Książka zyskuje również na znaczeniu dzięki temu, że życie Rani Shah ma ścisły oddźwięk w życiu pierwszej kobiety, która stała się głową państwa w Pakistanie, Benazir Bhutto. Miasto jest tajemną mapą wewnętrznego życia jego mieszkańców — garstka, którą poprowadziła do większej chwały; tych, których uśpił do życia w przeciętności, i tych, których zmusił do gorzkiego posłuszeństwa. Jej dzieciństwo w Karaczi mogło być odarte z dramatu – bez bicia, znęcania się, bez znęcania się… jakie to nudne! mówi — ale to przygotowało Sabyn Javeri do rozpoznania tego, czym jest miasto: nierównym polem bitwy. Dorastałem w bardzo spokojnej dzielnicy Karaczi po niewłaściwej stronie mostu (jest most, który oddziela elitę miasta od reszty). Teraz mieszkam po tak zwanej prawej stronie mostu – nad morzem – co jest zupełnie innym miastem, taka bańka. Tutaj wszyscy znają wszystkich i jest to prawie jak bycie w kazirodczym społeczeństwie wiktoriańskim, gdzie materialna przyjemność i nierówność klasowa są ważniejsze od wszystkiego innego, mówi 39-letni autor.
To właśnie te uskoki w bezimiennym mieście metra odżywiają i wyróżniają Rani Shah i Nazo, bohaterów debiutanckiej powieści Javeriego, Nobody Killed Her (4. / Harper Collins), jednej z najbardziej oczekiwanych premier 2017 roku z tego subkontynentu. Rezultatem jest thriller spotykający się z dramatem na sali sądowej, który nawiązuje do idei kobiet-liderów negocjujących władzę w społeczeństwach patriarchalnych. Miałem dość słodkich, uległych bohaterek i bogatego, lirycznego stylu pisania, z którym kojarzył się subkontynent. Chciałem czegoś staccato, zgryźliwego, przewracającego strony o odważnej bohaterce, która nie była stereotypem kulturowym ani płciowym, mówi Javeri, adiunkt na Uniwersytecie Habib w Karaczi.
Zadziorni bohaterowie Javeriego napędzają potężną powieść. Zyskuje również na znaczeniu dzięki temu, że życie Rani Shah ma ścisły oddźwięk w życiu pierwszej kobiety, która jest głową państwa w Pakistanie, Benazir Bhutto. Podobnie jak Bhutto, Shah jest wygnanym potomkiem politycznej dynastii, która marzy o powrocie do Pakistanu, by służyć jego ludowi, i tak jak ona, po powrocie pogrąża się w korupcji i kontrowersji, gdy wróci i zdobędzie historyczną większość wyborczą. Javeri pomija wszystkie szczegóły, ale podobieństwa – od cienkiego, białego welonu owiniętego swobodnie wokół jej głowy po nabycie nieruchomości przypominającej niesławną posiadłość Rockwood w Bhutto w Anglii, od jej starcia z nuklearną głową kraju po zamach — trudno je przeoczyć. Javeri jednak stanowczo odrzuca twierdzenie, że wzorowała się na Shah na Bhutto. Wszystkie wydarzenia są wymyślone, a ja w dużej mierze polegałem na swojej wyobraźni. Wydarzenia w książce o korupcji i wyzysku odbijają się echem wśród ludzi, ponieważ są bardzo częste. Ktoś ostatnio powiedział mi w bardzo oskarżycielski sposób, że „pomieszałeś historie Indii i Pakistanu.” Powiedziałem, że nigdy nie miałem zamiaru pisać powieści historycznej… W mojej powieści starałem się pokazać, że jest wielu agentów za kulisami, którzy wpływają na decyzje naszych polityków. To wystarczająco złe, ale dla liderki jeszcze trudniejsze, mówi.
