RV Smith: „Rozmowny, obdarzony ogromną wiedzą starszy rodzinny”

Delhi, które znał z pierwszej ręki, prawie zniknęło, zostało bezpowrotnie utracone i dlatego nigdy nie ma do niego dostępu pokolenie pisarzy, które przyszło po nim.

RV smith nie żyje, RV smith obit, rv smith umiera, RV smith delhi, RV smith delhi stories, rakhshanda jalil, indian expressSmith potrafił splatać fakty i zdobywać mądrość z tajemnicami i plotkami, aby stworzyć kolorowy gobelin – z większymi niż życie postaciami i budynkami tworzącymi główną narrację, przeplataną ciekawie rozmieszczonymi, jasnymi jak klejnoty kameami. (Zdjęcie: Ipshita Banerji)

Urodzony w anglo-indyjskiej rodzinie w Agrze, Ronald Vivian Smith zamieszkał w Delhi w 1961 roku. I przez następne sześćdziesiąt lat Delhi stało się jego samolot-e praca , jego dom miłości. W młodości chodził po ulicach, a później jeździł autobusami, które wiozły go wzdłuż i wszerz tego miasta. Obserwował, jak się zmienia i rozrasta z raczkującej stolicy w wielką, oszałamiającą metropolię.



Wiek i zły stan zdrowia ograniczyły go nieco do dzielnicy trans-Jamuny, ale wspomnienia Smitha sahaba pozostały żywe i żywe jak zawsze; wędrowali po mieście, jego ulicach i zaułkach, grobowcach i pawilonach, parkach i arkadach tak swobodnie, jak niegdyś jego stopy, pozwalając mu dalej pisać swoje kolumny i zarabiać na życie jedynymi sposobami, jakimi mógł – poprzez swoje pióro, a dokładniej mówiąc, jego maszynę do pisania, ponieważ pozostał na szczęście analfabetą komputerową.



Oczyma wyobraźni wciąż pamiętał miejsca, które widział i ludzi, których spotkał, jedzenie, które skosztował, widoki i dźwięki, w których kiedyś wsiąkał; pamiętał też niemal doskonale historie, które kiedyś opowiadał z takim rozmachem, a te, które słyszał, a nawet te, które słyszał od tych, którzy z kolei słyszeli od innych przed nimi.



Wszystko to w połączeniu nadało jego pisarstwu pikantnego uroku. Ci, którzy go znali lub rozmawiali z nim, mogą ręczyć za to, że Smith sahab pisał dokładnie tak, jak mówił. Niczym rozmowny, ale obdarzony ogromną wiedzą starszy z rodziny, potrafił odpowiedzieć na wszystkie pytania dotyczące naszego miasta, pytania, na które nie wiadomo, kogo jeszcze zadać.

dzikie krzewy z czerwonymi jagodami

Przeczytaj także | R V Smith: Gawędziarz z Delhi, miłośnik jego uroków, kronikarz jego tajemnic



Na przykład, dlaczego i jak święty zniknął i dlaczego obserwatorium (Pir Ghaib) znane jest z jego „nieobecności”? Kim była Matka Pir i zamiast zwykłych ofiar z kwiatów i płatków, dlaczego wielbiciele ofiarowują gliniane garnki (matki) w jego świątyni? Kim był Bhure Shah, który leży pochowany w grobowcu poza Czerwonym Fortem? Kto jest pochowany w przepięknym, ale mało znanym grobowcu Lal Kanwar w klubie golfowym: tancerka, która została kochanką Dżahandara Szacha, czy matką Szacha Alama II? Kim był Jat Hero Suraj Mal? Kim była tajemniczo nazwana Bhooli Bhatiyari, której imieniem nazwano nie jeden, ale dwa budynki, które również znajdują się w sporej odległości od siebie?



Skąd pomniki uzyskują takie nazwy: Chauburji Masjid, który jest domkiem myśliwskim, a nie meczetem, nazywa się jednym. Równie dobrze obeznany z anglo-indyjską przeszłością miasta, mógł ufać, że opowie ci wszystko o „masihi shairi” lub powie, jak wyglądały Boże Narodzenie w Delhi w latach 90. XIX wieku. A co z Bhure Khanem, Bade Khanem, Kale Khanem…. kim oni byli i dlaczego nazwali ich imieniem pięknie surowe grobowce w dzielnicy South Extension?

