Rzadko w Indiach prawnicy, którzy byli prokuratorami, piszą wspomnienia o swojej etyce pracy i doświadczeniu, tak jak zrobił to Preet Bharara. Wymierzanie sprawiedliwości: przemyślenia prokuratora na temat przestępczości, kary i praworządności
Preet Bharara
Wydawnictwo Bloomsbury
368 stron
499 zł
Prokuratorzy odgrywają stałą rolę w kształtowaniu prawa w książkach i działaniach, jednak opinia publiczna pozostaje w dużej mierze nieświadoma tego, jak ci anonimowi biurokraci prawa kształtują swoje trasy. I rzadko w Indiach prawnicy, którzy służyli jako prokuratorzy, piszą wspomnienia o swojej etyce pracy i doświadczeniu, jak to teraz zrobił Preet Bharara. Można mieć nadzieję, że ten amerykański przykład jest powszechnie naśladowany, tym bardziej, że niektórzy prokuratorzy publiczni i specjalni ozdabiają indyjską ławkę.
Nadużywanie swobody ścigania jest w Indiach tak duże, że zaciera cenną różnicę między ściganiem a prześladowaniem. Państwo lub rząd Unii mianuje prokuratorów specjalnych według własnego uznania, a łagodne lekceważenie dyrektywy w sprawie polityki państwa namawiającej do oddzielenia władzy sądowniczej od władzy wykonawczej (art. 50 Konstytucji) infekuje wymiar sprawiedliwości w sprawach karnych.
Bharara, który pełnił funkcję prokuratora amerykańskiego w południowym dystrykcie Nowego Jorku, stąpa po normatywnie zdrowym i bezpiecznym gruncie, gdy stwierdza, że pewne normy mają znaczenie. Nasi przeciwnicy nie są naszymi wrogami; prawo nie jest bronią polityczną; istnieją obiektywne prawdy; sprawiedliwy proces jest niezbędny w cywilizowanym społeczeństwie.
Ale całą książkę trzeba przeczytać, żeby w wartościowy sposób przebyć dystans między normą a rzeczywistością. Na przykład praktyki ukrywania są uważane za niezbędne dla wymiaru sprawiedliwości. Opowieści o umiejętnościach i kompetencjach sędziów rozmnażają się wśród prawników, ale nigdy nie są wymieniane przed ławą przysięgłych; oskarżony zostaje wprowadzony bez kajdan do sali sądowej; poglądy prawnika na temat winy lub niewinności nigdy nie są przedstawiane ławie przysięgłych; wiele innych subtelnych przemilczeń ma na celu uniknięcie uprzedzeń i skorumpowanych rozważań przed zarażeniem poszukiwania prawdy i osiągnięciem sprawiedliwego zamknięcia procesu. Innymi słowy, jak powiedział dawno temu sędzia Jerome Frank, zasady proceduralne i dowodowe są tak zaprojektowane, aby zapewnić, że fakty, jakie miały miejsce, nigdy nie wejdą na salę sądową; tylko dopuszczalne fakty lub najlepsze prognozy tego, co się rzeczywiście wydarzyło, mają znaczenie.
System dobrowolnego poddania się karze skutkuje wynegocjowaniem sprawiedliwości i eskaluje zalety nawet słusznego ukrywania się. Często, jak mówią przeciwnicy systemu, za przestępstwo, którego się nie popełniło, przyjmuje się mniejszą karę, aby uniknąć wyższej kary za przestępstwo, które prawdopodobnie popełniło! To oskarżenie negocjowanego systemu wymiaru sprawiedliwości nie może być postawione na progu żadnego indywidualnego prawnika; ale z pewnością nawet operatorzy systemu powinni uznać za uzasadnione pytanie, czy system dobrowolnego poddania się karze nie ma wpływu na swobodę ścigania.
