Dzięki pandemii w końcu zdecydowałem się na wycieczkę w moim rodzinnym stanie

Ponieważ większość stanów nakazuje test na COVID-19 i ograniczony czas w naszych rękach, była to nasza szansa, aby spojrzeć do wewnątrz na naszą podróż po pandemii

Ogród herbaciany Gopaldhara, turystyka bengalska zachodniegoOgród herbaciany Gopaldhara, przy drodze do Mirik w Zachodnim Bengalu. (Źródło zdjęcia: Disha Roy Choudhury)

Chociaż tęskniłem za podróżami do kilku egzotycznych miejsc, ani razu nie znalazły się miejsca w moim rodzinnym stanie Zachodni Bengal; nie przez prawie trzy dekady mojego istnienia. Dopóki nie doszło do COVID-19.



Po wyczerpującym roku spędzonym w domu sama możliwość ucieczki na wzgórza, choćby na kilka dni, była niezwykle kusząca. Ponieważ większość stanów nakazuje test na COVID-19 i ograniczony czas w naszych rękach, była to nasza szansa, aby spojrzeć do wewnątrz na naszą podróż po pandemii. Nasz plan podróży obejmował kilka pięknych miejsc turystycznych w dzielnicy Darjeeling w Zachodnim Bengalu.



Ogród herbaciany GopaldharaOgród herbaciany Gopaldhara (zdjęcie: Disha Roy Choudhury)

Weterani często mówią, że przyjmujemy za pewnik to, co jest łatwo dostępne. Kiedy byłem dzieckiem, miejsca w Zachodnim Bengalu, od Dooars po Shantiniketan, stały się częścią moich corocznych rodzinnych wakacji, a ja nie nauczyłem się doceniać czystego piękna terenu. Poza tym percepcja podróżnika ewoluuje wraz z dorastaniem i mogę powiedzieć, że podczas mojej ostatniej podróży pomogło mi to spojrzeć na moje bliskie znajome otoczenie w nowym świetle.



chamong chiabariChamong Chiabari, w herbaciarni Chamong, niedaleko Mirik. (Źródło zdjęcia: Jagannath Dasgupta)

Nasz pierwszy przystanek był w herbaciarni Chamong niedaleko Mirik. W końcu mogłem rozkoszować się spokojem rozległych ogrodów herbacianych na tle gór, popijając gorącą herbatę Darjeeling po tym, co wydawało się długim okresem. Luksusowy resort Chamong Chiabari, położony w samym środku herbaciarni, oferował właśnie upragniony widok na krajobraz, reprezentujący doskonały egzotyczny, luksusowy pobyt bez oddalania się od natury.

Inną malowniczą lokalizacją wartą szczególnej wzmianki jest Kolakham, mniej znana spokojna wioska położona kilka kilometrów od Lawy. Przejażdżka (możesz preferować trekking) zabierze Cię na niejednolitą drogę przez niesamowicie cichy, gęsty zielony las wzdłuż Parku Narodowego Neora Valley, a doświadczenie jest co najmniej surrealistyczne.



Kolakham, LawaStrumień w Kolakham, niedaleko Lawy. (Źródło zdjęcia: Jagannath Dasgupta)

Największe atrakcje turystyczne Bengalu, a mianowicie miasta Darjeeling i Kalimpong, z biegiem lat uległy nadmiernemu napływowi turystów. Usiane hotelami i kwaterami rodzinnymi, a wiele innych jest w budowie, miejsca te nie oferują wiele, aby zaspokoić serce podróżnika swoim wyblakłym pięknem. Nawet słynna kolej Darjeeling Himalayan Railway lub przejażdżka kolejką-zabawką prowadzą tylko przez przydrożne sklepy i gruz.



Ku naszemu rozczarowaniu większość gór była spowita mgłą i chmurami — miejscowi przypisywali to brakowi opadów zeszłej zimy. Narzekając na brak opadów wpływających na produkcję herbaty w tym sezonie, pracownicy ośrodka stwierdzili na przykład, że to powrót turystów na miejsce po pandemii sprawił, że byli przy życiu.

Darjeeling himalajska kolejLokomotywa parowa wciąż używana do przejażdżek zabawkowymi pociągami w Darjeeling. (Źródło: Jagannath Dasgupta)

We wszystkich miejscach, przez które przemierzaliśmy, od Mirik, Darjeeling po Kalimpong i Lava, panował powszechny konsensus, że napływ turystów był znacznie mniejszy z powodu COVID-19 w porównaniu z poprzednimi latami. Branża turystyczna i hotelarska wciąż odradza się po ataku pandemii — niektóre hotele stwierdziły, że trudno jest im obsłużyć gości z ograniczonym personelem, wśród których niektórzy pracowali na dwie zmiany. Wszystkie klasztory w Darjeeling i Kalimpong również nie otworzyły jeszcze swoich drzwi dla turystów.



Mimo że turyści odwiedzają te miejsca, wydaje się, że miejscowi przezwyciężyli strach przed zarażeniem się wirusem. Trudno byłoby zobaczyć osobę noszącą maskę, zarówno miejscową, jak i turystów, podążającą za dystansem społecznym lub podejmującą inną ochronę w tym zakresie. Podczas gdy hotele miały przepis dotyczący kontroli temperatury, rzadko był on używany. Yaha COVID nahi hai ab (teraz nie ma tu COVID), powiedział nasz taksówkarz, gdy został zapytany o sytuację.



W międzyczasie niektóre z turystycznych miejsc zostały wyłożone flagami partii i tablicami kampanii, a miejscowi z zapartym tchem czekają na nadchodzące wybory stanowe.