Autor Zainab Priya Dala Laureatka Nagrody Literackiej Minara Aziz Hassim 2015 w RPA, autorka i psycholog Zainab Priya Dala jest trzecim pokoleniem RPA pochodzenia indyjskiego, mieszkającym w Durbanie. 43-letnia Dala, ofiara ataku ekstremistów po tym, jak doceniła pisarza Salmana Rushdiego na wydarzeniu literackim w Durbanie w 2015 roku, wydała teraz swoją drugą powieść, The Architecture of Loss (Rs 399, Speaking Tiger). Opowieść o stracie i pojednaniu, obraca się wokół Afroze Bhany i jej chorej na raka matki w separacji, Sylvie Pillay, która była zaciekłą aktywistką podczas walki z apartheidem. Fragmenty e-mailowego wywiadu z autorem:
Wskazujesz, że wkład działaczek kobiet został przeoczony podczas ruchu anty-apartheid i że podczas zajmowania się rasizmem ignorowano seksizm. Czy możesz rzucić trochę światła na politykę feministyczną w RPA?
Podobnie jak ujarzmianie ludzi kolorowych w formę niewolnictwa, kobiety również były i nadal są bardzo ujarzmione. To kobiety w tym kraju poniosły największe skutki apartheidu. Mieli do walki podwójną bitwę. Pocieszające jest to, że coraz więcej kobiet w moim wieku mówi o szowinizmie. Ruch feministyczny jest w trakcie procesu narodzin. Zaczyna się od mówienia prawdy i tak właśnie teraz jesteśmy. Kiedy przestaniemy bać się mówić o wszystkich naszych połączonych wyzwaniach i zwycięstwach jako braterstwa, możemy wytyczyć drogę dla naszych córek.
Jak apartheid wpływa na ciebie w dzisiejszej RPA?
Zmagamy się z rasizmem, który wciąż kipi pod przykrywką, z nowymi sposobami życia w kraju i zglobalizowanym świecie, zachowując jednocześnie nasze kulturowe dziedzictwo Indii. Opiszę w mojej książce na wpół autobiograficznych esejów (która ma zostać opublikowana we wrześniu przez Speaking Tiger), w jaki sposób współcześni mieszkańcy RPA, szczególnie ci pochodzenia indyjskiego, negocjują tożsamość.
W tej historii Sylvie uwielbia córkę swojej opiekunki Halaimy, Bibi, a Afroze znajduje ukojenie w Moomi, swojej macosze. Co powiedziałbyś o więzach rodzinnych?
Czasami ci, którzy są związani krwią, mogą nie być najbardziej pocieszającą obecnością w życiu ludzi. W czasach konfliktu lub niepewności ludzie, którzy nas pocieszają, stają się naszą rodziną. W czasach apartheidu wiele osób nawiązało ze swoimi kadrami relacje na całe życie. W tamtych czasach rodziny krwi były czasami rozdzielane przez migracyjny system pracy, który odbierał rodzicom dzieci.
Czy możesz podzielić się czymś więcej o swoich indyjskich korzeniach i pochodzeniu indyjskiej społeczności RPA?
Jestem trzecim pokoleniem południowoafrykańskiego pochodzenia indyjskiego. Mój pradziadek ze strony ojca przybył z wioski w pobliżu Gorakhpur (Uttar Pradesh) do Durbanu jako pracownik kontraktowy do pracy na polach trzciny cukrowej, podczas gdy moja rodzina ze strony matki przybyła jako handlarze, podobnie jak rodzina mojego męża z Gujarat. Istnieje wiele warstw dla Indian południowoafrykańskich, o których większość ludzi nie wie - system umów, jego prawdziwe serce przemocy i ujarzmienia, a także niesamowita wytrwałość imigrantów z Indii, którzy teraz osiedlili się w sile. jeszcze kruche siły w Afryce Południowej.
Okładka książki Architektura utraty Mortada Gzar. Na okładce książki powieściopisarz Salman Rushdie pisze, że wiele wycierpiałeś dla swojej sztuki. Opowiedz nam o swojej drodze do pisania.
Dorastając w apartheidzie, osoby kolorowe miały bardzo niewiele okazji do pisania. Nasza literatura ograniczała się do tego, na co zezwalał biały rząd, i mówiono nam, że dobre indyjskie dziewczęta zostały pielęgniarkami lub maszynistkami. Posunąłem się naprzód i napisałem swoją debiutancką powieść, a teraz The Architecture of Loss, i opublikowałem je na całym świecie. Jednak w Afryce Południowej moje książki są ignorowane, a ta ostatnia nawet nie została opublikowana. Żyję z etykietą szczerości, mówienia niewygodnych prawd w fikcji, a także w esejach, sztukach teatralnych i scenariuszach. Ale to mnie nie powstrzymało i nigdy się nie zatrzyma.
Według doniesień prasowych zostałeś uderzony w twarz cegłą i umieszczony w szpitalu psychiatrycznym po tym, jak pochwaliłeś styl pisania Rushdiego na festiwalu literackim w Durbanie w 2015 roku. Czy możesz nam o tym powiedzieć więcej?
W ramach korekty nie trafiłem do szpitala psychiatrycznego. To było nieodpowiedzialne dziennikarstwo i po tym wydarzeniu wydałem oświadczenie za pośrednictwem PEN International. Tak, zostałam zaatakowana za wyrażenie podziwu dla stylu pisania Rushdiego. Fizyczna napaść i uraz głowy spowodowały u mnie ciężki zespół stresu pourazowego i dobrowolnie poszedłem do szpitala psychiatrycznego na leczenie. Niestety, nie otrzymałem zbyt dobrego leczenia ze względu na mój stan i nie otrzymałem żadnej prywatności od mediów i niektórych grup ekstremistycznych.
Co masz do powiedzenia o wolności słowa w RPA?
W nowej Demokratycznej RPA mamy jeden z najlepiej zaprojektowanych dokumentów konstytucyjnych, który pozwala na wolność słowa. Jako artyści nie możemy nadużywać tej władzy i musimy być odpowiedzialni za to, co przedstawiamy jako autentyczną sztukę. Chociaż wielu mieszkańców RPA to szanuje, są tacy, którzy tego nie robią. Dotyczy to również społeczeństwa obywatelskiego. Uczymy się akceptować wolność wypowiedzi, która nie narusza podstawowych wartości i angażuje się w mowę nienawiści lub rasizm. Jest to delikatna równowaga, ponieważ cenimy dialog jako otwarty i przejrzysty, ale do wolności wypowiedzi należy podchodzić z wrażliwością.