Ramakrishnan Murthy. (Fot. S. Hema) Jako dziecko dorastające w USA, kiedy Ramakrishnan Murthy został wysłany do Padma Kutty – bardzo szanowanego muzyka z południowej Kalifornii – aby uczyć się muzyki Carnatic, powiedział jej, że nie jest zbyt chętny. Mimo to był sumienny na swoich zajęciach i ciężko ćwiczył, ponieważ nie chciał zawieść swojej matki i nauczycielki. Praktyka stała się częścią jego życia i zanim jeszcze zdał sobie z tego sprawę, muzyka karnatyjska zawładnęła wszystkim innym. Stała się pasją, bez której nie mógł żyć, a ostatecznie także jego zawodem.
Ramakrishnan Murthy jest dziś jednym z najlepszych wokalistów Carnatic, młodym muzykiem, który jest traktowany niemal na równi ze swoimi sławnymi seniorami. Znany jest z absolutnego przywiązania do klasycznych wartości i czystości muzyki, wirtuozerii i żwawego stylu, który czerpie wyłącznie z klasycznych sił muzyki karnatyckiej.
Murthy jest również znany z dążenia do idealnej nuty, a zatem jest piosenkarzem, któremu często przypisuje się „shruti shuddham”. Kiedy śpiewam, moim najgłębszym pragnieniem lub ostatecznym celem jest połączenie się z Tanpurą. To niekończąca się pogoń. To również szalone pościg, mówi.
Czasami czuję, że to, do czego dążysz, jest tak idealne, że musisz nauczyć się znajdować piękno na ścieżce, którą podążasz, aby to osiągnąć. Będziesz także musiał pogodzić się z rzeczywistością, że nigdy tego nie osiągniesz. Niemniej jednak pościg będzie kontynuowany, dodaje. Za każdym razem, gdy trafisz w idealną nutę, jakkolwiek rzadko by się to zdarzało, ten ułamek sekundy czystości nuty jest wart całej walki.
Ta intensywność artykulacji dążenia do ideału w muzyce klasycznej pokazuje, dlaczego jest wyjątkowy. Kiedy ludzie mówią o jego muzyce, robią to z pewnym szacunkiem. Ma w sobie głębię, powagę i kuszący klasycyzm. Ma ogromnego fana w Chennai i gdzie indziej, a jego koncerty cieszą się ogromną popularnością. W sezonie Margazhi 2019-20 prawie wszystkie jego koncerty otrzymały owacje na stojąco.
Jest bardzo pomysłowy i odważny artystycznie, ale woli odkrywać nieskończone możliwości muzyczne w klasycznych granicach idiomu karnatyjskiego. To także czyni go rzadkim muzykiem, który daje wgląd w dzieło dawnych mistrzów w całej okazałości. Koncert Ramakrishnan Murthy to spojrzenie w przeszłość, wskrzeszenie kwintesencji koncertu karnatyckiego starego świata, ale z niezwykłym współczesnym urokiem. Zapewne dlatego przyciąga zarówno młodszą, jak i starszą publiczność.
Ramakrishnan Murthy nie jest tak rozmyślny ani poważny, jak może się wydawać na scenie, ale jest pociągająco myślącą osobą. Jest uprzejmy, ale może być zbyt twardy, o czym wielu widzów dowiedziałoby się w tym sezonie. Może poprosić ludzi, aby pozostali z tyłu i słuchali, gdy zaczną się poruszać podczas solówki perkusyjnej, lub nawet łagodnie ich upomnieć, gdy zaczną wychodzić, podczas gdy on wciąż śpiewa mangalam, końcowy kawałek koncertu. A to odzwierciedla jego szacunek dla formy sztuki. Co więcej, jest wszędzie taki sam, niezależnie od prestiżu platformy.
Murthy podczas jednego ze swoich występów. (Zdjęcie: Rajappane Raju) Jego jasność myśli o życiu i sztuce jest bardzo precyzyjna, a ich artykulacja dość głęboka i atrakcyjna. Rozmowa z nim jest równie pouczająca, przyjemna i uspokajająca jak jego muzyka.
Fragmenty mojej ostatniej rozmowy z nim w Chennai.
Najczęstszym przymiotnikiem używanym do opisu Ciebie jest to, że jesteś tradycjonalistą. Czy to uczciwy opis?
Widzisz, definicja tradycji różni się w zależności od osoby. Ogólnie rzecz biorąc, konotacja związana z tym słowem jest taka, że tradycjonalista to ktoś, kto ma obsesję na punkcie starych wartości. W tym sensie to prawda o mnie. Dorastałem słuchając mistrzów i guru, którzy trzymali się pewnych wartości i staram się ich przestrzegać.
Jednocześnie tradycja kojarzy się również z tym, że jest bardzo utrwalona i nie jest otwarta na nowe idee. W tym sensie nie jestem tradycjonalistą. Jestem całkiem otwarty na nowe myśli i nowe pomysły i nie wierzę też, że stare jest złoto. To od nas zależy – zgodnie z naszym zmysłem estetycznym, naszymi wartościami i naszym wychowaniem muzycznym – zdecydować, co zachować, a co zignorować. Zdecydowanie uważam, że mam oba sposoby myślenia.
Miałeś wielu guru i dlatego być może przyswoiłeś sobie różne style muzyczne i różne szkoły myślenia, oprócz pracy dawnych mistrzów. Ogólnie uważa się, że ludzie, którzy uczą się od różnych ludzi, mają zwykle bardziej żywy i różnorodny idiom. Zgadzasz się z tym?