Jak na powieść, która miała być fikcyjną eksploracją prawdziwych wydarzeń, w stylu podobnym do ostatniej powieści Moniki Ali, Untold Story, o postaci przypominającej zmarłą Lady Dianę lub American Wife Curtisa Steinfielda, pomysłową opowieść o życiu Pierwszego Lady Laura Bush i to, jak musiało wyglądać życie z Georgem Bushem, wydawało się właściwe. Javeri zaczęła pisać w Londynie, dokąd przeprowadziła się w 2000 roku, kiedy miała przerwę w pracy po urodzeniu drugiego dziecka. Polityka nigdy nie była szczególnie interesująca, ale chociaż była bardzo młoda, kiedy Bhutto po raz pierwszy doszła do władzy, pamiętała, że jej charyzma zrobiła na niej wrażenie. …była jedną kobietą przywódczynią, która nie przepraszała za bycie najpierw kobietą. Zabierała swoje dzieci do pracy, na wizyty państwowe i była bystra i skupiona jako przywódczyni. Była doskonałym przykładem, że kobiety mogą mieć wszystko, mówi.
Gdy Javeri zaczął pisać, znalazła się w nieustannym zmieniającym się wszechświecie, który chciała uchwycić. Patrzyłam na wzrost słabszych pozycji w polityce Indii i Bangladeszu, jak polityczki z ubogich środowisk zaburzyły hierarchię potężnych dynastii politycznych, aby wejść do głównego nurtu polityki. W Pakistanie nie znalazłam takiego przykładu kobiet jak Mayawati czy Jayalalithaa, które rozbiły szklany sufit bez żadnego politycznego rodowodu – mówi. Być może dlatego, mimo że postać Szacha została dokładnie zbadana, Javeri trzyma jej drugą postać, Nazo, kobietę, której miasto nie mogło oswoić ani złamać, bliżej serca. Władza i ambicja to brzydkie słowa, jeśli chodzi o kobiety, czy to w showbiznesie, polityce, czy nawet „bezpiecznych” zawodach, takich jak bankowość. Kobiety mają być macierzyńskimi, ofiarnymi stworzeniami, które stawiają siebie na końcu. Ale Nazo ma to gdzieś. Jest przebojowa i zrobi wszystko, aby dostać to, czego chce. Jest użytkownikiem, przebiegłym i sprytnym, szybkim i zdystansowanym. Pod wieloma względami jest jak mężczyzna, mówi.
Płciowa reakcja miasta na jego mieszkańców równie dobrze mogłaby być lustrem New Delhi, Dhaki czy jakiejkolwiek metropolii na subkontynencie. Kobieta po złej stronie podziału klasowego i płci musi walczyć o przetrwanie dwa razy ciężej. Jeśli Karaczi jest domyślnym miejscem jej powieści, to tylko z powodu jej znajomości. Tutaj nie ogranicza się tylko do parlamentu. Polityka równości płci i nierówności klasowych jest tu o wiele bardziej widoczna niż globalny terroryzm, który niektóre powieści określają jako głównego winowajcę. Moja powieść nie jest tylko o polityce, ale o ludziach, którym ta polityka się przytrafia – mówi.
Javeri, która pracuje nad zbiorem powiązanych ze sobą historii zatytułowanych Hijabistan, na temat zasłony, niedawno wróciła do Pakistanu, aby opiekować się swoimi starzejącymi się rodzicami. To dobry czas na powrót do domu, ale Karaczi nadal ją dezorientuje. Wróciłem po 17 długich latach i o dziwo wszystko jest inne, a jednak czuję się tak samo. Nadal ma te same dziury, ten sam smród śmieci, nadal nie jest bezpiecznie chodzić kobietom po ulicach, ale eleganckie wiadukty, super centra handlowe i drapacze chmur nadają mu miejski charakter. Mówi, że jest to bardzo zgodne z filozofią tego kraju polegającą na zacieraniu rzeczywistych problemów.
Jej książka miała trudne przejście do publikacji, ale pisarka mówi, że zawsze miała jasne, że chciała tylko uwolnić swoją historię. Nie zamierzałem zmieniać oblicza historii, ani nie miałem złudzeń co do siły pisarzy do zmieniania społeczeństwa. Po prostu próbowałam opowiedzieć dobrą historię o feminizmie i walce klas. I, na koniec dnia, o to właśnie chodzi — zabawna, szybka opowieść o życiu dwóch kobiet i ich walce o prawo do bycia tym, kim chcą być, mówi.