Ponad rok zajęło moim lekarzom potwierdzenie, że rzeczywiście cierpię na SM. Rozumiem, że nie mogą postawić pochopnej diagnozy, ale opóźnienie sprawiło, że byłem zły i sfrustrowany. Po raz pierwszy usłyszałem o stwardnieniu rozsianym (stwardnienie rozsiane), kiedy kilka lat temu obserwowałem House MD. Brzmiało to boleśnie i skomplikowanie, ale nie wyróżniało się zbytnio na tle wielu ponurych warunków, na które cierpieli ludzie w serialu. Sześć miesięcy temu zdiagnozowano u mnie SM, chorobę demielinizacyjną, która atakuje układ nerwowy. Mówiąc najprościej, układ odpornościowy niszczy osłonkę mielinową wokół zdrowych komórek nerwowych, powodując między innymi paraliż i utratę wzroku.
Zaczęło się od podwójnej wizji. Obudziłem się pewnego dnia i zobaczyłem dwa koty siedzące przy oknie, kiedy miałem tylko jednego. Wiesz, jak ludzie trzymają dwa palce, żeby sprawdzić, czy ktoś jest trzeźwy? Kiedy ktoś mi to zrobił, widziałem cztery.
Jeśli chodzi o objawy choroby trwającej całe życie, takiej jak SM, podwójne widzenie nie jest najgorsze i początkowo nie było tak źle. Powiedziałbym moim przyjaciołom, że widziałem dwóch z nich. Ale wkrótce przekonałem się, jakie to może być dezorientujące i przerażające. Mniej więcej w czasie, gdy miałem pierwszy atak, wyjeżdżałem z miasta na rodzinne wakacje. Straciłem z oczu matkę na peronie kolejowym. Przez kilka minut spanikowałem. Nagle stacja zrobiła się dwa razy bardziej zatłoczona i wciąż widziałem podobny do ducha, identyczny obraz każdej osoby i przedmiotu. Wracanie do domu taksówką po zmroku stało się denerwujące. Znajome drogi nagle stały się obce i nie mogłem odczytać szyldów, aby dowiedzieć się, gdzie jestem. Kolejnym zadaniem stało się przejście przez jezdnię.
jaki rodzaj aloesu mam
Pojawiły się inne problemy. Zawsze miałem dwie lewe stopy, ale potykałem się o wszystko, nawet o nieistniejące przedmioty na drodze. Straciłem równowagę i kilka razy spadłem ze schodów w pracy. Najgorsze były wahania nastroju, gniew i napady depresji. Rzuciłam się na mojego chłopaka lub matkę z najmniejszych problemów lub wybuchnęłam płaczem. Czułem się jak wahadło, kołyszące się w przód iw tył, złapane w wir emocji. Każdy wybuch wyczerpywał mnie fizycznie i psychicznie. Zacząłem spać pięć godzin lub mniej – niektóre poranki sprawiały, że coraz bardziej przypominałem statystę z The Walking Dead.
To, co mam, to stan zwany RRMS (nawracająco-ustępujące stwardnienie rozsiane) – powszechna wersja choroby, w której objawy nasilają się, a następnie przechodzą w remisję. Leki, super drogie, powstrzymują częstotliwość tego cyklu nawrotów i remisji. Utknąłem z tym na całe życie, bo nie ma lekarstwa.
Najgorszą częścią SM jest to, jak objawy pojawiają się znikąd. To właśnie mi się przydarzyło. To było tak, jakby mój układ odpornościowy czekał, czekając na swój czas. Słyszałem historie o ludziach, którzy pewnego dnia obudzili się i odkryli, że ich nogi się nie poruszają. Są chwile, kiedy zastanawiam się, czy też stanę się jednym z nich – obudzę się pewnego dnia i stwierdzę, że nie mogę już chodzić; jeśli powoli stracę części mojego ciała przez tę chorobę. Nadal nie widzę dobrze z lewego oka. Często wpadam w panikę z powodu małego bólu głowy i każdego ukłucia bólu w kończynach. Niewielkie rozmycie wizji powoduje nawroty stwardnienia rozsianego w Googlingu.
Kiedy ludzie pytają mnie, jak sobie z tym radzę, zwykle nie mam odpowiedzi. Mój pierwszy raport z rezonansu magnetycznego wskazał, że mogę mieć tę chorobę. Kiedy biegałem od jednego lekarza do drugiego, wykonując wszystkie możliwe testy, miałem gorącą nadzieję, że raporty są błędne. Ale nawet jeśli tak nie było, byłem gotów sobie z tym poradzić.
Ponad rok zajęło moim lekarzom potwierdzenie, że rzeczywiście cierpię na SM. Rozumiem, że nie mogą postawić pochopnej diagnozy, ale opóźnienie sprawiło, że byłem zły i sfrustrowany. Byłem też zmęczony tym, że kazano mi czekać, oglądać i przeprowadzać kolejne testy.
ciemnobrązowy pająk z białymi plamami
W końcu jednak te chwile minęły. Pomogło mi to, że przestałam samodzielnie diagnozować każdy najmniejszy ból. Od tamtego czasu postanowiłem wrócić do college'u i zdobyć tytuł magistra, wybrać się na samotną wycieczkę do Doliny Kwiatów w Uttarakhand – obie te czynności wstrzymałem w zeszłym roku. Poza tym mam swój sprawdzony system wsparcia — kota, chłopaka, przyjaciół i rodzinę. I oczywiście humor pomaga. Zdanie, tracę nerwy, nabrało bardzo dosłownego znaczenia. Za każdym razem, gdy mówię mojemu chłopakowi, że mój mózg odmawia pracy, żartuje: Oczywiście, że nie, nic tam nie ma.
MS jest jak niechciany gość, który zamieszkuje na stałe i odmawia wyjazdu. Aha, i uwielbia rzucać niespodzianki — głównie te nieprzyjemne, jak twój kot przynoszący ci martwe myszy. W niektóre dni boisz się budzić, aby zobaczyć, co ci zostało. Badasz każdą część swojego ciała i wzdychasz z ulgą, że nie ma dziś niespodzianek. To jak mała plamka brudu na podłodze, która nie chce iść bez względu na to, jak mocno ją szorujesz. W końcu jednak z tym żyjesz.
małe czarne owady w domu