„Chcesz zobaczyć śnieg?”: Białe pole w Budapeszcie. (Źródło: Thinkstock) Na każde wspomnienie mam taki sztampowy odcień: sepia. Kiedy ktoś odwołuje się do wspomnienia, którego akurat jestem częścią, myślę o nim jako o czymś owiniętym w brązowy pergamin. Dla mnie wspomnienia — ważne czy trywialne, stare czy nowe — to paczki z brązowego papieru.
Ale jest jedno ostatnie wspomnienie, które ma inny kolor. To jest białe. W rzeczywistości jest śnieżnobiały.
rodzaje zdjęć liści drzew
Dorastałem w zakurzonym miasteczku Varkala, marząc o najzimniejszych krajach świata i ich długich zimach. Książki, które czytałem, przypominały mi, czego mi brakowało, mieszkając w miejscu, w którym nie było zimy. A śnieg stał się moim żywiołem w dniu, w którym przeczytałem The Mimic Men V.S. Naipaul, w którym bohater, polityk z Karaibów mieszkający na wygnaniu w londyńskim pensjonacie, opowiada o swoim pierwszym śniegu. Zapomniałem większość książki, ale szczegóły pensjonatu należącego do pana Shylocka i Ralpha Singha po raz pierwszy zetknęli się ze śniegiem.
W przeciwieństwie do Ralpha Singha śnieg umykał mi przez dziesięciolecia. I wreszcie, w pierwszym tygodniu grudnia, pojechałem do pracy na Węgry i mieszkałem nad Dunajem przez prawie dwa tygodnie. Każdego ranka budziłem się i wyglądałem przez okno, aby zobaczyć, czy odkąd położyłem się spać, zaczął padać śnieg. Byłem w miejscach, gdzie padało, ale nigdy, kiedy padało. Więc to miał być mój pierwszy śnieg.
Zima była sroga, a ulice Budapesztu były prawie zbyt zimne, abym mógł przebywać na zewnątrz przez dłuższy czas. Za każdym razem, gdy zakładałem rękawiczki, przygotowując się do wyjścia na mroźne ulice, czułem się jak zawodowy morderca wychodzący do ważnego zadania. Kiedy założyłem kaptur, nawet wyglądałem jak jeden.
Większość drzew wyłysiała, a te, które wciąż miały liście, zrzucały je pod wpływem wiatru. Te nagie posągi, które widać na każdym obrocie głowy, wyglądały, jakby potrzebowały ciepłych ubrań, czapek zimowych i wełnianych rękawiczek. Ilekroć zima groziła otępieniem zmysłów, zatrzymywałem się na grzane wino i gulasz oraz na ciepło promieniujące z grzejników przydrożnych kawiarenek. I każdego ranka spoglądałem wyczekująco na zewnątrz, aby zobaczyć, czy nie ma śniegu na drzewach stojących nad brzegiem Dunaju lub na dachach tramwajów, które cicho prześlizgiwały się za moim oknem.
Płatki nie tylko pływały; oni również wirowali. Dotknęli szkła i zamienili się w warstwę topniejącego lodu. Przypomniałem sobie te wersy z The Mimic Men każdego ranka, gdy odsunąłem zasłonę i wyjrzałem. Nie ma jeszcze śladu śniegu. Brak filmu topniejącego lodu na oknach. Nie chciałem pytać konsjerża o śnieg; miał ten irytujący zwyczaj wylewnie przepraszać za wszystko, czego nie był w stanie zapewnić.
Przed hotelem znajdował się postój taksówek i często wpadałem na młodego, chudego kierowcę, który opierał się o swój samochód i palił cienkie papierosy, z rękami włożonymi do głębokich kieszeni zimowej kurtki. Czasem korzystałam z jego usług, czasem brałam inną taksówkę. Ale zawsze się uśmiechał i życzył mi dobrego dnia, nawet jeśli był późny wieczór. Nazywał się Stephen i twierdził, że ukończył socjologię. Pewnego dnia, gdy woził mnie do indyjskiej restauracji, zapytałem go, kiedy będzie padał śnieg.
