Ramajana Jakuba: muzułmański rzemieślnik i jego interpretacja klasyki

Od wieków muzułmańscy patua rozsiani po kilku dzielnicach Zachodniego Bengalu opowiadają tę epopeję za pomocą pieśni i zwojów.

Yakub Chitrakar pokazuje na zwoju obraz przedstawiający wydarzenia z Ramajany w jego domu w Noya w West Midnapore. (Źródło: Zdjęcie ekspresowe: Subham Dutta)Yakub Chitrakar pokazuje na zwoju obraz przedstawiający wydarzenia z Ramajany w jego domu w Noya w West Midnapore. (Źródło: Zdjęcie ekspresowe: Subham Dutta)

Diwali oznacza powrót Rama do Ajodhji, zwycięskiego w bitwie z Ravanem. Przed tegorocznym festiwalem przyjrzymy się wielu wersjom eposu, który ukształtował naszą kulturę, sztukę i politykę. Jest to wspaniale różnorodna tradycja, od racjonalizmu Jain Ramajany po humor Mapilla Ramajanam. Jest to zarówno ideał polityczny, jak i głęboko osobiste doświadczenie. Jest to mega-historia zawierająca wiele narracji o Indiach.



Może to sprawa boskiej interwencji, a może to tylko szczęśliwy zbieg okoliczności. Ale symbolika jego małej chatki w wiosce Noya w Zachodnim Bengalu, otoczonej drzewami Lokkhon, nie umknie Jakubowi Chitrakarowi. Cierniste owoce drzewa, nazwane na cześć sumiennego brata Rama, mają nasiona, z których wydziela się niemal neonowoczerwony sok. Owoc i jego nazwa mają jednakowe znaczenie dla 59-letniego Jakuba, który należy do kasty rzemieślniczej znanej jako patuas (malarzy) lub chitrakars (twórcy obrazów). Ich obrazy zawierają epizody z bengalskich wersji eposów hinduskich Ramajana i Mahabharata. Nie wiem, jak zaczęły tu rosnąć drzewa. Widywałem je od dziecka. Jak mój ojciec; używamy nasion do produkcji barwnika do obrazu, mówi Jakub.



Obejrzyj wideo: Yakub Chitrakar śpiewa część Ramajany



Od wieków muzułmańskie patua z tej wioski, około 150 km od Kalkuty, i kilka innych rozsianych po kilku dzielnicach Zachodniego Bengalu, takich jak Hooghly, Bankura Birbhum i Purulia, opowiadają ulubioną historię Indii za pomocą pieśni i zwojów. Kiedy śpiewam i zwracam uwagę na to, jak Ravan żałuje swoich czynów, gdy Ram ma go zabić, nie jestem hinduistą ani muzułmaninem. Jestem tylko historią, mówi Jakub.

Obrazy charakteryzują się użyciem jasnych kolorów i dziwacznych stylów narracyjnych. Tradycyjnie każdy zwój ma około 30 stóp długości i jest pełen skomplikowanych paneli przedstawiających sceny, takie jak uprowadzenie Sity lub śmierć Ravana. Obrazy są częścią spektaklu, a chitrakar rozwija go przy akompaniamencie pieśni.



Wioska Noya, zamieszkana również przez rolników i drobnych handlarzy, wydaje się być obrazem z indyjskiego podręcznika turystycznego. Kaczki kołyszą się w stawach, fasady lepianek pokryte są misternymi malowidłami ściennymi, a kobiety i dzieci siedzą pod imponującą dzwonnicą, rysując płaskie postacie ludzkie na papierze wykresów.



małe kwitnące krzewy do kształtowania krajobrazu

35-letnia Sudha Chitrakar, która maluje zwoje od 12 roku życia, podkreśla wagę praktyki. Kiedy uczymy nasze dzieci, jak zrobić zwój, używamy papieru do wykresów. Papier używany do zwojów jest papierem czerpanym i łatwiej wchłania kolor. Następnie jest zagęszczany warstwami materiału, mówi. Chociaż tradycyjnie chitrakary to mężczyźni, dziś chitrakary kobiet nie są rzadkością.

Malowanie zwoju to sprawa rodzinna. Wszyscy wnoszą wkład, łącznie z kobietami i dziećmi. Wcześniej śpiewali tylko mężczyźni, ale dziś robią to również kobiety. To dobre dla biznesu, mówi 34-letni Anwar Chitrakar, który mieszka kilka domów od Jakuba.



Yakub Chitrakar malarski zwój wraz z członkami jego rodziny w swoim domu w Noya w West Midnapore. (Źródło: Zdjęcie ekspresowe: Subham Dutta)Yakub Chitrakar malarski zwój wraz z członkami jego rodziny w swoim domu w Noya w West Midnapore. (Źródło: Zdjęcie ekspresowe: Subham Dutta)

Jako ktoś dorastający we wsi nie dziwiło, że Jakub wybrał ten zawód. Był szkolony przez swojego dziadka Banamali Chitrakar od kiedy miał około siedmiu lat. Mój dziadek był bardzo znanym chitrakarem. Wiele muzeów ma w swoich zbiorach jego prace. Szkolił mnie nie tylko w zakresie malowania i pędzla, ale także śpiewaczki – mówi Jakub.



