
Nazwa: Trucizna miłości
Autor: KR Meera
Wydawca: Pingwin Random House Indie
Strony: 106
Cena: 299 zł
Pośród morza udręczonych wdów śpiewających nieustannie Hare Ram w świętym mieście Vrindavan, trudno powiedzieć, czy Trucizna miłości KR Meery jest niepokojąco fascynująca, czy też fascynująco niepokojąca. Niezależnie od tego, rezultatem jest książka, która silnie rezonuje z niektórymi z naszych najbardziej pierwotnych impulsów – pochłaniającą miłością, niszczącą nienawiścią, potrzebą zemsty.
Fabuła jest dość prosta: protagonistka Tulsi, bardzo obiecująca studentka, która niedawno ukończyła z rekordami IIT Chennai, ma poślubić swojego przyjaciela Vinay. Jednak na kilka dni przed ślubem ucieka z Madhavem, czarującym, nieodgadnionym wschodzącym dziennikarzem, który budzi w niej intensywne pożądanie, pomimo początkowej nieufności wobec jego wielu poprzednich romansów. Pozostawiając za sobą rozbitą rodzinę i obietnicę błyskotliwej kariery, rozpoczyna życie, które opisuje na samym początku książki: Miłość jest jak mleko. Z biegiem czasu kwaśnieje, pęka i staje się trucizną.
To, co najbardziej wyróżnia się w noweli, to czysta siła, która stała się charakterystyczna dla pisarstwa Meery i którą z wielką werwą wykazała się w klasycznym już Aarachaar (Wisielec). Narracja zmienia się płynnie, dopasowując się do stanu umysłu Tulsi, stając się równymi częściami wciągającymi i niepokojącymi. Na przemian czuła i namiętna, kochająca i nienawistna, spokojna i destrukcyjna, Meera dość wcześnie zaciera granicę między miłością a nienawiścią, zygzakiem między teraźniejszością Tulsi (we Vrindavan) a jej przeszłością, budując jednocześnie mrożący krew w żyłach wniosek. .
Pomimo tego, że została przetłumaczona z oryginalnego malajalam, książka zachowuje wystarczająco dużo niuansów i intensywności, w dużej mierze dzięki chwalebnej pracy wykonanej przez tłumacza Ministhy S. To, co wyróżnia się tutaj, to uniwersalność obrazów i emocji, które są wywoływane przez Trucizna miłości. Od hordy zjadających trupy mrówek, które ciągną się po stronach książki w coraz większej liczbie – zarówno dosłownie, jak i w przenośni – do wygłodniałych grup dzikich małp, z którymi Tulsi walczy o jedzenie we Vrindavan, obrazy pozostają w umysłach czytelnik w podstępny sposób.
Madhav jest wyraźnie powiązany z boskim cudzołożnikiem Kriszną, zarówno w imieniu, jak i pozornej niezdolności do odmowy miłości. Tulsi wyobraża sobie, że jest współczesną Meerą Bai, w przeciwieństwie do Radhy, choć efekt końcowy jest taki sam – obie wyruszyły na poszukiwanie Kryszny. Zgodnie z pierwotną, prawie ponadczasową naturą lokalizacji Tulsi, a także mitologią, którą gra z Madhavem, jest bardzo niewiele odniesień do współczesnego świata, oprócz kilku nielicznych odniesień do Madhava jako odnoszącego sukcesy dziennikarza telewizyjnego.
W chwilach całkowitej ciemności, przedstawianiu kruchości ludzkich emocji i mrocznych namiętności, które otaczają miłość, jest coś pozytywnego greckiego w autodestrukcyjnej podróży, przez którą prowadzi Tulsi, będąc pogardzaną. W zasadzie miłość i duch to tylko jedno. Oboje pragną uwolnić się z kajdan i wziąć w posiadanie odpowiednie ciała, mówi Tulsi. Ale kiedy miłość jest stracona, duch może zwiędnąć. Niezdolna do wyssania się z trucizny w sobie pomimo lat spędzonych we Vrindavan, Tulsi doświadcza chwil naprawdę okrutnego szczęścia, kiedy udaje jej się sprowadzić ból na Madhava, pomimo faktu, że odzwierciedla ten ból z jeszcze większą intensywnością w sobie. Potrzebowałem ran. Aby zranić się bardziej boleśnie, potrzebowałam więcej ran, mówi.
Pod koniec ledwie 100-stronicowej noweli nie jest łatwo o współczucie któremuś z dwóch głównych bohaterów. Oboje pozostawili po sobie ślad gniewu, smutku i bólu w pragnieniu bycia ze sobą. Jest to być może kluczowy wniosek książki, który służy zarówno jako ostrzeżenie przed żrącą miłością, jak i namiętne badanie tego, przed czym stara się ostrzec czytelników.