Modelki prezentujące kolekcję Maskatiya na wcześniejszym pokazie mody. Pakistańska projektantka Sania Maskatiya, która podczas Tygodnia Mody Lakme w Bombaju pokaże, jak zachować równowagę między konserwatyzmem a zabawą oraz sekret popularności jej projektów.
We flagowym sklepie Sanii Maskatiya na pasie handlowym Bukhari w Karaczi rzędy jej projektów stoją w atrakcyjnych szykach. Są tu drukowane kurtki i tuniki z jedwabiu, kurty z luksusowej krepy, sukienki z nadrukiem blokowym, salwary z bawełny Gul Ahmed i bujne, ręcznie haftowane dupaty z bawełny, jedwabiu, siatek i woalu. To rzut oka na to, co ma do zaoferowania 31-letnia pakistańska projektantka, i wskaźnik jej bystrości biznesowej. Nie chcę, żeby ktokolwiek wchodził do mojego sklepu i nie ulegał pokusie, żeby coś kupić. Wielu moich klientów przychodzi do mnie po luksusowe pret lub couture, ale jest też wiele do przejrzenia, gdy są w sklepie, mówi Maskatiya przez telefon z Karaczi. Jedna z najpopularniejszych wschodzących projektantów w Pakistanie, jest częścią czteroosobowej delegacji z Pakistanu, która zaprezentuje się podczas zimowej/świątecznej edycji 2014 Lakme Fashion Week (LFW) w Bombaju, który wystartuje 19 sierpnia.
Jak na projektanta, który odrzucił ofertę studiowania w Central Saint Martins College of Art and Design w Londynie, Maskatiya poradziła sobie dobrze w ciągu trzech lat, odkąd uruchomiła swoją tytułową markę projektantów, z klientami takimi jak nagrodzony Oscarem filmowiec Sharmeen Obaid - Chinoy w swoich projektach. W tamtym czasie mojej mamie nie podobało się to, że wyjeżdżam na studia za granicę, więc wstąpiłam do Szkoły Sztuki i Architektury Doliny Indusu w Karaczi i studiowałam tekstylia. Ale w końcu zarówno mój brat, jak i siostra wyjechali na studia za granicę. Teraz wszyscy pracujemy razem. Ja zajmuję się projektowaniem, a oni dbają o biznes – mówi. Jej ojciec prowadził dobrze prosperujący biznes tekstylny, a jego ugruntowana infrastruktura i doświadczenie przydały się podczas zakładania jej marki. Bardzo mocno obciążamy tkaniny i tkamy większość z nich od podstaw. Pomaga solidne zrozumienie nie tylko procesu, ale także maszyn, mówi.
Pomysłowość projektów Maskatiya polega na zachowaniu równowagi między konserwatyzmem a zabawą. W jej kolekcji nie ma prawie żadnych strojów bez rękawów lub pleców, chyba że są one szyte na zamówienie; zamiast tego nadaje tradycyjnym strojom współczesne kroje i bawi się nadrukami i ozdobami.
To wybór, którego dokonała po swojej pierwszej wyprawie w modę z marką Chamak w 2008 roku, która spotkała się z letnią reakcją. Jako nowicjusz chciałam pokazać coś fantastycznego na rampie, ale nie zawsze przekładało się to na ubrania do noszenia – mówi. Z etykietą Sania Maskatiya zmieniła swoją wizję i zwrot był natychmiastowy. Moje projekty wymagają wielu dostosowań. Szyję dla nich sukienki i topy spaghetti na zamówienie, ale na wieszaku upewniam się, że ubrania są dobre i wygodne dla każdej możliwej grupy demograficznej – mówi.
Tak więc dupatta znajduje dumę w swoich projektach, wzbogaconych nadrukami i ozdobami, dzięki czemu jest niezbędnym elementem. Na innych strojach pojawiają się dziwaczne nadruki zwierząt i ptaków, które dla tradycjonalistów przekształca w kwieciste wzory. Większość moich kolekcji skupia się na obrazowaniu. Niedawno zrobiłem kolekcję opartą na Afryce, do której mieliśmy dużo nadruków ze słoniami, małpami, lwami i motylami i dobrze się sprzedawała.
Niektórzy z moich klientów chcieli, żebym robił zwierzęta bez oczu lub z kwiatami, ponieważ dzięki temu czuliby się bardziej komfortowo, kiedy ofiarowaliby modlitwy, i doskonale to rozumiem. Moda powinna polegać w równym stopniu na wygodzie, co na przesuwaniu granic, a dla mnie priorytetem są moi klienci – mówi. Punkty cenowe jej ładnej kolekcji zaczynają się od 4000 rupii i wzrastają do 25 000 rupii.
Na swoim pokazie 20 sierpnia w LFW, Maskatiya zaprezentuje luksusową kapsułową kolekcję pret inspirowaną Japonią. Są kurtki, zabawne spodnie, tuniki, peleryny i sukienki – mówi. W Indiach Maskatiya prowadzi sprzedaż detaliczną wyłącznie z butiku PFDC w Delhi.
Historia ukazała się w druku z nagłówkiem Połączenie Karaczi
jak wygląda liść derenia