W oszałamiającej polemice ekonomista i niepraktykujący prawnik Paul Craig Roberts i Lawrence M Stratton (Tyrania dobrych intencji: How Prosecutors and Bureaucrats Are Trampling the Constitution in the Name of Justice, 2000) pokazali, w jaki sposób ugoda pozwala prokuratorom wnosić oskarżenia w przypadku braku przestępstw, a tym samym prowadzi do prześladowania, ucisku i obalania podstawowych wolności, które w inny sposób konstytucyjnie są ustanowione. Rzeczywiście, ściganie przestępstw bez zamiaru niweczy moralny autorytet prawa i umniejsza uczciwe starania obywateli o przestrzeganie prawa. Co więcej, niweczy bezpieczeństwo, jakie zapewnia prawo, a nieograniczona swoboda stanowiłaby zaproszenie do nadużycia i dyskryminującego sprawowania władzy przeciwko nielubianym lub niepopularnym z powodów politycznych lub innych.
Chociaż Bharara ostrzega nas przed nastawionym na prowokację prokuratorem i upiera się, że nie są to kowboje ani rewolwerowcy, ma niewiele do powiedzenia, jeśli chodzi o krytykę całego procesu dobrowolnego poddania się karze. On jednak w pełni docenia potrzebę zachowania pełnej staranności i namysłu przed ściganiem osób, dla których śledztwo i oskarżenie są podobne do trzęsienia ziemi. Słusznie kwestionuje wytyczne Departamentu Sprawiedliwości, że należy wnieść oskarżenie… jeśli bardziej prawdopodobne niż nie, [to] doprowadziłoby do wyroku skazującego; Bharara twierdzi, że takie nadmierne skupienie się na zwycięstwie (lub ocaleniu twarzy) niszczy misję, zniekształca podejmowanie decyzji i podważa sprawiedliwy proces. To jest dokładnie to, co mówią krytycy ugody, z wyjątkiem tego, że podczas gdy Bharara ograniczy zło do kilku zgniłych jabłek, krytycy oskarżają cały system o tyranizm.
W jaki sposób Bharara przestrzega swoich własnych kryteriów w korzystaniu ze swobody ścigania lub nie ścigania? Uwielbia niezawodną kulturę organizacyjną, która ceni i wspiera kolegialne podejmowanie decyzji, które jest niezależne, profesjonalne, uczciwe i nieustraszone. W przeciwieństwie do tego kultura publiczna uważa oskarżenie za skorumpowane, przekupne, agresywne, stronnicze etnicznie i politycznie zależne. W pewnym sensie cała ta książka to pochwała kultury organizacyjnej.
Jako Indianin, Bharara jest szczególnie zaniepokojony zarzutami o rasistowskie uprzedzenia w ściganiu głośnych Hindusów i Azji Południowej. Najwyraźniej Bharara nie jest wujkiem Tomem i to nie tylko dlatego, że został mianowany przez administrację pod przewodnictwem prezydenta Obamy! W szczególności skupia się na sprawie Devyani Khobragade, która została aresztowana i przeszukana zgodnie z normalną procedurą służby marszałków USA w SDNY. Bharara pisze teraz łaskawie: Tego można było i należało uniknąć, biorąc pod uwagę, że nikt nie poprosiłby o tymczasowe aresztowanie. Czy przeszukanie i odmowa immunitetu dyplomatycznego (za domniemane naruszenie krajowego prawa pracy) stanowiły należytą staranność dla kolegialnej dyskrecji prokuratorskiej?
Podobne zaniepokojenie budzi Rajat Gupta (były szef McKinsey, który otrzymał dwuletni wyrok za wykorzystywanie informacji poufnych), który w wywiadzie nawiązującym do jego ostatnich wspomnień Mind Without Fear twierdzi, że chociaż Preet Bharara był całkiem dobry w reklamie… mówi, że jest krach Wall Street, nie zrobił nawet wgniecenia. Teraz ludzie mówią: „Co on zrobił?” Nałożyli grzywny na wszystkie banki – zapłacili za to udziałowcy – a dyrektorzy, którzy dopuścili się krachu, uciekli ze swoimi dużymi premiami.
Długa obrona wyborów prokuratorskich Bharary mówi w efekcie, że nie było dowodów do wniesienia oskarżenia. Bez względu na to, co mówi Preet Bharara, ten scenariusz, który zapewnia całkowitą bezkarność korporacyjnej ludzkości, będzie nas wszystkich prześladować przez długi czas.
Pisarz jest profesorem prawa na University of Warwick i byłym wicekanclerzem uniwersytetów South Gujarat i Delhi