po przejściu? Misterne motywy buddyjskie i chmury dominują nad wejściem i ścianami głównej świątyni.
Wejście do świątyni, przekraczanie jeziora pełnego demonów. (Źródło: Shruti Chakraborty) Po żmudnej podróży z Bangkoku dotarłem aż do północnej prowincji Chiang Rai, aby ujrzeć tę wizję – Białą Świątynię. Jest to prawdopodobnie jedna z najbardziej wyjątkowych świątyń w Tajlandii. Zdjęcia, które pojawiły się podczas wyszukiwania na ten temat w Internecie, przedstawiały masywne, przerażająco wyglądające mityczne stworzenia, których lustrzane oczy lśniły w słońcu, gdy osądzają twoje życie i życie po życiu. Czy to będzie niebo czy piekło dla mnie?
kwiaty okrywowe w pełnym słońcu
Musiałem się dowiedzieć.
Z pustego dworca autobusowego w Chiang Rai łapałem autostop, aż o 5 rano zostałem wysadzony na autostradzie. Jako podróżująca samotnie kobieta, która niewiele wiedziała poza bardzo nosowym Sawadeekhaa (Hello po tajsku), długa droga i słabo zaludnione pola po obu stronach nie dawały wielkiej nadziei na znalezienie dziwacznej Białej Świątyni, w której Neo i Superman spotkał Buddę Gautama. Gdzie ścięty Wolverine wisiał na tym samym drzewie co Maleficent, sygnalizując szarość w naszym życiu poprzez postaci współczesnych popkultury.
krzak z identyfikacją czerwonych jagód
Przechodzę przez ulicę i skręcam lekko w prawo, spodziewając się ogromnej, ozdobnej białej konstrukcji. Zamiast tego dostałem coś, co mogło uchodzić za pudżę pandala przy zakurzonej ulicy pełnej sklepów z pamiątkami. Moja twarz opadła. Czy była to wykwintna kreacja kontrowersyjnego artysty Kositpipata? Okazało się, że to fałszywy alarm. Było tam dwadzieścia kroków w dół.
Złote toalety. (Źródło: Shruti Chakraborty) Ubosot, główna świątynia Wat Rong Khun, jest ozdobiona tradycyjnym wzornictwem z północnej Tajlandii — trzypoziomowym dachem i stylizowanymi wężami Naga. Wchodząc, ogarnia cię żółty blask ścian. Pośrodku znajduje się złoty posąg Buddy, za którym znajduje się taki sam fresk, narysowany w stylu unikalnym dla Kositpipat. Cisza charakterystyczna dla świątyni jest tu nieco trudna do osiągnięcia. Każde spojrzenie kończy się śmiechem. Jest Po z Kung Fu Panda ćwiczący wysokie kopnięcie, Bush i Osama dzielą się bombą w kosmosie, Keanu Reaves (jako Neo z Matrixa) stoi wyprostowany, a Maximus Prime (z Transformers) uderza w imperium. Jest Batman, Spiderman, a nawet Elvis, spalenie bliźniaczych wież, między innymi rozdziały z prawdziwego życia, a także komiksy – wszystko zawarte w muralach na wewnętrznych ścianach ubosota.
Mówi się, że oryginalna świątynia była w stanie ruiny pod koniec XX wieku, kiedy Kositpipat zdecydował, że ją odbuduje. Prace rozpoczęły się w 1997 r. i podobno zakończą się w całości dopiero w 2070 r. Podobnie jak Sagrada Familia Antoniego Gaudiego (choć nigdzie nigdzie nie dorówna), chodziło o zbudowanie ogromnego hołdu dla Buddy, który, jak wierzy Kositpipat, da mu nieśmiertelność. Jednak Wat Rong Khun to coś więcej niż święte miejsce, ale stało się niezwykle popularną atrakcją turystyczną.
W maju 2014 roku trzęsienie ziemi w Mae Lao poważnie uszkodziło świątynię i zmusiło ją do zamknięcia. Ale Kositpipat, po szybkiej ocenie, obiecał go odbudować za dwa lata. Według różnych raportów sześciolatek wydał już na projekt ponad 40 milionów TBH. Odmawia jakiegokolwiek finansowania powyżej TBH10 000, mówiąc, że nie chce, aby jego wizja została naruszona przez hojnych darczyńców.
drzewa wyglądające jak brzozy
Częścią świątyni są Wolverine, Maleficent i wiele popularnych postaci. (Źródło: Shruti Chakraborty) Poczucie humoru Kositpipat pojawia się również w oszałamiających złotych łazienkach. Tak, są w pełni funkcjonalne i cudownie złote. Złota fasada wyróżnia się pośród nieskazitelnej bieli głównej świątyni i zielonego otoczenia. Symbol ludzkiej próżności, nie ma wątpliwości, jakie jest podejście Kositpipat do tego. Drugą złotą budowlą, znajdującą się w pobliżu głównego wejścia, jest złoty ogień, symbolizujący obsesję człowieka na punkcie pieniędzy i doczesnych pragnień.
Duża część pracy wciąż trwa. W warsztacie są odlewy i formy, a kiedy tam byłem, trzech artystów skrupulatnie pracowało nad muralami w sali medytacyjnej. Widziałem, jak kształtuje się szersza wizja Kositpipat – ta, by uczynić ten obszar centrum medytacji i nauki.
Drzewo życzeń. (Źródło: Shruti Chakraborty) Tuż za salą medytacyjną znajduje się drzewo życzeń. W przypadku TBH30 możesz kupić liść, napisać na nim swoje życzenie i powiesić na drzewie. Stałem przez chwilę pod drzewem, rzucając okiem lub dwa na niektóre z życzeń — od ogólnego dobrego samopoczucia po konkretne o miłości i pomyślności, modlitwy wydawały się uniwersalne. Dodałem własne do listy życzeń.
Później, pomyślałem, drzewo życzeń musiało spełnić jego życzenie Kositpipat. Z pewnością osiągnął swoją nieśmiertelność – i to w postaci olśniewającego Wat Rong Khun.