Przez obiektyw, pół serca

Fikcja jest w ciągłym niebezpieczeństwie bycia przyćmionym przez rzeczywistość w kronice Williama Boyda o życiu kobiety fotografki w burzliwych latach 20.

Sweet Caress, Sweet Caress recenzja książki, Sweet Caress William Boyd, recenzja książki William Boyd, wojny domowe w Hiszpanii, II wojna światowa, recenzje książek, wiadomości o stylu życia, najnowsze wiadomościSweet Caress to niespokojnie fascynująca odyseja Amory Clay, (fikcyjnej) fotografki urodzonej w 1908 roku, której życie obejmuje większą część XX wieku.

Jeśli ekranowa biografia od kołyski do grobu staje się coraz nudniejsza i mniej niż pouczająca, w tekście pozostaje potężnym narzędziem do dokumentowania wydarzeń, które definiują stulecie. Przynajmniej w rękach Williama Boyda, którego magisterium Any Human Heart (2002) było świadkiem niezapomnianego Logana Mountstuarta, między innymi katastrof, hiszpańskiej wojny domowej, II wojny światowej, wojny biafrańskiej i niesmacznych działań gangu Baader-Meinhof . Jego najnowsza, Sweet Caress, to niespokojnie fascynująca odyseja Amory Clay, (fikcyjnej) fotografki urodzonej w 1908 roku, której życie obejmuje większą część XX wieku. Jej obiektyw jest naszym oknem na świat, który z każdą mijającą dekadą zmienia się szybciej i bardziej dramatycznie. Tutaj Boyd bawi się formą, łącząc wpisy z pamiętnika swojej bohaterki — które składają się na powieść — ze zdjęciami, które rzekomo zrobiła, fragmentami jej pamiętnika z 1977 r., przeplatanymi retrospekcjami z jej młodości.



Amory jest odpowiednim kronikarzem burzliwego XX wieku — szczerym, pionierskim i, co jest niemal oczywiste, skomplikowanym. Jej ojciec, o którym na pierwszych kilku stronach powiedziano nam, że próbował ją zabić, prawie bezwiednie, jest w większości nieudanym pisarzem, cierpiącym na zespół stresu pourazowego po przetrwaniu Wielkiej Wojny. Jej matka jest typowo Angielką, ponieważ jest zdystansowana i nie poddaje się emocjonalnym pokazom. To wujek Amory przekazuje jej życiową obsesję wraz z jej pierwszym aparatem, wypełniając pustkę pozostawioną przez jej ojca. Amory używa aparatu, by wyrazić siebie, jako środek wsparcia, jako paszport — do półświatka lat 30. w Berlinie, do Francji w 1944 i Wietnamu podczas wojny — i dzierży go jako tarczę. Po drodze zdobywa i odrzuca kochanków, męża i dzieci, mimo że mówi się, że jest bezpłodna — nowina, jak mówi, będzie musiała pomyśleć, wziąć to na pokład.



Kłopot w tym, że powieść nigdy nie jest w pełni przekonująca jak pamiętnik fotografki w czasach, gdy byłoby to prowokacyjne i trudne. Być może jest to produkt uboczny pisania nieznanym głosem, nie tylko kobiety, ale osoby, która żyła kilkadziesiąt lat przed Boydem. Ale Amory jest mniej wciągająca i wiarygodna, i być może dlatego książka często jest nieustępliwa w swojej determinacji w konstruowaniu spotkań z prawdziwymi ludźmi. Samoświadomość nie do końca rekompensuje powierzchowność niektórych z tych odcinków, a jest ich zdecydowanie za dużo.



Często przyglądałem się też sugestywnym zdjęciom, które Boyd zebrał podobno ze sklepów ze starzyzną i wyprzedażami, i zastanawiałem się, kto tak naprawdę je zabrał i kim byli. Choć powieść jest rześka i zawiera wiele przypadkowych przyjemności, od nieskazitelnego wyczucia miejsca Boyda po jego sprawną intrygę, fikcja jest w ciągłym niebezpieczeństwie bycia przyćmionym przez rzeczywistość.

pająk z nogami w białe paski

Słodka pieszczota
Autor: William Boyd
Wydawca: Bloomsbury
Strony: 464
Cena: 499