Można na to spojrzeć na dwa sposoby: po pierwsze, że ludzie z wieloma guru mają tendencję do tworzenia czegoś oryginalnego z połączenia różnych stylów, a po drugie, że tak duża ekspozycja na wiele pomysłów może prowadzić do zamieszania. W rzeczywistości to od ucznia zależy, jak zostaną wykonane introspekcja, połączenie i asymilacja. Jeśli o mnie chodzi, moja ścieżka jest moja. Miałem szczęście uczyć się od różnych muzyków i nestorów przeszłości z ich pracy i staram się to wszystko zrozumieć. Staram się być szczery wobec siebie.
Czy twórczość współczesnych muzyków też ma na ciebie wpływ?
Tak oczywiście. Ważne jest, aby być świadomym tego, co mnie otacza. Miałem szczęście dorastać, słuchając na żywo niektórych dzisiejszych mistrzów, którzy, nawiasem mówiąc, byli u szczytu sławy 15-20 lat temu. Wydaje mi się, że wszystko, co słyszymy wokół nas, ma na nas wpływ. Tak więc odpowiedź brzmi tak.
Jak sam przyznajesz, dwa z twoich głównych wpływów wywarli nauczyciele R. K Shriram Kumar i Delhi P Sunder Rajan, ale obaj są skrzypkami. Czy kiedykolwiek tęsknisz za trenerem wokalu?
Murthy ze swoim nauczycielem RK Shriramem Kumarem. Obaj są wyszkolonymi wokalistami i tak się składa, że w oczach opinii publicznej są profesjonalnymi skrzypkami. Czuję się niezwykle pobłogosławiony, że nauczyłem się i nadal się uczę od nich obu.
Młody Ramakrishnan Murthy z Delhi P Sunder Rajanem. W jednym z wywiadów powiedziałeś, że nie bardzo chciałeś podążać za muzyką, kiedy jako dziecko zapoznałeś się z muzyką Carnatic i posyłałeś na zajęcia. Nauczyłeś się, ponieważ była presja rodziców. Ale teraz jesteś jednym z najlepszych w swoim pokoleniu. Czy możesz spojrzeć wstecz i opisać, jak doszło do tej transformacji?
Właściwie to całkiem proste. W wieku sześciu czy siedmiu lat, kiedy powiedziałem swojemu nauczycielowi, że nie lubię muzyki i że robię to, ponieważ rodzice tego chcieli, nie robiłem zamieszania. Gdybym się opierał, moi rodzice z pewnością nie popychaliby mnie poza punkt. Z natury nie byłem zbuntowany. Słuchałem mojej nauczycielki i mojej mamy i ćwiczyłem. Ponieważ moja mama i mój nauczyciel przestrzegali bardzo wysokich standardów we wszystkim, pilnie ćwiczyłem. Rygor praktyki wymagał tak wiele czasu i wysiłku. W tym wieku, kiedy nie myślisz o tym, ale po prostu to robisz, staje się to częścią ciebie. A ponieważ stała się ogromną częścią mnie, naturalnie się nią zainteresowałam, aż w końcu stała się pasją i moim zawodem. Myślę, że tak nastąpiła transformacja.
Więc generalnie musiałeś też być dobrym uczniem. Jak wyglądała twoja regularna edukacja?
(Śmieje się) Byłem w porządku. W miarę jak rozwijało się moje zainteresowanie muzyką, moje zainteresowanie innymi rzeczami słabło. Moi rodzice pochodzili ze środowiska akademickiego i dlatego rzeczywiście kładziono nacisk na edukację.
Młody Ramakrishnan Murthy ćwiczący muzykę karnatyjską. Twoja historia przypomina historię ludzi, którzy być może nie instynktownie interesowali się sztuką, ale rygorystyczna praktyka sprawiła, że byli odnoszącymi sukcesy artystami. Z drugiej strony jest wielu, którzy byli cudowni w dzieciństwie, ale zniknęli w późniejszym życiu.
Widzisz, wierzę, że każdy jest obdarzony jakimś talentem. Ale to nie jest wystarczające. Nawet najwspanialszy talent wymaga uczciwej pracy, aby go dalej rozwijać. Talent zdecydowanie cię nastraja, ale musisz włożyć dużo wysiłku, aby to zadziałało. Innymi słowy, talent jest szczęśliwy, ale tylko ciężka praca zaprowadzi Cię do swojego przeznaczenia.
Wierzę też, że talent jest formą boskości. W przeciwnym razie skąd pochodzi?
Wspomniałeś, że chciałeś śpiewać poza główną publicznością muzyki Carnatic. To dziwna forma sztuki, w której młodsi ludzie śpiewają dla znacznie starszej publiczności, która od lat jest w stagnacji. Czy uważasz, że ta forma może przejść do innych grup demograficznych? Jeśli tak, oznacza to również większy rynek, więcej pieniędzy i lepsze życie dla muzyków.
To pytanie ma wiele aspektów (uśmiech). Odłóżmy na bok część finansową. To, co rozumiem przez główną publiczność, to nie tylko w Chennai, ale na całym świecie. Musimy najpierw przyznać, że każda forma sztuki jest uniwersalna w swojej atrakcyjności i że jeśli jest praktykowana w najczystszej formie w uczciwy sposób, jest wystarczająco świetna, aby została doceniona przez dużą liczbę osób z różnych środowisk społeczno-ekonomicznych.