Zawodowy historyk ma mało szacunku dla anegdot i opowieści ustnych, a w ogóle dla mitów i legend. Bhure Khans i Bhooli Bhatiyaris prześliznęliby się przez szczeliny historii, gdyby nie kronikarze miejscy, tacy jak Smith Sahab. Żadna bryłka informacji, żaden powiew historii nie był dla niego zbyt mały ani nieistotny.



roślina o fioletowych kwiatach w kształcie stożka

Potrafił splatać fakty i zdobywać mądrość z tajemnicami i plotkami, aby stworzyć kolorowy gobelin – z większymi niż życie postaciami i budynkami tworzącymi główną narrację, ale ciekawie rozmieszczonymi kameami, które były małe, ale jasne jak klejnot i drobiazgowo szczegółowe. To właśnie umiejętność płynnego umieszczania „dużego obrazu” obok „małego obrazu” była moim zdaniem największą umiejętnością Smitha Sahaba. Podobnie jak przysłowiowe dwa cale kości słoniowej Jane Austen, mikrohistorie Smith sahab dodają niuansów naszemu pojmowaniu miasta, które tak wielu z nas chętnie nazywa domem. Wydestylowana z miejskiego upału i kurzu, jego zapachów i dźwięków, zmieszana z pikantnym humorem i hojnym światopoglądem, jego wersja historii była, jednym słowem, ludzka.



gąsienica czarno-biało-żółte paski

Osobiście zawsze uważałem, że praca Smitha sahaba jest niezwykle cenna. Uważam, że żadna ilość książkowej wiedzy nie może konkurować z tego rodzaju spostrzeżeniami i prawdziwymi, przeżytymi wspomnieniami, które miał. Delhi, które znał z pierwszej ręki, prawie zniknęło, zostało bezpowrotnie utracone i dlatego nigdy nie ma do niego dostępu pokolenie pisarzy, które przyszło po nim. Co więcej, miał zbiór anegdot i qissa-kahani o Delhi, jego mieszkańcach, miejscach i pasjach. W tym mieście cieszył się długimi i barwnymi objazdami, co widać było w jego pismach.

Widocznie był żarłocznym i eklektycznym czytelnikiem; Tym, co sprawiło, że jego pisma o Delhi tak bardzo różniły się od innych, był jego własny zasób wspomnień i wglądu w miasto, a także rozległa i różnorodna lektura. A jednak najbardziej pokrzepiające było to, że nie udawał, że jest uczonym. Być może jego największym urokiem — zarówno jako osoby, jak i jako pisarza — była uprzejmość i humor, a także wyczucie nietypowe.



Podobnie jak archetypowy wędrowiec z dawnych czasów, który chodził po ulicach miasta, którego samozwańczym zadaniem było zapewnienie czegoś, co Honore de Balzac kiedyś pamiętnie określił jako „gastronomię oka”, Smith sahab był stałym kronikarzem. Kolumna po kolumnie i esej za esejem przedstawiał nam widoki i dźwięki, nie wspominając o ludziach i miejscach, których beztrosko byśmy zostali pozbawieni. Muszę przyznać, że od lat jestem zapalonym czytelnikiem i za każdym razem urzekała mnie łatwa zażyłość z jego pismami o przeszłości.



Podobnie jak w przypadku miejskich flaneurów (słowo wywodzące się od francuskiego rzeczownika flâneur oznacza wózek, leżak, spacerowicz lub mokasyny), pozornie bezcelowe wędrówki Smitha sahaba przez sześć dekad przyniosły bogaty zbiór wspomnień: żywe, kolorowe, szczegółowe, graficzne punktu fotograficznego przywołania. Malarz z piórem, miejski odkrywca, znawca ulicy, R.V Smith zmarł dziś rano i został pochowany na chrześcijańskim cmentarzu Burari. Oderwany od życia, które było dla niego trudne w ciągu ostatnich kilku lat, miejmy nadzieję, że może swobodnie wędrować po ulicach swojego ukochanego miasta, podczas gdy my, jego przyjaciele i wielbiciele, możemy jedynie opłakiwać jego odejście.

jak sadzić żywopłot Clusia

Przepełniony żalem, że nie sięgałem tak często, jak powinienem, przypominają mi się te słowa Muneera Niazi:



Hamesha deir kar deta huun main har kaam karne mein



Zaruri baat kahni ho koi vaada nibhana ho

Ussey awaaz deni ho ussey wapas bulana ho

Hamesha deir kar deta huun główne…

(Jalil jest pisarzem, tłumaczem i historykiem literatury z Delhi)