Niezwykłe, skromne życie i spuścizna literacka AK Ramanujan

To prywatna podróż czytelnika przez wewnętrzne ja poety, będąca świadkiem poszukiwań duszy poety. Czuję się jak intruz w prywatnej przestrzeni, zaglądający w najgłębsze wnętrze twórcy.

AK Ramanujan, pisarz AK Ramanujan, autor AK Ramanujan, AK RamanujanAK Ramanujan był poetą, uczonym, tłumaczem wielojęzycznym i nauczycielem.

Podróże: pamiętnik poety
K Ramanujan
Pingwin/Hamish Hamilton
384 strony
599 zł



Poznaliśmy się w 1959 roku w Bloomington w stanie Indiana. To był nasz pierwszy wyjazd do USA. Miałem 21 lat, dziewięć lat młodszy od mojego przyjaciela Ramanujana. Byliśmy doktorantami, robiliśmy doktorat. Minęło sześćdziesiąt długich lat. Dziś spotykamy się po raz kolejny na łamach jego dzienników. Nasze najbardziej intymne spotkanie.



To prywatna podróż czytelnika przez wewnętrzne ja poety, będąca świadkiem poszukiwań duszy poety. Czuję się jak intruz w prywatnej przestrzeni, zaglądający w najgłębsze wnętrze twórcy. Dzieli się swoimi najbardziej prywatnymi chwilami, obnażając swoje prawdy, rozczarowania, niespodzianki, marzenia, miłości, toczący się na każdej stronie proces tworzenia. Pełen zwątpienia i samokrytycyzmu oraz szczerych planów samodoskonalenia (ale nigdy nie do naśladowania!), dziennik jest pełen marzeń zapamiętanych z zadziwiającą szczegółowością. Poeta szczerze szuka swojego prawdziwego ja, swojej duszy. Twórczy? Uczony? Przerażony? Pewni? Odpowiedzi szukał przez 50 lat w swoich pamiętnikach.



AK Ramanujan był poetą, uczonym, tłumaczem wielojęzycznym i nauczycielem. Genialny umysł bez końca poszukujący siebie artysty, momentami otwarty, ale momentami bardzo prywatny. Wymienia bardzo niewiele nazwisk, w większości używa inicjałów, a nawet zmienia imiona. Zdradź się całkowicie w swoim pisaniu, pisze, i właśnie to robi tutaj. Na przykład wymienia ludzi, którzy go źle traktowali, i podaje możliwe powody ich niechęci. Na tych stronach jest całkowicie egocentryczny. Poza żoną Molly inni nie zajmują w jego życiu i umyśle wiele miejsca. Oczywiście materiał tutaj został wybrany przez redakcję. Naprawdę nie możemy wyciągać wniosków na temat osobistych wyborów Ramana.

AK Ramanujan, pisarz AK Ramanujan, autor AK Ramanujan, AK RamanujanRamanujana w 1954 roku.

Ramanujan był pochłonięty folklorem, poezją, tłumaczeniem, językiem, seksem i psychologią. Jak tak potężny intelektualnie człowiek mógł być tak niepewny siebie emocjonalnie? Uznał, że brak pewności siebie zawdzięcza jego cienkiemu, piskliwemu głosowi. Odbył nawet szkolenie głosowe w USA. Był błyskotliwym rozmówcą, jego cienki głos był ledwie zauważony, gdy mówił. Dziwna nieśmiałość, którą wyraża na tych stronach, nigdy nie była widoczna. Błyskotliwy dowcip i humor Ramana w rozmowie mogły pochodzić tylko z głębokiej pewności siebie.



Planował opublikować niektóre z tych czasopism, ale nigdy tego nie zrobił. Jego syn Krishna Ramanujan i hiszpański uczony Guillermo Rodriguez wykonali tę pracę po jego odejściu. Było to możliwe dzięki szkatułce z papierami AKR w Bibliotece Josepha Regensteina na Uniwersytecie w Chicago. Jest też fascynująca przedmowa jego starego ucznia, bliskiego przyjaciela i wielbiciela, Girisha Karnada.



W pierwszej części „Matka Indie” Ramanujan jest młodym mężczyzną w Indiach, który odkrywa, że ​​jest poetą. Pochodzący z Tamilskich braminów i wczesnych skłonności do literatury, jego podróż rozpoczęła się w kierunku zachodniego życia akademickiego jedzącego mięso i pijącego whisky. Drugi, „Podróż”, to niezwykły reportaż z jego pierwszej morskiej wyprawy do Europy. Używa języka jak pędzla, wyszczególniając widoki. Dzięki swojej wiedzy z zakresu historii, sztuki i literatury jest w domu w każdej podróży po kilku miastach. Ale istnieją misternie szczegółowe opisy intymnych publicznych pocałunków, których nie widuje się w Indiach. Swobodnie wspomina też o dziwnych indyjskich praktykach, takich jak mężczyźni spacerujący po ulicach trzymający się za ręce.

W trzeciej części jest naukowcem w USA, publikuje dużo poezji, odkrywa i odkrywa na nowo siebie w nowej kulturze. Czwarty jest niewygodny, jakbyś oglądał najbardziej prywatne chwile poety przez na wpół zamknięte okno. Jesteśmy wtajemniczeni w genialny, kreatywny umysł, całkowicie pochłonięty, ale dziwnie niepewny siebie. Jego pokora jest zdumiewająca: zaproszony na spotkanie poetów do Jerozolimy waha się, bo było tam dwóch noblistów.