Chcesz zobaczyć śnieg? on zapytał.
zdjęcia różnych rodzajów kaktusów
Kiedy powiedziałem, że tak, zawrócił samochód i ruszył w przeciwnym kierunku, jadąc przez gęstniejący ruch na drugi koniec miasta, mijając wiele głównych atrakcji turystycznych Budapesztu. Przez 20 minut jazdy zastanawiałem się, dlaczego w jednej części miasta spadł śnieg, podczas gdy reszta pozostała sucha. W chwili, gdy dostrzegłem na przedniej szybie strzelistą kolumnę Hosök tere (Placu Bohatera), zacząłem wątpić, czy Stephen pomylił moje pytanie o śnieg z najczęściej odwiedzanym punktem orientacyjnym na Węgrzech. Byłem już dwukrotnie na Placu Bohaterów i sfotografowałem go pod każdym możliwym kątem. Więc ta podróż była czystą stratą czasu i pieniędzy.
Ale pytałem o śnieg. ŚNIEG. Nie o Placu Bohaterów, powiedziałem, kiedy zatrzymał się na ogrodzonym terenie po drugiej stronie ulicy od Placu Bohaterów.
Tak, panie, powiedział z irytacją, wskazując palcem coś, co wyglądało jak stadion pod gołym niebem. Oto twój śnieg.
I rzeczywiście był śnieg, ale nie mój rodzaj śniegu, nie ten pływający i wirujący, jak w The Mimic Men. Śnieg leżał już na ziemi, pokrywając większość owalnego boiska za ogrodzeniem.
Czy zeszłej nocy padał śnieg? Zapytałam. Stephen zastanowił się przez chwilę, po czym wzruszył ramionami.
Dzieci jeździły na nartach po śniegu, rodzice dopingowali z boku, a turyści robili zdjęcia, głównie selfie, z galerii. Wtedy zauważyłem coś dziwnego w tej pokrytej śniegiem scenerii. Śnieg leżał tylko na ziemi. Nie było nawet płatków na drzewach, dachach, latarniach czy nawet na ogrodzeniu otaczającym ogromny śnieżny owal.
błąd w czarno-białe paski
Dlaczego śnieg leży tylko na ziemi? Zapytałam. A dlaczego nie nigdzie indziej?
różne rodzaje jagód ze zdjęciami i nazwami
Panie, to jest sztuczny śnieg, powiedział. Wykonane w fabryce.
Po tym dniu unikałem Stephena, a raz usłyszałem, jak mówi coś do innego kierowcy i ryczy ze śmiechu, gdy ich mijam. Byłem prawie pewien, że śmiali się ze mnie z odcinka ze śniegiem.
Kilka dni później konsjerż powiedział mi, że czeka na mnie samochód, który zabierze mnie na lotnisko. Ku mojemu przerażeniu, to był Stephen. Ale gdzieś podczas godzinnej jazdy na lotnisko pogawędziliśmy i złapałem się na tym, że powiedziałem mu, że przybyłem z miejsca, w którym był jeden z pierwszych demokratycznie wybranych komunistycznych rządów na świecie. To go natychmiast zainteresowało, ponieważ jego rodzice byli zagorzałymi komunistami. Zadzwonił do matki i położył ją na głośniku, a przez resztę podróży słyszałem zmęczony głos kobiety mówiącej bez przerwy. Wszystko, co mogłem wychwycić z jej przeciągającego się komentarza, to słowa takie jak János Kádár i kommunista. Potem, kiedy wjechaliśmy na lotnisko, Stephen przerwał matce, żeby coś powiedzieć, nie odrywając ode mnie wzroku. Linia ucichła na dłuższą chwilę, a potem wybuchnęła śmiechem. Byłem pewien, że powiedział coś o śniegu, który nie spadł z nieba.
Anees Salim jest autorem, ostatnio, The Blind Lady’s Descendants.