Jednak ogólne wrażenie na temat muzyki Carnatic jest takie, że jest ona przeznaczona dla starszych ludzi, nie jest fajna, jest tradycyjna i nie jest liberalna, ponieważ większość praktyków tej formy sztuki jest postrzegana jako konserwatywna, ograniczona i ekskluzywna. Muszę niechętnie przyznać, że jest to poniekąd uczciwa kategoryzacja. Naprawdę ważne jest, aby patrzeć na rzeczy takimi, jakie są. Naszym obowiązkiem jako muzyków obecnego pokolenia jest również aktywna praca nad rozwianiem tego pojęcia poprzez mówienie, działanie i zachowanie w sposób, który odzwierciedla otwartość i włączenie. Każdy powinien móc radośnie cieszyć się naszą formą sztuki, bez konieczności myślenia lub poczucia, że są nie na miejscu lub nie pasują. Nasza sztuka jest dla wszystkich, poza wszelkimi barierami społecznymi.
Istnieje również przekonanie, że aby docenić sztukę klasyczną potrzebna jest pewna dojrzałość emocjonalna, co jest poniekąd prawdą. Zazwyczaj dojrzałość emocjonalna do doceniania rzeczy, które nie służą natychmiastowej satysfakcji, u większości ludzi pojawia się na późniejszym etapie życia. Dlatego widzisz na widowni większą liczbę osób starszych. Ale w tej muzyce nie ma nic niefajnego.
najlepszy krzew do posadzenia przed domem
Ogólne wrażenie o muzyce Carnatic jest takie, że jest dla starszych ludzi, nie jest fajna, jest tradycyjna i nie jest liberalna, ponieważ większość praktyków tej formy sztuki jest postrzegana jako konserwatywna, ograniczona i ekskluzywna. Muszę niechętnie przyznać, że jest to poniekąd uczciwa kategoryzacja. (Zdjęcie: Rajappane Raju) Jeśli chodzi o sprawienie, by karnatna muzyka była bardziej atrakcyjna dla młodszej i bardziej zróżnicowanej publiczności, myślę, że wielu młodych muzyków, których przekraczanie gatunków, może służyć jako brama dla innych. Nie mówię, że wszyscy muszą parać się takimi rzeczami jak fusion, ale nie możemy zachowywać się i projektować naszej sztuki w sposób, który sprawia, że wielu ludziom wydaje się ona nieosiągalna.
Ten pozorny konserwatyzm jest blokadą. Nawet niektórzy młodzi muzycy nie prezentują się jako współcześni artyści.
Zmiana tych z góry przyjętych poglądów zajmuje dużo czasu. Większość naszych fenomenalnych muzyków z przeszłości była bardzo religijna i ten obraz może nadal trwać w świadomości ogółu społeczeństwa, a także niektórych praktyków. Mam na myśli to, że z powodu tych trwałych obrazów ludzie mogą uwierzyć, że tak powinien wyglądać lub ubierać się karnatny muzyk. W dzisiejszych czasach wszystko, co mówisz i czego nie mówisz, robisz i czego nie robisz, jest postrzegane jako stwierdzenie i ważne jest, aby o tym pamiętać. Nie ma absolutnie nic złego w byciu lub wyglądzie religijnym; po prostu należy mieć świadomość, że wybór bycia i wyglądu w określony sposób powoduje, że ludzie wyrabiają sobie opinie o sobie, co niekoniecznie musi być prawdą. W rzeczywistości dokonujesz projekcji tego, kim jesteś, poprzez najsubtelniejsze ze swoich działań. Być może ludzie w przeszłości tak nie myśleli i stąd artyści nie byli zbyt świadomi tego, jak wyglądali lub zachowywali się.
Klasycznym przykładem może być mój guru Shriramkumar Sir. Obficie nosi święty popiół na czole, co może sprawić, że ludzie pomyślą o nim jako o ograniczonej, konserwatywnej i regresywnej osobie. Tylko ci, którzy mieli szczęście go bliżej poznać, tacy jak ja, wiedzieliby, że nie jest on niczym innym, jak tylko tymi przymiotnikami. Jest wszechstronnie myślący, myślący przyszłościowo, otwarty, postępowy i co najważniejsze, współczujący wszystkim ludziom. Chodzi mi o to, że zewnętrzny wygląd ludzi może rzutować na pewną osobowość lub charakter, który może być prawdziwy lub nie. Ważne jest, aby pamiętać, że my, osoby publiczne, otwieramy się na ludzi formułujących o nas opinie, nie znając tak naprawdę prawdy.
Piękno muzyki karnatyjskiej to manodharma, sztuka improwizacji. Jednak niektórzy nawet to ograniczyli. Sama improwizacja stała się przewidywalna. W przypadku niektórych artystów stało się to dość schematyczne. Jak na to reagujesz?
Aby dojść do punktu, w którym można improwizować bez żadnych ograniczeń, wymagany jest pewien rygor. A ten rygor trwa przez całe życie. Musisz tego cały czas trzymać. Może w którymś momencie swojej muzycznej podróży poczujesz to poczucie wolności. Jeśli jesteś w stanie tego doświadczyć nawet kilka razy, powiedziałbym, że masz szczęście. Jako muzycy tak bardzo polegamy na tym, co zostało zrobione przed nami, a zatem ile z tego, co robimy, można nazwać oryginalnym? Właściwie niewiele, ale piękno naszego odkrywania nawet tego, co już istnieje, wydaje się oryginalne.
Prawdopodobnie masz rację co do formuły. Od formatu do kawałków, które planujemy, większość z nich jest dość schematyczna. I może zarówno muzycy, jak i rasikowie są z tego zadowoleni, prawdopodobnie z powodu uwarunkowania przez lata. Ale jeśli potrafimy być otwarci na ludzi z inną perspektywą rzeczy, będzie lepiej. W tamtych czasach mówiono, że Maha Vidwan Balamurali Krishna był awangardą. W inny sposób, MD Ramanathan również był awangardowy, prawda? Gdybyśmy byli bardziej otwarci, aby zaakceptować takie myślenie, moglibyśmy cieszyć się znacznie więcej i dostrzec więcej piękna w naszej formie sztuki.