Być poetą to mieć kontrolę. Raman nigdy nie odpuszczał. Nawet krytycznie opisuje efekty meskaliny, kiedy próbuje jej w 1971 roku, samotnie w mieszkaniu w Madison. Jego delikatna, piękna poezja dokumentuje doświadczenie w obrazach, ale trzyma się logiki. Uczony i poeta pracują, obaj sprawują kontrolę. Raman zawsze był skrępowany – w swoich żartach, swoich opowieściach, swoich pismach. Myślał o sobie jako o sobie pisarza, nawet w swoich prywatnych pamiętnikach.



Książka urzeka swoją niesamowitą intelektualną pokorą. Jego literacki błyskotliwość przebija się przez każdą starannie dopracowaną linię. Książka rozwija się z czasem, ale dwie rzeczy pozostają niezmienne od 1949 do 1993: jego oddanie poezji i jego zwątpienie.

AK Ramanujan, pisarz AK Ramanujan, autor AK Ramanujan, AK RamanujanPierwsza wiza amerykańska Ramanujana ostemplowana w porcie w Nowym Jorku, gdzie przybył statkiem, 28 lipca 1959. (Źródło: Courtesy Estate of AKR)

W 1972 roku Raman spogląda wstecz na swoje strony z lat sześćdziesiątych: Obrzydzenie, że czyjeś myśli, pragnienia i wyrzuty pozostały takie same, powiedział tymi samymi słowami, podczas gdy wszystko w czyjejś sytuacji się zmieniło — małżeństwo, dzieci, rozwód, podróże, 20-letnia kariera, nowe intymności, samobójstwa, starzenie się przyjaciół, napisane książki… Samoświadomość nie miała kontaktu z samym sobą i jego zmianami.



jagody rosnące na krzakach

Bloomington, wrzesień 1959. Nasz pierwszy dzień na uniwersytecie. Staliśmy w kolejce w jadalni. Wśród nas był mały Indianin z burzą kręconych czarnych włosów i cienkim, wysokim głosem. Szczęśliwy, że znalazłem brązową twarz, uśmiechnąłem się do niego. Szeroki uśmiech i błyszczące oczy błysnęły z powrotem. Był indyjskim poetą mówiącym po angielsku, czemu byłem zdecydowanie przeciwny. Dlaczego ktoś miałby tworzyć poezję w innym języku niż jej ojczysty? Ja też pisałem wiersze i miałem na koncie książkę, ale na pewno nie po angielsku. Ramanujan powiedział, że pisał wiersze w języku kannada i tamilskim, ale czuł się szczęśliwszy pisząc po angielsku. Nie pytałem dlaczego. Myślałem, że wiem. Angielski ma czytelników na całym świecie. Ale może miał inne powody?



Wkrótce zaprzyjaźniliśmy się i chodziliśmy na długie wieczorne spacery po lesie, podziwiając cudowne czerwono-złote liście jesieni i dyskutując o życiu i literaturze. Kiedyś, patrząc na bezlistny szkielet zimowego drzewa, z jego nagimi gałęziami rozpostartymi na niebie, Raman powiedział: „Spójrz, czy to nie wygląda na to, że drzewo jest do góry nogami, z głową zakopaną w ziemi i korzeniami wbijającymi się w ziemię?”. niebo? Za każdym razem, gdy zimą widzę nagie drzewo, przypominam sobie słowa Ramana.

Wiele lat później, podczas spaceru po Harvard Yard, wspomniał ustne opowieści kobiet w języku telugu o Ramie i Sicie. Pracowałam wtedy nad Chandrabati, Ramayaną bengalskiej kobiety, i myślałam o dalszej eksploracji tego gatunku. Było to na długo przed tym, jak napisał swój wspaniały esej, The 300 Ramayanas, który stał się kontrowersyjny w 2011 roku, kiedy Uniwersytet w Delhi wycofał go ze swojego programu nauczania po groźbach prawicowych.



Ostatni raz spotkałem Ramana w czerwcu 1993 roku. Oboje mieszkaliśmy w India International Centre w Delhi. Raman jak zwykle wygłosił błyskotliwą mowę o ciągłości baśni ludowych przez pokolenia. Szczegóły się zmieniają, ale podstawowa historia pozostaje taka sama. Mówił o drwalu, który powiedział, że jego topór należał do jego pradziadka. Jak to było wciąż tak jasne i ostre? Och, ostrze zostało kilka razy zmienione. Drewniany uchwyt też nie był noszony! Tak, rękojeść też była wymieniana kilka razy, ale siekiera pozostaje taka sama. Podobnie dzieje się z przekazaną ustnie historią.



Tego wieczoru przy kolacji Raman powiedział, że wraca do Chicago na operację, która go niepokoiła. Jego rodzina i przyjaciele zapewniali go, że to bardzo proste i bezpieczne. Ja też zachęcałem go, aby był spokojny o operację, ponieważ wszyscy mówili, że to konieczne. Milczał, wyraźnie nieprzekonany. W Chicago miał operację wbrew swojej woli i nigdy nie odzyskał przytomności. Na ostatniej stronie jego dziennika jest wzmianka o naszym spotkaniu, ale moje imię zostało zmienione na Gita (Raman nazwał mnie Nitą). Dziennik kończy się tego samego dnia, dziwnie — a może nie tak dziwnie — nawiązaniem do Yamana, pana śmierci.

Poetka, pisarka i naukowiec, Nabaneeta Dev Sen zajmuje się studiowaniem Ramajany i przekładem literackim