Co się dzieje, gdy osoba kochająca samotność poślubia wychodzącą kobietę z rodziny? Michelle Obama ujawnia w swoich wspomnieniach

W swoim pamiętniku „Becoming” Michelle Obama rzuciła światło na jej życie prywatne, swoje równanie z mężem Barackiem Obamą, a także wyraziła swoją opinię na temat obecnego prezydenta Donalda Trumpa.

michelle obama, michelle obama książka, michelle obama fragment książki, barack obama, michelle obama małżeństwo baracka obama, michelle obama książka, stawanie się, indian express, indian express newsWspomnienie Michelle Obamy Stawanie się jest w równym stopniu prywatne, spowiedzi i wzruszające. (Źródło: AP)

Była pierwsza dama Michelle Obama miała dość bogate życie. Oprócz stania obok męża, Baracka Obamy, była również wzorem dla dziewcząt na całym świecie i orędowniczką równości płci. W jej niedawno napisanym pamiętniku Twarzowy Michelle Obama rzuciła światło na swoje życie prywatne, swoje równanie z mężem, pierwsze lata małżeństwa, a także wyraziła swoją opinię na temat obecnego prezydenta Donalda Trumpa.



Jej książka, wydana przez Penguin Random House, jest w równym stopniu prywatna, spowiedziana i przejmująca.



Przeczytaj fragment książki tutaj:



BRZMI trochę jak kiepski żart, prawda? Co się dzieje, gdy kochający samotność indywidualista poślubia wychodzącą kobietę z rodziny, która ani trochę nie kocha samotności? Zgaduję, że odpowiedź jest prawdopodobnie najlepszą i najtrwalszą odpowiedzią na prawie każde pytanie pojawiające się w małżeństwie, bez względu na to, kim jesteś i na czym polega problem: znajdujesz sposoby na przystosowanie się. Jeśli jesteś w tym na zawsze, naprawdę nie ma wyboru. Oznacza to, że na początku 1993 roku Barack poleciał na Bali i spędził około pięciu tygodni żyjąc samotnie ze swoimi myślami, pracując nad szkicem swojej książki Marzenia z My Ojciec , wypełniając żółte notatniki swoim wybrednym charakterem pisma, destylując swoje pomysły podczas leniwych codziennych spacerów wśród palm kokosowych i chlupoczącego przypływu. Ja tymczasem zostałam w domu na Euclid Avenue, mieszkając na piętrze od matki, gdy nadeszła kolejna ołowiana zima w Chicago, obsypując drzewa i chodniki lodem. Byłem zajęty, spotykałem się z przyjaciółmi i wieczorami chodziłem na treningi. Podczas moich regularnych interakcji w pracy lub w mieście, od niechcenia wypowiadam ten dziwny nowy termin – mój mąż.

Mój mąż i ja mamy nadzieję kupić dom. Mój mąż jest pisarzem i kończy książkę. To były obce, zachwycające i wyczarowane wspomnienia człowieka, którego po prostu nie było. Strasznie tęskniłem za Barackiem, ale racjonalizowałem naszą sytuację, jak mogłem, rozumiejąc, że nawet jeśli byliśmy nowożeńcami, to przerywnik był prawdopodobnie najlepszy. Wziął chaos swojej niedokończonej książki i wyruszył, by z nią walczyć. Możliwe, że to była dla mnie uprzejmość, próba utrzymania chaosu poza moim polem widzenia. Musiałam sobie przypomnieć, że poślubiłam nieszablonowego myśliciela. Prowadził swój biznes w sposób, który wydał mu się najbardziej rozsądny i efektywny, nawet jeśli na zewnątrz wyglądało to na wakacje na plaży – miesiąc miodowy z samym sobą (nie mogłam powstrzymać się od myślenia w moich samotnych chwilach), aby śledzić swój miesiąc miodowy z ja.



Ty i ja, ty i ja, ty i ja. Uczyliśmy się dostosowywać, wplatać się w trwałą i wieczną formę nas. Nawet gdybyśmy byli tymi samymi dwojgiem ludzi, którymi zawsze byliśmy, tą samą parą, którą byliśmy przez lata, mieliśmy teraz nowe wytwórnie, drugi zestaw tożsamości do kłótni. Był moim mężem. Byłam jego żoną. Wstaliśmy w kościele i powiedzieliśmy to głośno, sobie nawzajem i światu. Czułem się, jakbyśmy byli sobie winni nowe rzeczy. Dla wielu kobiet, w tym dla mnie, żona może czuć się jak naładowane słowo. Niesie historię. Jeśli dorastałeś w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, tak jak ja, żony wydawały się rodzajem białych kobiet, które żyły w telewizyjnych sitcomach – wesołe, uczesane, w gorsetach. Zostali w domu, zajęli się dziećmi i zjedli gotową kolację na kuchence. Czasami wchodzili do sherry lub flirtowali ze sprzedawcą odkurzaczy, ale na tym ekscytacja zdawała się kończyć.



