Wirtuoz Saroda i kompozytor Amjad Ali Khan. (Zdjęcie: materiały PR) Wirtuoz Saroda i kompozytor Ustad Amjad Ali Khan wraz ze swoimi synami Amaan Ali Bangash i Ayaan Ali Bangash współpracowali niedawno z maestro Joe Walshem, aby wydać trzypiosenki EP zatytułowane Modły . Wydane 4 czerwca trzy utwory — Uzdrawiająca Miłość , Bogini oraz Nadzieja (Przezwyciężymy/Hum Honge Kamyab) — powstały po tygodniowej sesji zagłuszania dwóch muzycznych legend wraz z innymi muzykami.
Po raz pierwszy spotkali się, gdy Joe odwiedzał Indie. Po wspólnym występie w hotelu Taj Mahal w Bombaju Joe zaprosił Ustada Amjada i jego dwóch synów do Los Angeles i nagrali z nim, aby zobaczyć, co mogą razem stworzyć. Ta EPka jest efektem drugiej z tych sesji, która odbyła się w domowym studiu Joe w Los Angeles w 2020 roku, czytamy w oficjalnym oświadczeniu.
W ekskluzywnej interakcji e-mail z indianexpress.com , Ustad Amjad Ali Khan mówił o najnowszej współpracy, sile muzyki, wpływie pandemii na przemysł muzyczny i nie tylko.
Fragmenty:
Niedawno współpracowałeś z Joe Walshem i innymi muzykami nad 3-utworową EPką Modły . Czy mógłbyś podzielić się czymś więcej na temat tej współpracy?
Zawsze ceniłem zachodni świat za jego dyscyplinę, tradycję, zachowanie i wrażliwość. Podobnie jak kosmiczna boskość, muzyka zna niewiele barier i granic. Modły to moja pierwsza współpraca ze światem Rock and Rolla. To naprawdę zaszczyt współpracować z Joe Walshem, który jest tak legendarną postacią. Ten projekt to nasycona duchem, trzypiosenkowa EPka, która jest ofiarą dla szerokiego ludzkiego cierpienia.
Ideą współpracy było zachowanie esencji muzycznych tradycji, które przenikają się bez artystycznych kompromisów. (Zdjęcie: materiały PR) O czym są te trzy piosenki i kiedy zostały nagrane?
Album ma medytacyjnego, transcendentnego ducha, który przenika. Utwory z EPki są Bogini , Uzdrawiająca Miłość oraz Nadzieja (przezwyciężymy) , co było organicznym odczuciem zarówno komórkowego, jak i kosmicznego poziomu dwóch tradycji, które często uważa się za radykalnie różne. Wraz z Amaanem i Ayaan byłem bardzo zaszczycony, że dołączyło do mnie kilku kultowych muzyków z Los Angeles — perkusiści Stewart Copeland (z policji) i Jim Keltner, kontrabasiści Nathan East, Leland Sklar i Abe Laboriel Sr., klawiszowiec Ed Roth, gitarzyści Davey Johnstone (długoletni gitarzysta Eltona Johna) i multiinstrumentalista Joe Vitale, z którym Joe Walsh był kolegą z zespołu.
Czym ta współpraca różni się od twoich poprzednich projektów?
Celem tej współpracy jest zachowanie esencji tradycji zarówno indyjskich, jak i zachodnich, tak aby mogły przenikać się nawzajem bez artystycznych kompromisów. Tak naprawdę nie mieliśmy planu, ale wiadomo było, że wyjdzie z tego coś głębokiego. Jesteś prawie prowadzony przez niewidzialną moc zwaną muzyką.
Uważa się, że muzyka ma moc uzdrawiania. Jak myślisz, jak może pomóc światu po pandemii?
Ta pandemia pokazała nam inne doświadczenie. To nowe życie dla nas wszystkich. Dzięki cennemu darowi muzyki od Boga, że jesteśmy połączeni i służymy ludziom. Kiedy zaczynaliśmy podczas jednej z moich podróży po Stanach Zjednoczonych, niewiele wiedzieliśmy, że to dzieło urzeczywistni się w czasie, gdy ludzkość będzie musiała bardziej niż kiedykolwiek rozważyć medytację i kontemplację. Cieszę się, że możemy przyczynić się na nasze skromne sposoby, aby przynieść spokój i pokój. Podczas gdy modlę się o uzdrowienie świata i przezwyciężenie tego kryzysu, czuję, że jest to ogromna lekcja dla nas wszystkich. Wierzę, że wyjdziemy z tego jako lepsze wersje nas samych.