Jego wiedza o Ramajanie i innych hinduskich eposach jest organiczna, uważa Jakub. To nie jest tak, że usiedliśmy i opowiedzieliśmy historię za jednym razem. Mój dziadek i ojciec malowali jeden fragment Ramajany, a ja pytałem ich, co to znaczy; wtedy mi to wyjaśnili, mówi Jakub.

obrazy dużych roślin domowych

Pamięta pierwszy wykonany przez siebie panel. Była to scena przedstawiająca Lakszmana przecinającego nos Surpanakhi. Dziadek dał mi dużo swobody, ale był surowy w jednym – powiedział mi, że Ravan musi być niebieski, a Ram musi być pomalowany na zielono. To bardzo charakterystyczne dla naszego przedstawienia Ramajany, mówi Jakub. Początkowo zachwycał się bohaterem eposu, Ramem, maryada purushottam czy idealnym człowiekiem, ale stopniowo zaczął rozumieć zawiłości zachowania Ravana. Uważam, że Ravan był wielkim bohaterem, naznaczonym fatalną wadą, jego arogancją. Jak na gawędziarza tworzy świetną postać, mówi Jakub.



Z biegiem lat zmieniały się tematy zwojów Jakuba. Za czasów mojego ojca, około 30 lat temu, skupialiśmy się na Ramajanie i Mahabharacie. Innym popularnym tematem była historia bengalskiej bogini węża Manasa, mówi Jakub. Ponieważ chitrakary podróżowały ze swoimi zwojami od wioski do wioski, śpiewając o jałmużnie i pożywienie, odpowiednio dostosowali swoje zwoje. Kiedy odwiedzaliśmy wioski zdominowane przez muzułmanów, nosiliśmy ze sobą zwoje opowiadające o życiu pirsów – mówi Jakub. Współczesne zwoje poruszają wiele kwestii, od zniszczenia bliźniaczych wież w Nowym Jorku po znaczenie planowania rodziny.



Śpiewając fragment Ramajany, Jakub przybiera inną osobowość, jego głos jest niemal pierwotny, pozbawiony jakiejkolwiek sofistyki. Staram się odtworzyć głos mojego dziadka. To prawie tak, jakbym go naśladowała. Podobnie, jeśli usłyszysz śpiew mojego 17-letniego syna, zabrzmi tak samo. Tak śpiewamy od wieków – mówi Jakub. Podczas śpiewania o bliźniaczych wieżach jego ton jest bardziej bezczelny, niemal żartobliwy. Aby przetrwać, trzeba wprowadzać innowacje, mówi Jakub.

Jeśli chodzi o przodków muzułmańskich czitrakarów, istnieją różne teorie. Średniowieczne teksty, takie jak Mangal Kavya, sugerują, że patuowie byli pierwotnie hinduską kastą, która przeszła na islam. Jakub mówi, że tak nie jest w przypadku jego rodziny. Moi przodkowie byli pierwotnie muzułmanami i pochodzili z wioski niedaleko Dhaki. To mógł być głód we wsi około 200 lat temu, który skłonił nas do osiedlenia się tutaj, mówi Jakub. Włada dwoma wyznaniami, praktykując zwyczaje z każdej religii. Oferujemy namaz trzy razy dziennie, ale przestrzegamy również wielu tradycyjnych hinduskich zwyczajów, jeśli chodzi o śluby i inne ważne ceremonie – mówi.



Co to znaczy być praktykującym muzułmaninem śpiewającym o hinduskich bogach i boginiach w Indiach? Czy nigdy nie spotkał się z żadną reakcją? Oczywiście, że mam. Ale robimy to od pokoleń. Słyszałem, że kiedy przenieśliśmy się do tej wioski, starsi byli odporni na pomysł, by muzułmanie śpiewali o hinduskich bogach. Ale zamindar tego obszaru, który był mecenasem sztuki, nie ustępował. Jednak nawet dzisiaj większość muzułmańskich rodzin nie pozwala synom lub córkom uczyć się naszego rzemiosła – mówi Jakub.



Inną rzeczą, która chroniła większość chitrakarów, było używanie przez nich niejednoznacznych religijnie imion. Mój dziadek używał imienia Banamali, które jest hinduskim imieniem. Ale nie ukrywam swojej religii. Nie ma wstydu w byciu muzułmaninem, więc dlaczego miałbym? mówi Jakub.

W 1991 roku, kiedy Babri Masjid został zburzony w Ajodhji, chitrakary Noya były chronione przez swoich hinduskich sąsiadów. Jako ktoś, kto żyje z życia Lorda Ram, czułem się zdruzgotany. Równie dobrze mogło to być miejsce urodzenia Rama, ale czy rozlew krwi był konieczny? W epopei jest tak wiele rzeczy, które mają różne wersje. Niektórzy twierdzą, że strzała Rama zabiła Ravana, inni twierdzą, że była to strzała Lakshmana – to nieistotne. Morał tej opowieści jest taki, że dobro zwyciężyło zło, mówi Jakub.

*Historia została pierwotnie opublikowana pod nagłówkiem Ramajana Ya Jakuba