michelle obama, michelle obama książka, michelle obama fragment książki, barack obama, michelle obama małżeństwo baracka obama, michelle obama książka, stawanie się, indian express, indian express news(Źródło: Amazon UK)

Ironia polegała oczywiście na tym, że oglądałem te programy w naszym salonie przy Euclid Avenue, podczas gdy moja własna mama, która została w domu, przygotowywała obiad bez narzekania, a mój schludny ojciec wracał do zdrowia po dniu pracy. Aranżacja moich rodziców była tak tradycyjna, jak wszystko, co widzieliśmy w telewizji. Barack czasami żartuje, że moje wychowanie przypominało czarną wersję Leave It to Beaver, a Robinsonowie z South Shore byli tak samo stateczni i świeżi jak rodzina Cleaverów z Mayfield w USA, choć oczywiście byliśmy uboższą wersją Tasaki, z niebieskim mundurem miejskiego pracownika mojego taty, zastępującym garnitur pana Cleavera. Barack dokonuje tego porównania z odrobiną zazdrości, bo jego własne dzieciństwo było tak inne, ale także jako sposób na odrzucenie zakorzenionego stereotypu, że Afroamerykanie żyją przede wszystkim w rozbitych domach, że nasze rodziny jakoś nie są w stanie żyć tym samym. stabilne marzenie klasy średniej jako nasi biali sąsiedzi.

Osobiście jako dziecko wolałem The Mary Tyler Moore Show, który chłonąłem z fascynacją. Mary miała pracę, zgrabną garderobę i naprawdę świetne włosy. Była niezależna i zabawna, iw przeciwieństwie do innych pań w telewizji, jej problemy były interesujące. Prowadziła rozmowy, które nie dotyczyły dzieci ani prowadzenia domu. Nie pozwoliła, by Lou Grant nią kierował, i nie skupiała się na szukaniu męża. Była młodzieńcza i jednocześnie dorosła.



W krajobrazie przed-przed-internetowym, kiedy świat napływał niemal wyłącznie za pośrednictwem trzech kanałów telewizji sieciowej, to miało znaczenie. Jeśli byłaś dziewczyną z mózgiem i świtającym poczuciem, że chcesz wyrosnąć na coś więcej niż żonę, Mary Tyler Moore była twoją boginią. A oto teraz, mając dwadzieścia dziewięć lat, siedziałem w tym samym mieszkaniu, w którym oglądałem całą tę telewizję i spożywałem wszystkie te posiłki, które przygotowywała pacjentka i bezinteresowna Marian Robinson. Miałam tak wiele — wykształcenie, zdrowe poczucie własnej wartości, głęboki arsenał ambicji — i byłam na tyle mądra, by przyznać, w szczególności mojej matce, że zaszczepiła je we mnie.



Nauczyła mnie czytać, zanim poszłam do przedszkola, pomagając mi wypowiadać słowa, gdy siedziałam zwinięta w kłębek jak kotek na jej kolanach, studiując biblioteczny egzemplarz Dicka i Jane. Ostrożnie dla nas gotowała, kładąc brokuły i brukselkę na naszych talerzach i żądając, abyśmy je zjedli. Na litość boską, ręcznie szyła moją sukienkę na bal. Chodziło o to, że dała pilnie i oddała wszystko. Pozwoliła naszej rodzinie ją zdefiniować. Byłem już na tyle duży, by zdać sobie sprawę, że wszystkie godziny, które poświęciła mnie i Craigowi, to godziny, których nie poświęciła sobie.

Moje znaczące błogosławieństwa w życiu powodowały teraz coś w rodzaju psychicznego bata. Zostałam wychowana, by być pewna siebie i nie widzieć granic, by wierzyć, że mogę iść i dostać absolutnie wszystko, czego zapragnę. I chciałem wszystkiego. Bo, jak powiedziałaby Suzanne, dlaczego nie? Chciałam żyć z rzucającą się w oczy, niezależną kobiecą radością kariery Mary Tyler Moore, a jednocześnie skłaniałam się ku stabilizującej, poświęcającej się, pozornie nijakiej normalności bycia żoną i matką. Chciałem mieć życie zawodowe i domowe, ale z pewną obietnicą, że jedno nigdy w pełni nie zniszczy drugiego.



Miałam nadzieję, że będę dokładnie taka jak moja własna matka, a jednocześnie zupełnie do niej niepodobna. To była dziwna i dezorientująca rzecz do rozważenia. Czy mógłbym mieć wszystko? Czy miałbym wszystko? Nie mam pojęcia.