Muzyka jest ostatecznie odzwierciedleniem osobowości i doświadczeń życiowych. Muzyka ludzi, którzy w swoim życiu byli bardzo zdyscyplinowani, prawdopodobnie będzie zdyscyplinowana i sztywna. Dla nich bardzo trudno będzie się uwolnić, chyba że nastąpi całkowita zmiana nastawienia.
Chodzi o to, że w jakimkolwiek środowisku dorastasz, stajesz się tego wynikiem. I oczywiście wpływa to również na twoją sztukę. Jeśli twoje środowisko było otwarte, twoja sztuka również to odzwierciedli, ponieważ sztuka pochodzi z wnętrza.
Jak powiedziałeś, chodzi również o osiągnięcie wysokiego poziomu umiejętności, dzięki któremu możesz swobodnie robić to, co chcesz.
Tak, po prostu nie możesz zacząć myśleć, że zrobię to, na co mam ochotę. Tylko jeśli twoja gramatyka i podstawy są mocne, tylko jeśli są jak twoja druga natura i tylko jeśli przyswoiłeś je na bardzo głębokim poziomie, możesz zacząć śpiewać do woli. Kiedy osiągniesz ten etap, wszystko, co chcesz wyrazić, wyjdzie naturalnie. Na tym etapie muzyka przekroczy gramatykę.
Masz rację, prawdziwymi mocarzami muzyki Carnatic nie są ludzie, którzy wcześnie zerwali z tradycją, ale ci, którzy tak dobrze ją opanowali. Nawet teraz ludzie, którzy wykonują prace związane z naginaniem gatunków, mają głębokie zrozumienie sztuki i posiadają bardzo wysoki poziom umiejętności
Tak, poczucie wolności, które czują, jest piękne. Niezależnie od tego, czy ktoś się z tym zgadza, czy nie, to, że ktoś czuje się komfortowo z tym, co przyswoił i dzięki temu jest w stanie wyprodukować muzykę, której chce, jest piękna. Nie ma znaczenia, czy inni to doceniają, czy nie. Jednak osiągnięcie tego poziomu wolności nie jest łatwe.
Skoro mówimy o improwizacji, chciałem zapytać Cię o coś, o co pytam wszystkich innych: kiedy pomysł wpadnie Ci na scenę, jak daleko posuniesz się, aby go zrealizować? Czy pozwolisz mu odejść, jeśli okaże się to trochę ryzykowne? Słowo, którego chcę użyć, to twórcza wrażliwość. Niektórzy twierdzą, że poczucie bezbronności na scenie to dobry pomysł, ponieważ tworzy świetną muzykę.
Przynajmniej dla mnie ta luka jest trudna do znalezienia. Jeśli i kiedy to się stanie, myślę, że musisz być w tej chwili, zdać sobie sprawę, że dzieje się coś wyjątkowego i iść z tym. Ważne jest, aby to przyznać, niż odsunąć na bok, ponieważ może się to nie powtórzyć – mam na myśli ten konkretny moment. W tym momencie nie obowiązują żadne zasady, ponieważ faktycznie osiągnąłeś transcendentny moment, w którym zasady nie mają już znaczenia. Podatność nie jest czymś, do czego można aktywnie dążyć. Jest się błogosławionym, jeśli i kiedy ten moment się wydarzy.
czarno-pomarańczowy i biały motyl
Czasami to, co uważam za jeden z tych momentów bezbronności, może wydawać się słuchaczowi bardzo zwyczajne. Podobnie, bardzo normalna rzecz dla mnie może wydawać się czymś niezwykłym dla innych. Jest to więc również kwestia percepcji. Ale ogólnie rzecz biorąc, ważne jest, aby zaakceptować chwile wrażliwości, kiedy się zdarzają.
Ile planujesz przed koncertem?
Zwykle mam ogólny plan, ale lubię go na tyle obszerny, abym mógł na bieżąco dostosowywać się i wprowadzać zmiany w zależności od kontekstu i sytuacji. Jeśli wyjdę na scenę i będę ją uskrzydlił, to nie będzie wystarczająco urozmaicone. Jeśli nie spędzasz wystarczająco dużo czasu na myśleniu o tym, co zamierzasz robić na scenie, nie dostaniesz oryginalnych pomysłów. Tak więc myślę przed koncertem i mam ogólne pojęcie o tym, co chcę zaprezentować. Ograniczy też trudne sytuacje, jednak planowanie każdego kroku na koncercie ograniczy moją wolność. Dlatego mam plan, ale nie coś, co zagłębia się w szczegóły.
Jakie ragi i kompozycje zawsze Cię fascynują i zaskakują, nawet jeśli je znasz?
Kompozycje Trójcy są stałym źródłem inspiracji. Kiedy mówimy, że coś jest ponadczasowe, czasami przyjmujemy to słowo za pewnik. Ale to potężne słowo. Niewiele jest rzeczy, które pasują do tego opisu i powiedziałbym, że robią to kompozycje Trinity.
Przetrwały przez wiele stuleci i do dziś stanowią większość tego, co prezentujemy na koncertach. Za każdym razem, gdy zagłębiam się w kompozycję lub próbuję się jej nauczyć, albo słuchać jej wyrenderowanej przez kogoś innego, odnajduję się w błogości. Ta błogość słuchania ich muzycznego wkładu jest tak naprawdę powodem, dla którego jestem w muzyce. Podtrzymuje mnie każdego dnia. Trójca to część klasowa. Jest też wiele pięknych kompozycji innych wielkich mistrzów i czerpałem z nich tyle radości i zdumienia.
