Benyamin’s Jasmine Days zdobył w tym roku Nagrodę JCB w dziedzinie literatury. (Źródło: Plik Zdjęcie) Tłumaczenie to śliska czynność. Nowy głos wkrada się na wymyślone przez autora prywatne uniwersum literackie, opowiada tę samą historię w innym języku niż ten, w którym został napisany, pokonuje bariery kulturowe i językowe, a przynajmniej próbuje, a potem wychodzi bez hałasu . W tłumaczeniu nowy atrament ulatnia się w momencie pisania, a słowa wybrane z obcego leksykonu tak bardzo przypominają już istniejące, że wydaje się, że zawsze były pisane w tym języku.
Tłumaczenie jest aktem głęboko twórczym, podobnie jak pisanie. A jednak jest jedna ogromna różnica – tłumacze nigdy nie muszą stawiać czoła tej niemej przestrzeni pustej strony. Mapa jest narysowana… Czuję, że słowa są moje, ale rytmy są jej, tłumaczka Jessica Moore, która w 2016 roku znalazła się na długiej liście International Booker Prize za tłumaczenie Maylis de Kerangal Napraw żywych , pisze w czasopiśmie artystycznym Sztuka kanadyjska o akcie tłumaczenia.
Rok 2018 był w dużej mierze poświęcony tym nowym słowom połączonym ze sobą już skomponowanym rytmem. Zaczęło się od zdobycia przez polską powieściopisarz Olgę Tokarczuk prestiżowej nagrody Man Booker International Prize for Loty, przetłumaczony przez Jennifer Croft, 22 maja. Jayant Kaikini’s Proszę bez prezentów, przetłumaczony z języka kannada na angielski przez Tejaswiniego Niranjanę, nominowany do nagrody DSC oraz powieść Benyamina Dni Jaśminowe — bajka polityczna opowiadająca o życiu młodej kobiety w mieście, którego życie zmienia się, gdy nadzieja na rewolucję staje się kwaśna — przełożył z malajalam na angielski Shahnaz Habib , zdobyli nagrodę JCB w dziedzinie literatury.
W rozmowie e-mailowej z indianexpress.com , zarówno Benyamin, jak i Habib, ze swojej perspektywy, rzucili światło na proces tłumaczenia, na poślizg, który pojawia się w jego trakcie i odpowiedzieli, czy tłumacza można uznać za współtwórcę powieści.
Teoretyk i tłumacz Gayatri Spivak powiedział, że tłumaczenie jest zarówno konieczne, jak i niemożliwe. Czy jako autor, który przeczytał swoje tłumaczenie, zgadzasz się z tym stwierdzeniem? Czy jest jakiś przypadek, w którym myślałeś, że słowo lub zwrot zdanie nie zostało dobrze przetłumaczone lub straciło swoją esencję w trakcie?
czarny pająk z brązowymi nogami
Teoretycznie może być słuszne. Ale jak bez tłumaczenia moglibyśmy przeczytać wszystkie najważniejsze dzieła literatury światowej? To prawda, że czasami tytuły, frazy, idiomy i potoczne słowa tracą swoje pierwotne piękno i znaczenie, które zawierają. Na przykład ' Adujeevitham ” jest dużo bardziej znaczące i piękne niż „Dni Kozy”. ‘ Manja Veyil Maranangal ’ jest tłumaczone jako żółte światła śmierci’. Światła nigdy nie oznaczają zasłony. Veyil jest znacznie bardziej poetycki niż światło. Ale nie ma opcji dla tłumacza.
Czy uważasz, że dla kogoś, kto pisze w języku malajalam, tłumaczenie jest w stanie pokonać bariery kulturowe przy zachowaniu nienaruszonej gramatyki?
Do pewnego stopnia. To wszystko, co mogę teraz powiedzieć. Tłumaczenie słowo po słowie zabije oryginalne dzieło. Aby dobrze się komunikować, tłumacz musi mieć pewną swobodę w wyjaśnianiu lub rozszerzaniu oryginalnej pracy. Zwłaszcza jeśli jest to temat regionalny.
Gabriel Garcia Marquez powiedział, że angielskie tłumaczenie jego powieści Gregory'ego Rabassy: Sto lat samotności uczynił go lepszym. Czy kiedykolwiek czułeś to samo w stosunku do któregoś z twoich tłumaczonych dzieł?
