Prawdziwy wstyd spoczywa na panu Sabyasachi Mukherjee, że jest pan takim ignorantem, boleśnie dodając do tego pana bezwstydnie szowinistyczne i osądzające uwagi. Wstyd doprawdy!, pisze Rajni Basumatary. (Źródło: Basumatary Rajni/Facebook, Sabyasachi Mukherjee/Facebook) Ostatnio komentarz Sabyasachi Mukherjee krytykujący indyjskie kobiety, zwłaszcza młodsze pokolenie, za nieumiejętność noszenia sari i preferowanie zachodnich strojów na Harvard India Conference, zirytował wielu. Komentarz przyciągnął wiele uwagi w mediach społecznościowych i wielu zarzuciło projektantowi za to samo. Dyskusja stała się tak gorąca, że Sabyasachi musiał napisać list z przeprosinami wyjaśniający jego punkt widzenia.
Podczas gdy wielu krytykowało projektanta za seksistę i mizoginistę, twierdząc, że tak właśnie rozwija się patriarchat, aktor Rajni Basumatary, który ostatnio widziano w filmie w roli matki Mary Kom, napisał mocno sformułowany list, w którym punkt, który wielu przegapiło.
W swoim liście otwartym opublikowanym na eclecticnortheast.in Basumatary podkreśliła, że sari nie jest narodowym ubiorem dla kobiet w Indiach i chociaż Sabyasachi jest cenionym projektantem, szkoda, że jest tak ignorantem co do warstw indyjskiej kultury. Przeczytaj cały list tutaj:
„Pozwólcie, że zacznę od przypomnienia, sari nie jest narodowym ubiorem dla kobiet w Indiach ani żadnym boskim ubiorem, a ci z nas, którzy nie są biegli w jej noszeniu, nie „wstydzą się” tego.
Przemawiając na konferencji Harvard India w zeszły weekend, wyszedłeś z oburzającym komentarzem, myślę, że jeśli powiesz mi, że nie wiesz, jak nosić sari, wstydziłbym się. To część twojej kultury, musisz się nabrać i stanąć w obronie tego.
To oczywiście wywołało silne reakcje w całym kraju. Ale większość poczuła się urażona, ponieważ twój komentarz był bardzo szowinistyczny i krytyczny.
Jednak większą prawdą, która umknęła uwadze ludzi, jest przeinaczanie światu faktów o Indiach. To ironiczne, że tak renomowana projektantka sukien jak ty jest tak ignorantem co do warstw indyjskiej kultury. Trzeba być albo głupcem, albo kłamcą, żeby spróbować wyobrazić sobie, że sari jest jedyną sukienką dla kobiet w Indiach. Oba są niewybaczalne, zwłaszcza jeśli nosicielem tych cech jest popularna postać zwracająca uwagę ludzi.
Niepokoi mnie fakt, że nikt na konferencji nie sprzeciwił się nie tylko Twojemu szowinistycznemu spojrzeniu na kobiety, ale także Twojemu zniekształceniu faktów. Pan, panie Mukherjee i ludzie z Harvardu, którzy wygłosili wasze „gromkie brawa” za wasze uwagi, wymaga pewnej reedukacji na temat różnorodności w Indiach. Nie mamy języka indyjskiego, mamy języki indyjskie. W Indiach nie mamy kultury; ponieważ mamy kultury. Podobnie nie mamy jednego indyjskiego stroju; mamy setki innych pięknych i dostojnych sukienek, które nosimy my, Hindusi, w zależności od tego, do jakiej społeczności się należy. Prawdą jest, że z jakiegoś powodu saree stała się bardziej popularna i widoczna niż inne sukienki. Dobrze! I dobre dla ludzi takich jak ty, którzy żyją z tego ubrania. Jednak popularność i piękno sari nie dają ci licencji na nazywanie połowy populacji kobiet w kraju haniebnymi, ponieważ nie wiesz, jak zawiązać sari.
Pochodzę ze społeczności Boro. Żeby nie ryzykować, że zmierzę się z kolejnym twoim ignoranckim pytaniem: „Kto Boro?”, nasza jest tylko jedną z wielu społeczności w Indiach. Moja matka żyła 86 lat i zmarła, nie dotykając sari. Mam pięć sióstr i trzy szwagierki i dziesiątki kuzynów – żadna z nich nie jest szczególnie biegła w noszeniu sari. W Indiach mamy 29 stanów, a kobiety z prawie połowy tych stanów nie noszą tradycyjnie sari i dlatego nie są biegle w noszeniu odzieży. Mamy w moim stanie sam Assam kilkanaście społeczności, które mają własne odrębne tożsamości kulturowe, a saree jest na dole, jeśli chodzi o wybór stroju do noszenia. Czy więc wszystkie te miliony kobiet w tym kraju powinny się wstydzić, że nie wiedzą, jak nosić sari?
Prawdziwy wstyd spoczywa na panu Sabyasachi Mukherjee, że jest pan takim ignorantem, boleśnie dodając do tego pana bezwstydnie szowinistyczne i osądzające uwagi. Wstyd!