Ogólną skargą na muzykę karnatycką jest to, że jej repertuarowi brakuje współczesnego charakteru. Wielu twierdzi, że jego treść nie obejmuje współczesnych realiów i szerszego zakresu emocji innych niż bhakthi.
Dobrze, że o tym wspomniałeś. Mocno wierzę, że nie trzeba być osobą religijną – czy że tak powiem – Hindusem, aby docenić znaczenie kompozycji Carnatic. Jeśli weźmiemy na przykład Tjagaradża Swamiego, obiektem emocji może być bóg, ale emocje same w sobie są bardzo ludzkie i można je odnosić do siebie. Jeśli spojrzysz poza dosłowne znaczenie, jest o wiele więcej niż to, co jest widoczne.
Nawet jeśli chodzi o koncepcję bhakthi, myślę, że niekoniecznie musi być ona skierowana do boga. Na przykład, jeśli jesteś pasjonatem swojej pracy, jest to dla mnie bhakthi. To samo z innymi emocjami. Rzeczy, które przypisujemy boskości, są po prostu naszą percepcją. Dlaczego mamy ludzkie formy dla bogów? Ponieważ jest to dla nas łatwe do zrozumienia. Więc w końcu jeśli wszystko jest ludzkie.
Jeśli chodzi o współczesne kompozycje, o które pytałeś, jestem bardzo otwarty na śpiewanie wszystkiego i wszystkiego, ale z zastrzeżeniem, że powinien on pasować do standardów lirycznych i muzycznych Trinity i innych wielkich kompozytorów. Powinna też pasować do radości, której doświadczyłem śpiewając je. Taki filtr automatycznie eliminuje wiele rzeczy. To nie tematyka jest dla mnie ważna, ale jakość i doświadczenie.
Nie trzeba być osobą religijną – czy że tak powiem – Hindusem, by docenić znaczenie kompozycji Carnatic. (Zdjęcie: Rajappane Raju) Nawet jeśli spojrzysz na kompozycję, która jest uważana za podstawową – powiedz coś w rodzaju Vathapi – zdziwiłbyś się rodzajem użytej w niej prozodii i tym, jak działa poetycka struktura tej kompozycji. Potem jest aspekt muzyczny. Jeśli ktoś jest w stanie sprostać temu standardowi kompozycji – jaki wykonali tacy ludzie jak Subbaraya Shastri, Poochi Srinivasa Iyengar czy Papanasam Sivan – lub chociaż zbliżyć się do tego, będę z pokorą je zaśpiewać.
Myślę, że to również jedna z zalet twoich koncertów – twoje trzymanie się wysokich standardów klasycyzmu. Wyraźnie poświęcasz tyle uwagi, prawda?
Naprawdę nie mogę się do tego przyznać. Naszym obowiązkiem jako muzyków jest introspekcja przekazanego nam skarbu i odpowiedzialne dzielenie się nim z innymi ludźmi. To wszystko.
Czy odłożyłeś na bok rzeczy – powiedzmy ragi lub kompozycje – które wyglądały na trudne lub mniej zbadane? Pytam o to, ponieważ słyszę, że niektórym ragom grozi wyginięcie z powodu nieużywania.
Myślę, że jako artysta, jeśli ciągle odczuwasz potrzebę odkrywania, jesteś w dobrej przestrzeni. Na pewno są rzeczy, których jeszcze nie zrobiłem: tylu kompozycji, których nie zaśpiewałem, tylu kompozytorów, których nie poznałem, i tylu rag, których nie zaśpiewałem do końca swoich możliwości, a raczej chęci . Mam nadzieję, że zrobię to za mojego życia (śmiech). Wiem, że nie będzie to całkowicie możliwe w ciągu jednego życia, ponieważ jest tam tak wiele. Z niecierpliwością nie mogę się doczekać odkrywania pełniej swoich możliwości.
W szczególności, czy są rzeczy, które chciałeś zrobić, ale jeszcze nie zrobiłeś?
Jest kilka starych rag, których nie zbadałem, które również odpowiadają na twoje pytanie o niektóre ragi, które stoją na skraju wyginięcia. Na przykład Vidushi Dr S Sowmya zaśpiewał pallavi w Ghancie w Akademii Muzycznej w zeszłym roku, co stało się legendą. Nauczyłem się kilku kompozycji w tej ragie, ale tak naprawdę nie przyjrzałem się im tak szczegółowo, jak bym chciał. Manji to kolejna raga. Albo nawet zwykła raga, taka jak Durbar, którą niektórzy współcześni muzycy sporo zbadali, ale nie słyszałem pallavi ani tanamu. Albo tanam w Paras. Takich rag jest wiele.
Oprócz gramatyki i umiejętności, ilość materiału, który musisz opanować w muzyce Carnatic, jest oszałamiająca. To dużo, prawda?
Moja siostra jest studentką medycyny i widziałem ilość książek i ilość materiałów do nauki, które musi przeczytać i przyswoić. Tak samo jest w muzyce, czy w każdej innej dziedzinie. Jest tak wiele materiałów, które zostały nam przekazane i od nas zależy, jak je wykorzystać.
Ostatnio wybitni śpiewacy karnatyccy poświęcają wiele uwagi ragom Vivadi. Masz dobry repertuar Vivadi?
Bardzo lubię śpiewać ragi Vivadi, ale do tej pory nie miałem okazji poznać wielu z nich szczegółowo. To także coś, na co nie mogę się doczekać. Wielki Tanjore S Kalyanaraman tak bardzo je zbadał. Mam nadzieję, że wyrwę stronę z jego książki.
