Bhuvanesh Komkali na Festiwalu Muzyki Klasycznej w Delhi. Na kilka godzin przed występem na siódmej edycji niedawno zakończonego Delhi Classical Music Festival, Bhuvanesh Komkali wygląda na zdenerwowanego, słuchając bandish na swoim iPodzie, ćwicząc, wiercąc się. Wnuk Kumara Gandharvy, geniusza o niekonwencjonalnym, wysokim głosie i syn Mukula Shivputry, który potrafi poruszyć tysiące ludzi alaap, 36-letni Komkali, jest świadomy dziedzictwa, które odziedziczył. Moja publiczność to głównie zagorzali fani Kumara Gandharvy. Początek koncertu to moment denerwujący. Rozwiązaniem jest poddanie się chwili i po prostu granie, mówi Komakali.
Na scenie gayaki Komkaliego jest intensywny, gdy śpiewa w raag Bihag, ale jest pozbawiony skomplikowanych taanów. Faktura jego głosu jest zbliżona do głosu jego ojca, a technika wywoływania co jakiś czas świeżej kombinacji dźwięków przywodzi na myśl Gandharvę. W miarę postępu bhadżanu nabiera rozpędu i wykonuje dźwięk. Wraz z przyznaniem przez rząd Karnataki nagrody Mallikarjun Mansur Memorial Award (2010), w uznaniu dla jego talentu, i Sangeet Natak Akademi przyznającej mu Bismillah Khan Yuva Puraskar w 2012 roku, Komkali powoli, ale pewnie zdobywa uznanie za każdym występem. To nowy, pełen współczucia głos w często trudnym świecie muzyki klasycznej. Teraz jest całkiem dobry, a za kolejną dekadę będzie genialny, mówi wokalista z Pune, Pandit Satyasheel Deshpande.
Dorastając w rodzinie muzyków w Dewas w stanie Madhya Pradesh, Komkali wspomina, jak jego dziadek siedział i ćwiczył cały dzień, namawiając chłopca do śpiewania. Już jako dziecko był zahipnotyzowany. Gandharva interpretował muzykę, biorąc to, co najlepsze z każdej gharany i łącząc to w jeden bandish. Było to radykalne zerwanie z dominującym porządkiem współczesnych muzyków, takich jak Moghubai Kudrikar (matka Kishoriego Amonkara) i Mallikarjun Mansur, którzy rozkoszowali się wyrafinowaniem śpiewaka khayal. Koszmar purysty, Gandharva postanowił oderwać się od klasyków muzyki klasycznej. Udało mu się dotrzeć do duszy ludzi, zwłaszcza tymi pięknymi bhadżanami Nirgun. Śledzę to, co zrobił. Czy będę wprowadzać innowacje, oderwać się od dotychczasowych nauk? Jeszcze nie wiem, mówi Komkali.
rodzime rośliny na pustyni
Otwarcie przyznaje, że Gandharva ukształtował jego gayaki, ale powstrzymuje się od mówienia zbyt wiele o swoim ojcu. Podróż od dzieciństwa i niedawna droga do sławy była wyboista i pozbawiona zaręczyn z Shivputrą, synem Gandharvy z jego pierwszej żony Bhanumati. Znany jako szalony wirtuoz i koszmar organizatorów, Shivputra zwrócił się do alkoholu zaraz po tym, jak matka Komkali zmarła podczas porodu. Komkali podróżował od czasu do czasu jak nomada z Shivputrą, który zamieszkał w aśramie nad brzegiem Narmady.
Po śmierci Gandharvy w 1992 roku druga żona mistrza, wokalistka Vasundhara Komkali, wkroczyła i przywiozła 14-letniego chłopca z powrotem do rodzinnego domu. Tam zaczęła go trenować. Obecność dziadka w latach, w których się kształtowałem, wyposażyła mnie w mocne podstawy. Wiele się też nauczyłem z jego nagrań. Ale Vasundharaji nauczył mnie wszystkiego, co wiem. Pomogła mi przyzwyczaić się do tego, że jestem muzykiem, mówi Komkali, która również przez długi czas szkoliła się pod okiem wokalisty Madhupa Mudgala, aby zrozumieć modulację męskiego głosu.
W 2000 roku zadebiutował bez dziadka i ojca. Jednak występ w Shanamukhananda Hall w Bombaju zapowiedział przybycie wyjątkowego talentu. Sanskaar (kultura) artysty jest bardzo ważna, a Bhuvanesh ma sanskaar Kumarjiego, mówi Deshpande. W ciągu ostatnich kilku lat Komkali występowała na renomowanych festiwalach muzycznych w Indiach, w tym Sawai Gandharva Music Festival (pomysł Pandita Bhimsena Joshiego) i The Dover Lane Music Conference. Jego ścieżka dźwiękowa do filmu hindi z 2002 roku Devi Ahilya została bardzo doceniona.
zidentyfikować klon po korze
Kiedy nie nagrywa ani nie występuje w całym kraju, Komkali archiwizuje i digitalizuje nagrania swojego dziadka. Uczy również garstkę uczniów w Dewas i zgodnie z tradycją, czteroletni syn Komkali jest również jednym z jego uczniów.
Przed każdym występem Komkali przypomina mu rady swojego dziadka. Zawsze mówił, że głos jest wyrazem duszy. Jeśli rozszerzysz to na najprostsze kompozycje, nie jest trudno dotrzeć do boskości. Jestem na to przygotowany. Gdybym znalazł własną drogę, wykonałbym swoją pracę, mówi.