To stresująca pora roku dla wron. To stresująca pora roku dla wron. Głęboko śpiąc na swoich grzędach, są obudzone na długo przed świtem przez ten drwiący dzwonek, keeeo-keeeo-keeeo wznoszące się do histerycznego crescendo. Już teraz szykuje się czarna intryga. Koele są na nogach i nie robią nic dobrego. Wrony o tym wiedzą: będą się obijać i co roku dają się nabrać na ten sam podstęp. Szczerze mówiąc, każdy ptak, który przebije te mądre uliczne piekło, zasługuje na szacunek. (Podczas gdy uwodzicie swoje panie, panowie koelowie śpiewają słodko, ale nie mniej neurotycznie, kuoo-kuoo-kuoo) I zanim staniemy się zbyt zadowoleni z siebie i zaczniemy chichotać – koele też nas wygłupią. Tak wielu kochających rodziców czule nazywało swoje córeczki Koel (ponieważ jedwabiście spływa z języka, a jego pieśń jest tak miodopłynna), nie zdając sobie sprawy, że piosenkarka to zniewieściały kogut, czarny jak szatan, a nie dama. A wariatka jest zwykle wydawana tuż przed tym, jak on (i jego partner) mają zamiar przeciągnąć jednego po królewsku nad tymi kroczącymi krukowatymi.
Zwykle dzieje się tak: koele wypatrzyły i przeznaczyły odpowiednie bocianie gniazdo, w którym oczekuje na przybycie rodziny. Dżentelmen koel rzuca się wokół niego, wołając drwiąco, powodując wielkie trzepotanie w rezydencji wron, które podnosi ciśnienie krwi w rodzinie. Oboje wroni rodzice ruszają w pościg, kracząc ze złością, podczas gdy koel przemyka się i skręca między drzewami, jak odwołujący się rowerzysta. Jego małżonka, umiejętnie zakamuflowana w prążkowany, brązowy kolor kory, wślizguje się do niepilnowanego gniazda i składa z partnerem wyniki swoich szalonych zalotów. Jej jaja są prawie tego samego koloru (zielono-szare, rdzawe plamki) co jaja wron, choć trochę mniejsze, a ona nie (jak niektórzy z jej krewnych) wyrzuca jaja swojej gospodyni. Nie musi: jej dzieci wykluwają się przed wronami i monopolizują wszystkie dostawy żywności, głodząc wrony przyrodnie rodzeństwo. Podstęp idzie o krok dalej. Dzieci koel są ciemne i czarne jak wrony, w tym małe dziewczynki, które, gdy będą względnie niezależne, zaczną wyglądać jak ich mamy — prążkowane i nakrapiane brązowo-białe. Wołają też ochryple jak wrony, dopóki oczywiście ich głosy się nie zmienią, wywołując wielką konsternację u ich kochających wrony rodziców, a także u nich samych.
różowe drzewa kwiatowe w Teksasie
Wyobraź sobie scenę (z odpowiednią muzyką w tle), jeśli chcesz:
Wrona mama i tata: Kru-kra, kochanie, boli cię gardło? Co się stało z twoim głosem?
Baby crow/koel: Nic mi nie jest, zostaw mnie w spokoju. Czy mogę mieć trochę prywatności? Kru-kuoo-kra-kuoo!
Rodzice kruków: Co właśnie powiedziałeś?
Baby wrona/koel: Kto ja?
Cakuoo-kuooo.
Mama Crow: Hai bache, nie jesteś jednym z nas! Dhoka ho gaya (Zostaliśmy oszukani)! Izzat ka faluda ho gaya!
Papa wrona: Haram sala ulloo da pattha (niepożądane potomku sowy, odejdź!) Na boku: może być mu wybaczone, że miesza tu gatunki.
Mama wrona (ze łzami i bijąc się w piersi skrzydłami): Itne pyaar se paala, khilaya-pilaya — wychowywaliśmy cię z taką miłością, karmiliśmy cię i opiekowaliśmy się tobą! Dla tego? Hai-haj!
Papa wrona: Idź! Nigdy więcej nie zaciemniaj naszego progu!
Dziecko koel: Mamo! Papa! Kocham cię! Moi rodzice mnie nie chcą! Boo-hoo kuoo-kuoo-kuoooo! Nikt mnie nie kocha! Nikt mnie nie chce! Kim jestem?
Diabeł (do Baby Koela): Heh-heh! Po co płaczesz, Beti? Możesz żyć tak, jak chcesz i nie martwić się konsekwencjami. Jeśli cokolwiek się stanie, jest tak wiele kochających rodzin kruków, które chętnie zdecydują się na adopcję. Idź, ciesz się życiem!
Baby koel (szybko się rozwesela): Shukriya swamiji, pokazałeś mi drogę! Muszę szukać własnej tożsamości i przeznaczenia! Muszę się odnaleźć!
Uważa się, że mama koelczyków krąży po przybranym domu swoich dzieci, niby po to, by sprawdzić, czy są wychowywane z odpowiednimi wartościami, a nawet przynosi im smakołyki, gdy opuszczają gniazdo. Wydaje się również, że niektóre wrony są przykładnymi rodzicami: Salim Ali napisał o bocianim gnieździe, które zawierało 11 jaj koel, złożonych przez różne matki koela – więc te wrony najwyraźniej chciały być rodzicami na wielką skalę, były wyjątkowo głupie lub chciały przesłuchać do Sound muzyki 2.
Panowie koele toczą ze sobą głośne, wojownicze krzyki, aby udowodnić, kto jest lepszym człowiekiem. Dwóch panów przysiadło kiedyś pod moim oknem, odkrzykując głowy, a pani siedziała między nimi nerwowo. Jeden zaczął rzucać obelgi na 100 decybeli, jego szkarłatne oczy wybałuszyły się, a lśniące upierzenie z lakierowanej skóry lśniło brązową zielenią. Nagle zamknął się i natychmiast ten drugi zaczął go przekrzyczeć. Biedna pani tak się zdenerwowała, że uciekła na pobliskie drzewo, gdzie inny slinky czekał, aż to się stanie.
Lady koele nie wydają się mieć zbyt dobrego wyczucia kierunku – ani wzroku – ponieważ co najmniej trzy razy uderzyły głową w szklane okna i spadły oszołomione na ziemię, z rozdziawionymi dziobami. Za każdym razem w końcu dochodziły do siebie i odlatywały, ale dawały mi dobrą okazję, by przyjrzeć się z bliska ich ślicznemu nakrapianemu upierzeniu (Ich oczy są zaczerwienione i psychotycznie wariackie).
małe drzewo z czerwonymi jagodami
Jedzą owoce, jagody, owady i inne oślizgłe pełzacze, a także jaja małych ptaków i występują na całym subkontynencie. Latem i monsunem to ich najlepszy czas, a zimą są cicho i na emeryturze — być może przygnębieni, gdy zastanawiają się i żałują swoich dzikich i rozwiązłych sposobów oraz obiecują zmiany.
Nie, nigdy! Kto chciałby zrobić tak głupią rzecz?
Ranjit Lal jest autorem, ekologiem i obserwatorem ptaków