Jakie jest źródło rzadkich dzieł? Czy masz dostęp do prywatnych nagrań, rękopisów itp.?
Te prywatne nagrania są teraz szeroko dostępne w Internecie. To, co jest dostępne, to mamut. Na Youtube są nagrania, których nigdy nie widziałem w prywatnych kolekcjach żadnych ludzi. Są też prywatne kolekcje, których świat jeszcze nie widział. Właściwie jest tak wielu niedocenianych bohaterów, którym pewnego dnia chciałbym złożyć swój własny hołd za to, że dał mi to bogactwo. W przeciwnym razie, skąd miałbym wiedzieć, co zrobił Semmangudi Srinivas Iyer? Albo skąd mam wiedzieć, co zrobił GNB Sir? Zmarł 24 lata przed moim urodzeniem.
Czy mają na ciebie wpływ inne formy sztuki i muzyki?
Myślę, że sposób, w jaki inne formy sztuki wpływają na moją muzykę, jest bardziej subtelny. To ma też coś wspólnego z moją osobowością. Na przykład, chociaż wychowałem się całkowicie w środowisku muzyki karnatyjskiej, uwielbiam słuchać Hindustani. Ale może to nie przekładać się bezpośrednio na moją prezentację koncertową.
Innym rodzajem muzyki, który wydał mi się interesujący, były kompozycje Ilayarajy. Kiedy zacząłem występować w Kerali, wymagało to wielu nocnych, długodystansowych przejażdżek po koncertach. Wielu kierowców o tej porze puszczało w swoich samochodach muzykę Ilayaraji i natychmiast się uspokoiłem, słuchając tego. Chociaż do tej pory nie mam zbyt dużej wiedzy na temat twórczości Ilayaraji, to wiem, że wywołuje we mnie pewien odzew, który sprawia, że chcę dalej słuchać. Uwielbiam jego muzykę, ale jego wpływ na prezentację mojej muzyki będzie znacznie subtelniejszy. Lubię też słuchać zachodniej muzyki orkiestrowej. To również może nie wpłynąć bezpośrednio na moją pracę, ale może ukształtować swobodę mojego myślenia.
Jak powiedziałem, muzyka Carnatic jest tym, na czym dorastałem. Odnosi się to do każdej części mojego życia, o każdej porze dnia, ale mówię to z dużym niepokojem, ponieważ nie chcę zabrzmieć zbyt prowincjonalnie. To naprawdę podtrzymuje dla mnie życie. To było ze mną w moich najszczęśliwszych chwilach, a także w moich najciemniejszych chwilach. Innymi słowy, jakakolwiek była moja sytuacja życiowa, muzyka karnatyjska była stałą. Dlatego chociaż szukam radości i szczęścia w innych rzeczach, Carnatic daje mi wszystko, czego potrzebuję.
Gdybyś nie był zaangażowany w muzykę Carnatic, czy w ogóle byś w to wszedł?
Nie wiem. Nie mamy odpowiedzi na to, co jest w życiu. Po prostu pozostają otwarte.
Czy dziękujesz za to swojej matce?
O tak, każdego dnia. Może nie mówię jej codziennie, ale jestem jej wiecznie wdzięczny. To przywilej obcować z wielkim dziedzictwem kulturowym, którym zostaliśmy obdarzeni.
Chociaż wychowałem się całkowicie w środowisku muzyki karnatyjskiej, uwielbiam słuchać Hindustani. Ale może to nie przekładać się bezpośrednio na moją prezentację koncertową. (Zdjęcie: Rajappane Raju) Pomimo światowej klasy charakteru, wyrafinowania i piękna, muzyka Carnatic wciąż ogranicza się do bardzo niewielkiej populacji. Czy nie ma sposobu na dotarcie do większej liczby osób?
Moim skromnym zdaniem nie należy rozwadniać naszej formy sztuki tylko po to, by przyciągnąć ludzi. Dopiero gdy ludzie zobaczą, że niektóre próby rozcieńczenia kończą się niepowodzeniem, zdadzą sobie sprawę z wartości czystej sztuki. Muzycy powinni mieć swobodę odkrywania tego, czego chcą. To od nich zależy, czy ich sztuka wytrzyma próbę czasu, a także naszą uwagę.
Jak powiedziałem wcześniej, wszystko zależy od tego, jak projektujemy siebie i naszą sztukę. Jeśli dobrze wykonamy swoją pracę, przyciągnie do niej więcej osób.
Wiele osób nawet nie wie o tej sztuce, ponieważ dzieje się ona w zamkniętych przestrzeniach.
Zmienia się powoli, ale pewnie wraz z pojawieniem się mediów społecznościowych. Chociaż mamy jeszcze wiele kilometrów do przebycia, muzyka z pewnością staje się teraz nieco bardziej dostępna.
Jednak sposób obsługi biletów na sezon Margazhi pozostawia wiele do życzenia. Jeśli istnieje bardziej skoordynowana promocja i sprzedaż biletów, która zapewnia łatwy i równy dostęp do miejsc, więcej osób może słuchać muzyki Carnatic.
Z perspektywy artysty, to daje upojenie, gdy ktoś mówi, że Twój program jest wyprzedany, ale kiedy siedzisz na scenie i widzisz 100 wolnych miejsc, to łamie serce. Wtedy słyszysz o ludziach czekających na zewnątrz i nie mogących wejść do środka. Te rzeczy muszą się zmienić.
Kim są dawni mistrzowie, których wpływ był na ciebie niezwykle silny?