Ustad Amjad Ali Khan z synami Aman Ali Bangash i Ayaan Ali Bangash oraz maestro Joe Walsh. (Ulotka PR) Modlitwa o „Black Lives Matter” wraz ze specjalnymi pieśniami dla pracowników pierwszej linii są również częścią waszej współpracy. Czy mógłbyś podzielić się inspiracją i pomysłem na piosenki?
Modlitwa jest hołdem złożonym lekarzom, pracownikom frontu i „Black Lives Matter”, przyjmując przekonanie artystów, że dyskurs między instrumentami jest rodzajem medytacyjnej eksploracji natury dźwięcznej boskości. Chodziło o to, aby wnieść ducha dzielenia się wielkimi, unikalnymi skarbami własnych tradycji artystycznych, a także znaleźć wspólną płaszczyznę zarówno na poziomie komórkowym, jak i kosmicznym, dwóch tradycji muzycznych, które często uważane są za radykalnie różne.
Czy nagrywanie piosenek w czasie pandemii nie było wyzwaniem?
Joe i ja spotkaliśmy się w Bombaju w 2018 roku. Po tym spotkaniu bardzo chcieliśmy zrobić coś razem. Tak więc podczas moich tras w Stanach Zjednoczonych nagraliśmy w pięknym studiu Joe w Los Angeles ponad dwie sesje w 2019 roku, więc właśnie zakończyliśmy nasze sesje przed przestojem.
Pandemia w ogromnym stopniu wpłynęła również na świat sztuki i przemysłu muzycznego, a wiele występów stało się wirtualnych. Jaka jest według ciebie nowa normalność w świecie po pandemii?
czarny błąd z białymi paskami
Podobnie jak wszystkie branże, również przemysł muzyczny został bardzo mocno dotknięty pandemią. Tak wiele koncertów i projektów było niezmiennie odkładanych na później, więc był to wielki cios. Lepiej jednak być bezpiecznym niż żałować. Nasze pozdrowienia dla wszystkich lekarzy, pielęgniarek i pracowników pierwszej linii, którzy wykonują tak świetną pracę przez całą dobę. Mamy również nadzieję, że pokój i jedność zapanują w lepszych i szczęśliwszych czasach dla świata ku nadziei i inspiracji.
Jak myślisz o wirtualnych występach? Czy czujesz, że można nawiązać taką samą więź z publicznością?
W następstwie pandemii wirtualne koncerty są czymś, co zaowocowało w czasie, gdy ludzkość będzie musiała bardziej niż kiedykolwiek rozważyć medytację i kontemplację. Cieszę się, że mogę przyczynić się na mój skromny sposób, aby przynieść spokój i pokój. Wydarzenie na żywo nigdy nie może zostać zastąpione, jednak koncerty cyfrowe są dla niektórych potrzebą godziny. Chciałbym, żeby muzyka kształtowała świadomość w sposób, który przyczynia się do jedności dzieci, musi być bardziej praktyczna i mniej teoretyczna! Muzyka jest największym bogactwem, jakie odziedziczyłem po moich przodkach; taki, którym stale się dzielę. Dlatego nie ma kultury kawy rozpuszczalnej, którą mógłbym śledzić. Mam jednak nadzieję, że świat wkrótce się zagoi.
Jak opisałbyś swoją podróż?
Nie pamiętam konkretnego dnia, w którym zostałem wprowadzony w świat muzyki. To była część mnie odkąd pamiętam. Rzeczywiście, nie wyobrażam sobie chwili, w której muzyka zostałaby oddzielona od mojego życia. Samo życie było Muzyką. A muzyka była życiem. I tak odziedziczyłem po nim spuściznę pięciu pokoleń muzyków tak naturalnie jak ptak wznoszący się w powietrze. Muzyka jest wyjątkowym i cennym darem Boga dla ludzkości. Muzyka to celebracja życia.