Męski Arora Dlaczego Manish Arora jest jednym z odnoszących największe sukcesy indyjskich projektantów za granicą i jak to robi.
Suzy Menkes nazwała twoją ostatnią kolekcję w Paryżu wyraźną tożsamością w paryskim sezonie, w którym do tej pory wyraźnie jej brakowało. Daily Beast mówi, że jesteś liderem mody w Indiach. A wszystko to, gdy nawet Hedi Slimane i John Galliano nudzili nas na Paris Fashion Week. Kręci ci się w głowie?
To zdecydowanie dodaje mi sił. Wystawiam w Paryżu od siedmiu lat, to już 14 wystaw. Słuchanie tego po siedmiu latach naprawdę Cię motywuje. Zwłaszcza dla kogoś, kto pochodzi z Indii i regularnie koncertuje. Popełniłem błędy, ale znalazłem swój oryginalny głos.
Od swojego pierwszego koncertu w Paryżu do teraz, czy oszacowałeś, jak wszystko potoczy się?
Nie, nigdy nie sądziłem, że będę miał własny sklep w Paryżu. Albo mój własny dom. Albo nawet francuska wytwórnia. Chciałem tylko dać z siebie wszystko. Dobrą stroną mnie jest to, że nigdy się nie bałem. Kiedy brałem udział w London Fashion Week w 2005 roku, w Indiach nie było stylistów ani agencji PR dla projektantów. Ale lubię wskakiwać w różne rzeczy bez zastanowienia.
Opowiedz nam o swojej kolekcji Game of Thrones.
Moje ubrania są bardzo osobiste — odzwierciedlają to, co w tej chwili czuję. Ostatni koncert był mieszanką Game of Thrones, festiwalu muzycznego Burning Man i The Flinstones. Dużo badamy, dwa miesiące zajmuje nam nawet wykonanie pierwszego szkicu. Mam swoją wersję tych wpływów i jest to bardzo popowa linia. To nie kicz. Tylko w Indiach ludzie myślą, że moja praca jest kiczowata, ale w stylu ulicznym przestałem robić lata temu.
Czy twoja wojowniczka inspiruje się feministyczną falą ogarniającą Indie? Czy kiedykolwiek myślisz o sobie jako projektantce dla silnych i asertywnych kobiet?
Mając to na uwadze, nie miałem żadnych dupattów na moim ostatnim koncercie w Indiach. Dlaczego kobiety miałyby się zakrywać, kiedy mężczyźni tego nie robią? Zawsze miałam w głowie podświadomy wpływ feministyczny. I tak, moje ubrania są dla silnych i upartych kobiet. Dla kobiet, które mają gdzieś. Nie jestem dla słabych.
drzewo na Florydzie z małymi czerwonymi jagodami

Twój sklep w Paryżu kończy rok. Co sprawiło, że otworzyłeś młodą markę modową w najtrudniejszym mieście na świecie?
Czy minął już rok? O rany, rzeczy dzieją się tak szybko. To był tylko kolejny krok. To duża przestrzeń, sklep i showroom, całkiem spora jak na młodą markę modową. Jestem pierwszym i jedynym indyjskim członkiem Chambre Syndicale de la Haute Couture (międzynarodowy organ odpowiedzialny za couture) i musieliśmy mieć francuskie studio. Jest drogi, ale tak jak powiedziałem, nigdy się nie boimy.
Miałeś również jedną z największych współpracy w historii — z Reebokiem, Macem, Bibą i Amrapali. Na co zwracasz uwagę, użyczając swojego nazwiska innej firmie?
Jest też Swatch, Monoprix w Paryżu (gdzie zaprojektowaliśmy bidony do wózków sklepowych po ubrania dla dzieci) i Nespresso. Wiele ma to związek z firmami, które rozumieją mój świat. Biba ma udziały w Indian by Manish Arora i są bardzo świadomi ceny. Etykieta My Fish Fry jest przeznaczona do wiązań w niższym przedziale cenowym.
Te kolaboracje miały na celu budowanie mojej marki, tak jak Monoprix to Marks & Spencer z Francji. Ale teraz robimy mniej związań, ponieważ nie potrzebujemy pieniędzy. Załatwiliśmy sprawę, sprzedajemy w 75 sklepach na całym świecie. Mamy pięć sklepów Indian by Manish Arora w Indiach i sprzedajemy we wszystkich głównych sklepach internetowych. Manish Arora Paris nie jest sprzedawany w Indiach. Mam też sklep w centrum handlowym Emporium w Bangkoku.
małe drzewo z fioletowymi kwiatami
Czego nauczył cię krótki pobyt w Paco Rabanne?
Dużo. Po pierwsze, jak żyć w Paryżu. Również ta moda jest formą sztuki, a jednocześnie poważnym biznesem. W Indiach moda nadal nie istnieje. Wciąż pamiętam mój pierwszy dzień w ich biurze, z Balmainem po drugiej stronie ulicy i Diorem po mojej lewej stronie.
Jest dużo szumu — w Indiach iw Europie — na temat zastraszania mody przez wyniki finansowe.
To z pewnością jest. Nie podoba mi się pomysł, że moda jest własnością perfumiarzy. Ale jest kilka marek, które próbują z tym walczyć i udaje im się pozostać przy swojej tożsamości – jak Balenciaga pod rządami Nicolasa Ghèsquiere'a. Najlepszymi przykładami są Comme Des Garcons i Dries Van Noten, którzy nie pochodzą z Francji, ale zbudowali własne marki. Ale nie mam nic przeciwko sprzedawaniu konglomeratowi, o ile mogę zachować swoją tożsamość. Marka Manish Arora Paris rośnie co roku o 20 procent.
Jest garstka indyjskich projektantów, których firmy osiągają obroty przekraczające 100 rupii rupii. To wiodące nazwy indyjskich strojów ślubnych, rynku, na który tylko drażniłeś. Jaka jest twoja opinia na temat tej magicznej liczby?
Nie rozumiem tego biznesu za 100 crore. W modzie chodzi o budowanie marki i tożsamości. Patrzę na gazety w Indiach i ubrania wszystkich wyglądają tak samo. Ale dzieci moich przyjaciół potrafią rozpoznać moje ubrania.
Co oznacza dla ciebie twój podpis — ubrania zorientowane na kostiumy?
Gdybym nie robił ubrań, byłbym filmowcem lub artystą. Rzeczywisty świat czasami nie jest taki piękny. Ale jeśli ktoś chce zobaczyć nasze pokazy lub założyć nasze ubrania, to wywoła uśmiech na jego twarzy.