Kiedy miałem mniej więcej dziesięć lat, pierwszą taśmą, którą usłyszałem, była taśma Semmangudi Srinivasa Iyer z TN Krishnan i Vellore Ramabhadran. Od tego czasu jest moją siłą życiową. To więcej niż tylko muzyka; sama idea Semmangudi była czymś tak integralnym dla całego mojego wychowania. Naprawdę trudno powiedzieć słowami, jaki był jego wpływ na mnie.
Z twoich postów na Instagramie widzę, że interesujesz się również kwestiami społecznymi, takimi jak środowisko. W jakim stopniu jesteś świadomy otaczającej nas rzeczywistości społecznej? Czy to odzwierciedla się w waszej muzyce, ponieważ żyjemy teraz w niespokojnych czasach. Na przykład TM Krishna mówi o tym, ale wiem, że niektórzy ludzie to czują, ale trzyma to w sobie.
Widzisz, kiedy wyrażasz swoje opinie, musisz mieć pewną twardość i tolerancję, ponieważ każda opinia, którą wyrażasz – jakkolwiek szczera jest – będzie kwestionowana w sposób, który ci się nie podoba. Powinieneś mieć środki, by sobie z tym poradzić. Z pewnością mam swoje zdanie, a uwagi, które przedstawiłem na temat bycia odpowiedzialnym muzykiem, odnoszą się również do pozamuzycznych aspektów życia.
Byłem związany z kilkoma wspaniałymi ludźmi, którzy wskazali mi drogę i są pewne rzeczy, których nauczyłem się w życiu w trudny sposób. Te rzeczy mnie ukształtowały. Będąc muzykiem, niezależnie od tego, czy publiczność jest mała, czy duża, jesteś osobą publiczną o pewnym znaczeniu. A faktem jest, że zostaniesz utrzymany na wyższym poziomie. Jeśli w twoim interesie jest działać bardziej odpowiedzialnie, nawet jeśli nie chcesz, dlaczego nie? Ostatecznie bycie odpowiedzialnym to dobra rzecz, prawda?
Czy to, co dzieje się wokół nas – powiedzmy bieda, nierówność, zawirowania społeczne itp. – wpływa na Ciebie, ponieważ artysta nie może żyć w izolacji?
Tak. Jest tak wiele rzeczy, które dręczą mnie do głębi. Ale tak jak powiedziałeś, myślę, że otwarcie o tym i wyrażanie swoich opinii w dowolny sposób powoduje pewną reakcję wszystkich. Mogą być również ludzie, którzy będą szukać okazji, by dopaść cię, używając tego, co powiesz lub zrobisz. Właściwie potrzeba dużo hartu i odwagi, aby nadal wyrażać swoje opinie, które podziwiam u niektórych osób. Ale ostatecznie muszę przyznać, że nie osiągnąłem tego poziomu – muzycznie – na którym jestem w stanie wytrzymać rozproszenie. Postanawiam więc wyrażać swoje opinie w zamkniętej grupie.
Moje pytanie brzmiało zasadniczo, czy rzeczy wokół ciebie wpływają na ciebie?
Niewątpliwie tak. Wszyscy jesteśmy odbiciem naszego społeczeństwa. Żyjemy w społeczeństwie i jesteśmy częścią społeczeństwa. Oczywiście wszystko, co dzieje się wokół nas, będzie miało na nas wpływ. A z szerszej perspektywy będzie to miało również wpływ na twoją sztukę. Zdecydowanie mogę to powiedzieć dla siebie.
Może któregoś dnia zobaczymy twoje kompozycje powstałe z tego niepokoju lub niepokoju.
Nigdy nie mów nigdy!
Wracając trochę do czasów uniwersyteckich, powiedziałeś, że gdybym miał szansę uczyć się humanistyki, chociaż jesteś absolwentem informatyki. Ludzie mają tendencję do kojarzenia muzyki karnatyjskiej z nauką i matematyką, ponieważ ci, którzy odnieśli większe sukcesy, są zorientowani matematycznie.
Dużą część mojej muzyki stanowi fascynacja dawnymi mistrzami i zainteresowanie ich sposobem życia. Środowisko kulturowe, w którym dorastali i występowali. Bardzo mnie to interesuje. Szczególnie interesują mnie moje kolekcje audio i zdjęć i uwielbiam wybierać mózgi starszych ludzi i rozmawiać z nimi o tym, jak wyglądało wtedy społeczeństwo. Uwielbiam, jak moi dziadkowie opowiadają, jak wyglądało życie, gdy dorastali. To absolutnie fascynujące. Także o ich ulubionych piosenkarzach, płytach, czy widzieli z krwi i kości mistrzów, których uwielbiam i tym podobne. Pamiętam, że nawet w szkole bardzo interesowałem się historią. Później zdałem sobie również sprawę, że kocham literaturę i język angielski.
Czy ty czytasz?
Tak, teraz zacząłem czytać trochę więcej. Uwielbiam amerykańską fikcję historyczną, ponieważ od kiedy się tam wychowałam, mogę się do niej bardziej odnieść. Całkiem niedawno bardzo podobało mi się czytanie Hemingwaya. Myślę, że literatura to kolejna rzecz, którą chcę się zająć. Rozwinąłem też prawdziwą upodobanie do pisania. Uwielbiam pisać i wciąż staram się wymyślić, aby powiedzieć rzeczy, które niekoniecznie rozpraszają mnie. Planuję zrobić trochę więcej.
Słyszałem niektóre z twoich wywiadów i byłem zaskoczony, widząc, że nie jesteś tak zamknięty w sobie, jak mogłoby się wydawać.