On ma rację. Niektóre tłumaczenia stają się o wiele piękne i eleganckie niż oryginalne prace. Ja też czułam to samo z Jasmine Days. Shahnaz Habib wykonał wspaniałą robotę.
Czy uważasz, że tłumacze są współtwórcami powieści?
Bez wątpienia. W tym celu pisarz musi dać tłumaczowi wystarczającą swobodę. Co ja mówię, skoro oryginalna praca to woda, to tłumaczenie to tylko para. Oba są tak bardzo powiązane. Temat jest, pomysł, język i styl, ale jednocześnie jest zupełnie inny.
Tłumaczenie jest aktem głęboko osobistym. (Źródło: Amazon.in) Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się uwzględnić informację zwrotną od tłumacza? Czy jest coś, co szczególnie pamiętasz?
Wiele obszarów. W Kozich Dniach, zgodnie z sugestią tłumacza, powieść została ostatecznie podzielona na cztery części. Oryginalna praca nie miała podziałów. I w Jaśminowe Dni istniała historia czatów Google Buzz, a ponieważ usługa Google Buzz nie istnieje, zmieniliśmy ją na czaty na Facebooku. Takich poprawek było kilka.
Jak opiszesz relację autor-tłumacz?
Nigdy nie ingeruję w ten proces. Jeśli tłumacz ma jakiekolwiek wątpliwości, wyjaśnię je lub wyjaśnię. Ale nie zaakceptuję żadnych większych zmian, które wpłyną na fabułę. Mój tłumacz Marathi dla Dni Kozy poprosił mnie o zmianę rodzimego miejsca bohatera. Ale zaprzeczyłem.
Podczas tłumaczenia Jaśminowe Dni , czy był taki moment, kiedy natknąłeś się na zwrot lub słowo, które trudno było przetłumaczyć na angielski?
Tak oczywiście. Może na każdej stronie? Jaśminowe Dni to moje pierwsze tłumaczenie, więc może stało się to dlatego, że nadmiernie myślałem. (A może dlatego, że tak fajnie jest siedzieć i myśleć o jednym słowie godzinami!)
Czy podczas tłumaczenia kiedykolwiek czułeś, że czyn ten może zmniejszyć daną sytuację lub złożoność powieści? Skoro dwuznaczność jest niezbędna w każdej pracy, jak zachować ją, opowiadając historię w innym języku? Czy podążasz za tropem autora, czy wymyślasz własne zasady?
O ile widzę, tłumaczenie zachowuje niejednoznaczność, ponieważ powieść przechodzi przez drugi filtr i subtelnie się przekształca. Powieść jest tłumaczona na inny język dla czytelników, którzy nie rozumieją kultury pochodzenia, więc wszystkie te niewidoczne znaki zapytania są zaśmiecone w przetłumaczonej powieści.
Czy utożsamianie się z bohaterami powieści, w przypadku Jasmine Days z bohaterką Sameerą Parvin, pomaga w tłumaczeniu?
Tak, to zdecydowanie zadziałało w Jasmine Days, choć oczywiście zbyt wiele można oczekiwać od każdej powieści. Uważam, że postać Sameery jest inspirująca i intrygująca. Jest wywrotowa w sposób, z którym absolutnie się utożsamiam, a to zdecydowanie sprawiło, że chciałem przetłumaczyć powieść, sprawiło, że pasjonowałem się tym, aby tę historię pokazać szerszej publiczności.
Jak zachować nienaruszone niuanse kulturowe podczas tłumaczenia? Jak traktujesz lokalne słowo lub frazę?
Cóż, zaczynam od zaakceptowania, że niektóre z nich nigdy się nie spotkają i to jest w porządku. Na przykład istnieją przysłowia malajalam, które straciłyby cały swój urok i witalność, gdyby zostały dosłownie oddane na angielski. Więc próbujesz znaleźć coś równoważnego w języku angielskim. Są też sytuacje, w których możesz po prostu zachować nienaruszone słowo malajalam (w przeciwieństwie do tłumaczenia go dosłownie lub znalezienia angielskiego odpowiednika) - ale tak naprawdę nie była to opcja w Jaśminowe Dni ponieważ jest to tłumaczenie fikcyjne, a malajalam nie jest językiem ojczystym Sameery.
