NS Harsha Artysta NS Harsha jest znany z tego, że z oddaniem wykonuje prace na dużą skalę. Na swojej pierwszej dużej wystawie w 2019 roku w Hongkongu pokazał firmę Nations (2007), która wykorzystuje prawie 200 oldschoolowych maszyn do szycia. Na drugiej edycji Kochi Muziris Biennale w 2014 roku jego panoramiczny obraz zatytułowany Punarapi Jananam Punarapi Maranam został rozciągnięty na 80 stóp. Pokazywał wężowatą kosmiczną nić, zapętloną jak symbol nieskończoności, wskazujący na niekończący się cykl odrodzenia i śmierci. Dobrze, że wszechświat traktowany jest w tak astronomicznych proporcjach, dlatego jego najnowsza indywidualna wystawa – pierwsza po dekadzie w Indiach – może być drobną niespodzianką. Kosmos się skurczył, płótno jest mniejsze, bo Harsha się przybliżyła.
Wystawa „Niedawne życie” została otwarta 9 stycznia w galerii Chemould Prescott Road w Bombaju. Kosmos i społeczność spotykają się na tej wystawie, jak zawsze w pracach Harshy. Jego znajome tropy — człowiek-małpa wskazujący coś na niebie i tradycyjny południowoindyjski posiłek z liści bananowca — również tu są. Ale Harsha pokazuje nam, że wciąż może poradzić sobie z dużymi, kosmicznymi przestrzeniami, nawet jeśli płótno jest stosunkowo mniejsze.
różowe i białe drzewo kwiatowe
Jedna z prac bez tytułu Harshy z 2014 roku 51-letni Harsha mówi, że „niedawne życie” oznacza przerwę w jego wędrownym życiu i powrót do studia. Urodzony i wywodzący się z Mysuru, Harsha miał solowe pokazy na całym świecie, w tym retrospektywę w połowie kariery w Mori Art Museum w Tokio. Mówi, że wykonywałem wiele prac site-specific. Pracowałem w ogrodach, muzeach i galeriach, a nawet w górach (odniesienie do jego pracy z 2005 roku, Ambitions and Dreams). Ale ta potrzeba bycia w pokoju i myślenia o bardziej intymnych pracach tam była. Chciałem wrócić do malowania w pracowni. W studiu nie reagujesz na nic, po prostu zaczynasz od rdzenia.
Harsha, jak sam przyznaje, jest powolnym malarzem. Większość prac na wystawie powstała w ciągu ostatnich dwóch lat, ale biorąc pod uwagę detale, to byłyby dwa pracowite lata. Jednym z artystycznych znaków rozpoznawczych Harshy jest mnogość postaci – historycznych, mitycznych, mutantów, obcych – których wnosi do swoich prac. Na jednym obrazie, A4ian czas dryfuje, czterech urzędników stacjonuje wzdłuż czegoś, co wydaje się kosmiczną rzeką, która przecina płótno. Przed tymi urzędnikami ciągną się kolejki i przyjemnie jest wymyślać własne teorie na temat mieszkańców płótna Harshy – czy kobieta w bikini pochodzi prosto z basenu czy sali procesowej? Czy to japoński żołnierz? Kim jest mężczyzna z zielonym irokezem? Niektórzy z tych ludzi są ewidentnie mutantami, co przypomina politykę imigracyjną hollywoodzkiej komedii science-fiction Faceci w czerni.
Prace zatytułowane A4ian Time Drifts oraz W miejscu lądowania Voyager One Harsha, która uczyła się sztuk pięknych na MS University Vadodara, nie obraża się na odniesienia do popkultury. W jego osobistej kolekcji liczącej 700 komiksów i powieści graficznych znajduje się kilka ważnych pierwszych wydań. Nawet książki o historii sztuki postrzegam jako komiksy – dodaje. Dryf czasu A4ian ma również wpływ na jego własne doświadczenia z papierkową robotą potrzebną do karty Aadhar w Indiach. Typowe arkusze A4 potrzebne do dokumentacji dały początek tym ludziom, A4ians. Zrobiłem ten obraz, zanim powstał Krajowy Rejestr Obywateli i zobaczyłem wizualizacje ludzi w Assam stojących w kolejkach. „Jestem bardzo zainteresowany tym, jak społeczeństwo tworzy tę wspólnotową osobliwość, chociaż jesteśmy wielowymiarowi”, mówi. Rzeka czasu, która przepływa przez A4 nie jest bynajmniej spokojna, ale grozi połknięciem ich, kartek A4 i wszystkiego innego. Harsha mówi: Jeśli chcę przeglądać dokumenty z VII wieku, to gdzie je znajdę? Z pewnością większość została porwana przez jakieś morze. Za cztery wieki, co stanie się z Aadharem?
dominująca przyroda w tropikalnym lesie deszczowym
Harsha mówi, że są to spontaniczne automatyczne figury. Nie szkicuje postaci ani karykatur, ale obserwuje tłumy. Przed tym wywiadem Harsha spędziła godzinę na giełdzie w Bombaju, obserwując ludzi trzymających akta i patrząc w górę, prawdopodobnie na pasek giełdowy biegnący wokół budynku. Jestem tam w każdym tłumie, czy to religijnym, czy politycznym, mówi Harsha. Tłum, który Harsha kocha najbardziej, to ten przy stoisku z herbatą. Widać tu szczyptę autobiografii, gdyż ojciec Harshy był niegdyś właścicielem stoiska z herbatą. Stoiska z herbatą mają niesamowitą zdolność do przetrawiania wszelkich kryzysów społecznych. Dyskutują o wszystkim i następnego ranka rozmowa się zmieniła, mówi. Na obrazie zatytułowanym Na lądowisku Voyager One Harsha wyobraża sobie koniec sondy kosmicznej NASA — uderzyła ona w drzewo, pod którym prowadzi swój biznes chaiwalla.
Prace zatytułowane A4ian Time Drifts oraz W miejscu lądowania Voyager One Prace Harshy są częścią kolekcji w National Museum Cardiff w Walii i Kiran Nadar Museum w Delhi. Podczas gdy kolekcjonerzy gromadzili się na wystawie w samym dniu otwarcia, jeden natrafił na dwie małe kwadratowe prace, których nie było w sprzedaży. Jeden z nich przedstawia wrzącą lochę nurkującą do basenu; na pysku trzyma naszą planetę jak pieczęć na kuli. Drugi nosi tytuł Ripples for and from Greta Thunberg, nawiązując do młodej szwedzkiej aktywistki ekologicznej. Tutaj kobieta czesze włosy córki siedząc na chmurze. Harsha udaje się również stworzyć poczucie nieskończonej przestrzeni, nieskończonego błękitu nieba i morza, nawet skupiając się na tych konkretnych postaciach. Młoda siostrzenica i siostrzeniec Harshy potwierdzili te prace, rozstając się z nimi na krótko na „niedawne życie”.