Introwertyk to rodzaj wyrażenia tego (śmiech) w porównaniu z tym, co słyszałem od innych ludzi. Jestem trochę poważna na scenie, nie uśmiecham się zbytnio. Wynika to z powagi mojej sztuki, a także z mojego sposobu skupienia się na mojej sztuce, ponieważ nie chcę popełniać błędów. Jednak za namową moich rodziców (zwłaszcza ojca, którego absolutnie szanuję) i innych sympatyków, staram się nie brać siebie zbyt poważnie i dużo więcej uśmiechać się na scenie (uśmiech).
Mówiłeś o swojej miłości do Chennai io tym, jak bardzo chciałeś się tu osiedlić tak wcześnie w życiu. Co takiego jest w Chennai, że tak bardzo cię pociągało?
Naprawdę nie wiem. W dziwny sposób może to być spowodowane tym, że słuchałem Semmangudi. Byłem tak zafascynowany jego głosem, tym dźwiękiem.
Ale czy te wszystkie trudne, obiektywne warunki życia nie zniechęciły cię, szczególnie gdy byłeś nastolatkiem?
Dziwne jest to, że dopiero teraz zacząłem to zauważać. Wtedy moja wizja Indii i Chennai była tak kusząca – to było dla mnie dosłownie niebo. Nie mogłem zobaczyć warunków, o których wspomniałeś. Szczerze mówiąc, nie zauważyłem ruchu ulicznego, zanieczyszczeń, hałasu itp., ponieważ czekałem tylko na powrót do Indii i oddanie się muzyce i więcej muzyce. Teraz zdaję sobie sprawę, że mogłam być zamknięta i zbyt blisko otoczenia z powodu mojej obsesji na punkcie muzyki Carnatic.
Kiedy dorastałeś w USA, jakie było środowisko społeczno-kulturowe?
Tylko indyjska. Ciocia Padma, moja nauczycielka, była naszym słońcem. Krążyliśmy wokół niej. Tak dorastałem. Na moje wychowanie jako studenta muzyki duży wpływ mieli ludzie, z którymi dorastałem, ponieważ ich przyjaciele i moi przyjaciele jako dzieci byli skupieni na muzyce. A tutaj chciałbym wymienić kilka osób, które były dla mnie bardzo ważne, kiedy byłam młoda.
Murthy ze swoim nauczycielem muzyki Padmą Kutty. Vani Ramamurthi i jej dwaj bracia, Arun Ramamurthi i Siva Ramamurthi. Obaj są skrzypkami, a także uczyli się w Delhi Sundararajan. Sandeep Narayan, starszy ode mnie, ale moja pierwsza inspiracja. Przeniósł się z USA do Chennai na dobre, by zająć się muzyką Carnatic sześć lat przede mną. Aditya Prakash, który kursuje między USA a USA, i mridangist Shubha Chandramouli, który grał ze mną na wielu koncertach. Nirmal Narayan, który jest starszym bratem Sandeepa, a także grającym na mridangamie. Oraz najstarszy brat Sandeepa, Nikhil Narayan, który grał na flecie i uczył się od pana N Ramaniego. Anirudh Venkatesh, wokalista i Arjun Narayanan, mridangista, nadal są moimi dobrymi kumplami i często razem ćwiczyliśmy. Jako dziecko uwielbiałem je wszystkie. Rodzice Sandeep, Shubha i KS Narayan byli dobrze znani w kręgach muzycznych w USA. Ciocia Subha jest również dobrze znaną nauczycielką w południowej Kalifornii. Oni też bardzo mnie wspierali.
Chciałbym tu również wspomnieć o doniosłym wpływie, jaki wywarł na mnie flecista i profesor biznesu z Uniwersytetu Południowej Kalifornii (USC) KR Subrahmanyan. Nadal jest zaufanym mentorem. Jego coaching naprawdę ukształtował moje muzyczne myślenie i wizję w latach, w których się kształtowałem.
Podobno jesteś jednym z niewielu śpiewaków Carnatic, którzy mają Sruthi Sudham, tę o tonacji doskonałej.
Kiedy śpiewam, moim najgłębszym pragnieniem lub ostatecznym celem jest połączenie się z Tanpurą. To niekończąca się pogoń. To również szalone pościg.
Słowo kluczowe, jak wspomniałeś, podobno jest tutaj (śmiech). W swoim śpiewie przechodzę przez tak wiele niedoskonałości.
rodzaje drzew do sadzenia
Czasami czuję, że to, do czego dążysz, jest tak idealne, że musisz nauczyć się znajdować piękno na ścieżce, którą podążasz, aby to osiągnąć, i będziesz musiał pogodzić się z rzeczywistością, że nigdy tego nie osiągniesz. To trudne, ponieważ tak bardzo starasz się o coś, czego tak bardzo pragniesz. Niemniej jednak pościg będzie kontynuowany. Za każdym razem, gdy trafisz na idealną nutę, jakkolwiek rzadko by się to zdarzało, ten ułamek sekundy czystości nuty jest wart całej walki. Jeśli przynajmniej od czasu do czasu odczuwasz tę błogość, warto.
Inne zainteresowania, hobby?
Jestem wielkim fanem koszykówki. Gra daje mi dużo satysfakcji. Myślę, że to bardzo piękna gra. Bardzo uważnie śledzę NBA, oglądam wszystkie mecze, czasami więcej niż powinienem (śmiech). To była pasja na całe życie, z którą dorastałem.
Podchodzenie do kosza i strzelanie piłką jest bardzo terapeutyczne. Powinienem to robić częściej. Ruch strzału – wystrzelenie piłki ruchem nadgarstka – jest dla mnie bardzo uspokajający. To sprawia, że zapominam o wielu rzeczach.
Więcej z tej serii | Wywiad z Sandeepem Narayanem: „Chcę, aby mój koncert był jak najbardziej autentyczny i jak najbardziej rzeczywisty”