Tłumaczka Jessica Moore w eseju na temat tłumaczenia napisała, że w tłumaczeniu jest dużo intymności. Ponieważ jesteś drugim po autorze czytelnikiem powieści, jak bardzo angażujesz się w pracę, a później jak się wycofujesz, ponieważ ostatecznie słowa nie są technicznie twoje. Zamieszkujesz świat stworzony przez autora, czy po prostu zatrzymujesz się na chwilę?
Tak, tłumaczenie to bardzo intymne zaangażowanie w pracę. Rozpoczyna się powolną, drobiazgową lekturą, która otwiera znaczenia tekstu w sposób, w jaki zwykła lektura nie. Akt przełożenia tekstu na inny język to także trochę zmaganie się między językiem a znaczeniem, a w pewnym momencie akceptujesz pewien poziom porażki. Słowa i frazy, które nie przejdą przez nie posiniaczone; podtekst, który przegapi wielu czytelników. Ta porażka to studium intymności. Nie możesz od tego odejść, nie możesz się poddać, musisz angażować się nawet wtedy, gdy jesteś sfrustrowany ograniczeniami języka, arbitralnością gramatyki.
Na pewno czułem się, jakbym sam pojechał do Miasta. Teraz już nie mieszkam w Mieście, ale szukam tego w wiadomościach, w innych książkach, u jego mieszkańców.
Czy możesz rzucić światło na proces tłumaczenia? Jak kształtują się nowe słowa w kilku szkicach?
Staram się jak najszybciej przygotować pierwszy szkic, słowo po słowie, nie zatrzymując się zbytnio, by dopracować język. Podczas pracy podkreślam fragmenty i słowa, do których chcę wrócić, a kiedy skończę, wracam i szoruję je. Następnie ponownie całkowicie czytam szkic i poprawiam, aby wygładzić takie elementy, jak ton, głos narracyjny, tempo, charakter, cały czas podążając za przewodnictwem autora.
Czy uważasz, że tłumacze są współtwórcami powieści? Z jaką rolą utożsamiasz się jako uważny drugi czytelnik lub drugi autor dzieła?
Zastanawiam się, czy w dużej mierze zależy to od konkretnej relacji autor-tłumacz i relacji tłumacz-książka. Benyamin jest tak płodnym pisarzem, który został wcześniej przetłumaczony, więc wiedziałem, że rozumie i szanuje rolę tłumacza. Jednocześnie nie posunąłbym się do stwierdzenia, że myślę o sobie jako o drugim autorze Jasmine Days. Nie stworzyłem Sameery i jej świata. Nie dokonałem wyborów, jakich Benyamin dokonał w jej życiu. Częścią przyjemności tłumaczenia Jasmine Days była dla mnie przyjemność zanurzenia się w cudzej pracy, nie bycia autorem. Oczywiście tłumaczenie wykracza poza uważną lekturę, ale przypuszczam, że jest to linia na piasku gdzieś pomiędzy intymnym czytelnikiem a drugim autorem, a w zależności od książki i zaangażowanych osób linia przesuwa się do przodu i do tyłu.
Od 2015 roku Nagroda Bookera zaczęła wyróżniać dzieła przetłumaczone, czy to poszerzyło horyzonty tłumacza?
Z pewnością sprawiło, że tłumaczenie znalazło się na radarach większej liczby czytelników, prawda? Jestem pewien, powoli, ale nieuchronnie, że poszerzy to horyzonty tłumaczy. Jestem podekscytowany jako czytelnik tłumaczeń. Zastanawiam się też, czy Booker, który dokonuje tego uznania, jest częścią większego ducha czasu — migracja zmienia krajobrazy ludzi na całym świecie, a co za tym idzie, istnieje zarówno sprzeciw wobec tego, jak i ciekawość życia i historii, które są niewidzialne.
Czy tłumaczenie jest wykonalnym zawodem w Indiach? Czy uważasz, że tłumacze otrzymują należyte uznanie?
Wykonalne, jak niezawodnie zarabiać na życie? O Boże nie. Może w połączeniu ze zwykłymi sztuczkami w branży: nauczaniem i krytyką oraz życiem z rodziny i przyjaciół. Jeśli chodzi o kredyt, coraz częściej tak - ale pragnę również wyrazić uznanie dla redaktorów tłumaczeń, z których wielu dzielnie walczy o tłumaczenia dla swoich ledwo przekonanych działów marketingu. Również ilustratorzy! Aby stworzyć każde przetłumaczone dzieło, potrzebna jest wioska ludzi, którzy kochają historie.