Południowokoreański zespół Modern Han gra na Delhi Jazz Fest 2014 w Nehru Park. (Indyjski Ekspres) Miłośnicy jazzu w stolicy udali się do Nehru Park na czwartą edycję Delhi International Jazz Festival, przetrwali korki i groźne niebo. Organizowany przez Indian Council for Cultural Relations, weekendowy festiwal gościł w sobotę Tres Butacas z Kolumbii, Polish Obara Quartet i Mina Agossi Trio z Francji, które uraczyły publiczność czystym jazzem.
Podczas gdy kolumbijskie trio ze swoją gitarą, basem i perkusją tkało muzyczną tkankę Ameryki Południowej, wkrótce uzupełniło ją elementami arabskich melodii ludowych, które dodatkowo ożywiło „jugalbandi” między perkusją a połową tabli. Wykonali także swój hitowy numer Rio Cali z albumu o tej samej nazwie.
Po raz pierwszy spotkaliśmy się w 2010 roku na naszym albumie Tres Butacas (Three Chairs). Ponad 90 procent to kompozycje Camilio, niektóre inspirowane były kolumbijskimi rytmami, ale reszta to oryginalne kompozycje. Muzyka z północy ma bębny i jest zorientowana na taniec, podczas gdy muzyka górska jest powolna. Ponieważ byliśmy narażeni na wszelkiego rodzaju kolumbijską muzykę, staraliśmy się to odtworzyć na naszym albumie. Scena jazzowa w Indiach jest podobna do Kolumbii. Nie ma wielu muzyków ani fanów, ale rośnie i chcemy, aby ludzie byli otwarci na tę muzykę – powiedział Pedro Acosta, perkusista zespołu.
PJ Perry Trio grające na DElhi Jazz Fest 2014 w Nehru Park. (Indyjska Ekspresowa) Obara Quartet zagrał prawdziwy blue European Jazz, saksofon przypominający muzyczne bary, zachęcając do tańca do dźwięków. Atmosfera również wywoływała stan beztroskiego porzucenia, z aromatem koktajli wiszących nad głową i baśniowymi światłami spadającymi jak deszcz meteorów z drzew. Mina Agossi Trio pojawiło się następnie na scenie, grając muzykę z nutą rocka, a nawet hołd dla Jimmy'ego Hedrixa. Wokalista trącał, gwizdał i odbijał echem piosenki dla zniewalającego tłumu.
W niedzielę, ostatni dzień festiwalu, ludzie przybyli z koszami piknikowymi i narzutami, aby wylegiwać się na trawie, a każdy rodzaj alkoholu wygrzewał się w błękitnych światłach drzew. Przez tłum przedzierali się domokrążcy, sprzedając wszystko, od papadów po puszki po piwie (zimne były droższe) i wódkę. Zauważyliśmy również stoisko pełne winnych płyt w miejscu sprzedaży płyt Dave'a Brubecka, Louisa Armstronga, Pink Floyd, Beethovena, Czajkowskiego i artystów indyjskich, takich jak RD Burman, w cenie od 500 do 2000 rupii.
Miłośników jazzu rozbudziła południowokoreańska kapela Modern Han. Podczas swojej dziewiczej podróży pięcioosobowy zespół – składający się z Sun Cho na tradycyjnym koreańskim instrumencie smyczkowym o nazwie Ajaeng, Heon Young An na Daegeum (koreański flet), Seong Jae na perkusji, Hangyu Park na fortepianie i Sora Sim na wokal – wykonał mieszankę koreańskiej klasyki z nutą jazzu.
Ich indywidualne, klasyczne treningi zaowocowały pięknie zaplanowanymi solówkami, chociaż brakowało prawdziwej esencji jazzu. Członkowie zespołu powiedzieli, że spotkali się razem przez 13 lat, kiedy byli w gimnazjum i byli pod wpływem chińskiej muzyki, co było widoczne podczas ich występu. Hiszpańscy Ximo Tebar i IVAM Jazz Ensemble byli energiczni i zapewnili wszystkim powrót do jazzu po występie Modern Han.
Ale aktem, który przeniósł wszystkich w erę jazzu, było PJ Perry Trio z Kanady, w skład którego wchodził Paul John (PJ) Perry na saksofonie, Dan Skakun na perkusji i John Hyde na basie. 72-letni Perry poruszał się bez wysiłku po scenie, podczas gdy publiczność kołysała się w rytm chwytliwych interpretacji standardów jazzowych tria.
Ich improwizacje były jednymi z najlepszych, jakie ostatnio słyszeliśmy, a szalona łatwość, z jaką ręce Skakuna poruszały się po perkusji podczas jego solówki, wraz ze zmieniającymi się pałeczkami i pędzlem w prawdziwym jazzowym stylu lat 80., była jak oglądanie mistrza. w pracy. Solo Perry'ego zapierało dech w piersiach (i zapierało dech w piersiach) i wszystkie trzy elementy połączyły się jak arcydzieło. Ale z drugiej strony, czego innego moglibyśmy oczekiwać od muzyków, którzy grają razem przez ostatnie 40 lat.
Z wkładami od Dipavali Hazra i Pradhuman Sodha