Chromosom Kalkuty

Empatyczne spojrzenie na rozdzierające serce miasto

Kushanava Choudhury, The Epic City: The World on the Streets of Calcutta, kalkuta, historia kalkuty, The Epic City: The World on the Streets of Calcutta recenzja, recenzja książkiThe Epic City: Świat na ulicach Kalkuty Kushanava Choudhury (Bloomsbury Circus 241 stron; Rs 499)

Kalkuta jest osobista. A notka na przedniej klapie zawiera wszystkie słowa wyzwalające: imigrant, Princeton, British Raj, komary, domokrążcy, sprzedawcy ryb. Czy to byłaby kolejna książka równoważąca nostalgię z zachwytem w oczach? A może ruszy w drogę w jeszcze jednym przypadku tworzenia spadochronu? A może, co gorsza, byłoby to podejście wyniosłego outsidera do miasta, które łatwo kochać, łatwo nienawidzić, ale trudne do poznania?



Kalkuta, najbardziej bajeczne miasto, była poddawana różnym rodzajom, począwszy od pracy Geoffreya Moorhouse'a z 1971 roku, aż po 'Dwa lata w mieście' Amita Chaudhuriego (2013). W ostatnich latach najlepiej służyło mu Strangely Beloved: Writings on Calcutta (2014), kompilacja esejów i fragmentów, która ze względu na swój format ukazywała specjalne zwierciadła do różnych aspektów miasta ze wschodniej Kalkuty. mokradła do dźwiękowego krajobrazu, który narodził pierwszy indyjski zespół rockowy. Drugą stroną jest akademicki podtekst, który okrada miasto z części jego radości, a nostalgiczna łyżka do butów, która pozbawia trochę bezpośredniości.



Pozornie The Epic City nie ma żadnego z tych problemów: Kushanava Choudhury spędził kilka lat swojego dzieciństwa w Kalkucie, a potem wraca do pracy w mieście jako reporter w „The Statesman” (irytuję: artykuł jest częścią mastheadu, więc po co tracić to?) na przełomie tysiącleci jako świeżo upieczony absolwent Ivy League. Podobnie jak rewolucjoniści z pokolenia moich rodziców, chciałem coś zmienić… Moją największą nadzieją na to, by coś zmienić, była praca w gazecie. Przetłumaczenie tych wysiłków, by coś zmienić na książkę, byłoby prostą kartą do strefy katastrofy. Choudhury zdecydowanie zdobywa punkty, łącząc swoje serce, umysł i duszę – własną historię – z miastem, aby wykuć dzieło, które jest tak surowe jak kanały Beleghata, tak cudowne jak Kumortuli, tak decydujące jak Podział.



Wypielęgnowany w reportażu ze skóry obuwia, z którego kiedyś słynął The Statesman (upadek gazety jest oczywistą paralelą dla miasta), Choudhury dodaje głębi swoim obserwacjom z lekko zużytą erudycją, aby stworzyć jedną z najbardziej czytelnych relacji o mieście na świecie. Przypadkowe pogawędki z krewnymi, przyjaciółmi, kolegami płynnie łączą się z celowymi rozmowami ze związkowcami, małymi archiwistami czasopism, zubożałymi potomkami najstarszych rodzin Kalkuty, potomkami uchodźców, małymi wydawnictwami, rzeźbiarzami idolami. Podstawą tego wszystkiego jest zrozumienie kulturowych prądów krzyżowych – oczywiście Satyajit Ray, ale bardziej (i mocniej) Ritwik Ghatak, Michael Madhusudan Dutt, ale także Mujtaba Ali – oraz instynktowne poczucie historii, która zagłębia się w nieartykułowane przestrzenie, niewygodne milczenie.

Sprytnie skonstruowany i całkowicie istotny, ponieważ każdy z 14 rozdziałów książki jest w przekazywaniu jasnej wizji miasta Choudhury'ego, dwa, w moim umyśle wyróżniają się. W „College Street”, eseju otwierającym główną część, autorka używa ulubionego tropu dla wszystkich kronikarzy miejskich, aby wypatrzeć jeden z najczulszych mitów: Kalkuta jako centrum nauki. Wędrując przez portale małych magazynów, mijając deszczówkę i psie gówno uniwersyteckiej alei, Choudhury ćwiczy swoją broń w biznesie banknotów, który finezuje system edukacyjny, aby zapewnić intelektualną stagnację skuteczniej, niż kiedykolwiek był w stanie zrobić tak ohydny drenaż mózgów.



Nastrój The Epic City staje się coraz ciemniejszy, gdy bada metodyczną deindustrializację Kalkuty — stare fabryki na południowych krańcach upamiętniono jedynie jako przystanki autobusowe, takie jak Bengal Lamp i Usha — rzadko uznawany podział hindusko-muzułmański (w tym w The Epic City). Męża stanu, tak kosmopolityczne, jak lubi się uważać miasto), a w „Rosyjskich lalkach” kulminacją jest rodzinna relacja z okresu przed rozbiorem i jego następstw. Łączy w całość niszczycielską sekwencję II wojny światowej w Europie, wyreżyserowany przez Churchilla głód w Bengalu, konsekwencje Dnia Akcji Bezpośredniej z wysiedleniem jego własnych dziadków z Pakistanu Wschodniego i dążenie do powstania komunistów i buntu naksalitów. Decyzja ojca o migracji, Choudhury tworzy oszałamiającą, ciasną tkaninę kontinuum. Zawsze empatyczny, w większości bystry i często wnikliwy, jest to pełna serca praca nad rozdzierającym serce miastem, pomimo ziejącej dziury lat Mamata Banerjee po 2011 roku. Choć może nawet zaimponować mieszkańcom Kalkutanu, zdecydowanie jest to polecane każdemu, kto kiedykolwiek miał kontakt z miastem.