Im dalej idziemy do przodu, tym większa jest potrzeba spojrzenia wstecz – nie tylko na to, co zostawiamy za sobą, ale w jakim stanie się znajdujemy. Przeszłość zawsze stanowi precedens i samo to powinno służyć jako zachęta do bycia po właściwej stronie historia.
Martin Luther King Jr, który w 1964 roku otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla, podkreśla to w swoim głęboko poruszającym przemówieniu akceptacyjnym. Zaczął od przyznania się do przemocy, która wybuchła w tamtym czasie. Przyjmuję Pokojową Nagrodę Nobla w chwili, gdy 22 miliony Murzynów ze Stanów Zjednoczonych jest zaangażowanych w twórczą walkę o zakończenie długiej nocy niesprawiedliwości rasowej… pamiętam że zaledwie wczoraj w Filadelfii w stanie Missisipi młodzi ludzie próbujący zapewnić sobie prawo do głosowania zostali brutalnie potraktowani i zamordowani. A potem pyta: Dlatego muszę zapytać, dlaczego ta nagroda jest przyznawana ruchowi nękanemu i zaangażowanemu w nieustanną walkę; do ruchu, który nie zdobył pokoju i braterstwa, które są istotą Nagrody Nobla.
Następnie przechodzi do odpowiedzi na pytanie. Po kontemplacji dochodzę do wniosku, że ta nagroda, którą otrzymuję w imieniu tego ruchu, jest głębokim uznaniem, że niestosowanie przemocy jest odpowiedzią na kluczowe pytanie polityczne i moralne naszych czasów – potrzebę przezwyciężenia ucisku i przemocy przez człowieka bez uciekania się do przemocy i ucisk.
Przyjmuję tę nagrodę dzisiaj z niezachwianą wiarą w Ameryce i śmiałą wiarą w przyszłość ludzkości. Odmawiam przyjęcia rozpaczy jako ostatecznej odpowiedzi na wieloznaczność historii. Odmawiam zaakceptowania idei, że brak obecnej natury człowieka czyni go moralnie niezdolnym do sięgania po wieczną powinność, która wiecznie się z nim konfrontuje… Wierzę, że zraniona sprawiedliwość, leżąca twarzą w twarz na krwawych ulicach naszych narodów, może zostać zniesiona doszedł do wniosku, że z tego prochu wstydu zapanuje nad dziećmi człowieczymi.