Nauczyciel: Pokaz Hannah Fidell jest niezbędnym dodatkiem do narracji MeToo

Hannah Fidell (twórca i reżyserka) wraz z Nauczycielem analizuje tematy, które po raz pierwszy zgłębiła w swoim filmie o tym samym tytule z 2013 roku: uwodzenie, nierówna dynamika władzy i nadużycia

Nauczyciel transmituje na Disney+ Hotstar.

Nauczyciel — dziesięcioodcinkowy miniserial opowiadający o nadużyciach — przypomina skazaną na zagładę historię miłosną. Claire Wilson (Kate Mara) i Eric (Nick Robinson) są gwiazdorskimi kochankami. Ona jest nową nauczycielką angielskiego w fikcyjnej szkole średniej w Teksasie, a on jest nieprzystosowanym uczniem. Ona tkwi w apatycznym małżeństwie, on zostaje złapany w leniwym liceum. Dorastając z ojcem alkoholikiem, przedwcześnie została zmuszona do dorosłości. Przebywając z samotną matką i dwoma braćmi, zmuszony jest być dorosłym domu. Zgadza się udzielić mu korepetycji. Jest do niej nieubłagany. Po zlekceważeniu jego zalotów wszystkie wiązania zapadają się. Ale to, co zaczyna się jako lekkomyślny związek, przybiera kształt strzeżonego sojuszu. Wybierają się na romantyczną eskapadę z okazji jego 18. urodzin. Claire i Eric zakochują się w sobie. Jednak ich sekret wkrótce wyjdzie na jaw, alarmując władze szkoły i zmieniając ich życie.



Hannah Fidell (twórczyni i reżyserka) nie opowiada o straconych szansach. Jak widać w wstrząsającym finale, analizuje tematy, które po raz pierwszy zgłębiła w swoim filmie z 2013 roku o tym samym tytule: uwodzenie, nierówna dynamika mocy i nadużycia.



Kiedy ruch MeToo wybuchł w 2017 roku, ujawnił wiele przypadków systematycznych nadużyć. Zjawiska te przebiegają zgodnie z rozpoznawalnym wzorem: autonomia kontroli jednego i całkowity brak sprawczości drugiego. Z Nauczyciel, Fidell zwraca uwagę na inne anomalne narracje o nadużyciach, te, które nie pasują do dającego się rozszyfrować wzoru, ale, jak przekonująco twierdzi, mają swój własny wzór.



Kadr z Nauczyciela. (Źródło: Disney+ Hotstar)

W 2016 roku napisałem wiadomość do mężczyzny, którego podziwiałem od lat. Podobała mi się jego praca i po przezwyciężeniu niepokoju napisałem dokładnie to. Odpowiedział natychmiast, dziękując mi. Byłem jednym z jego młodych czytelników. Moja wiadomość go uspokoiła, odpisał. I jego, zadowoliło mnie. To, co zaczęło się jako pobieżne potwierdzenie, wkrótce przekształciło się w regularne, zdeprawowane rozmowy. W wieku 24 lat, świeżo wyprowadzona z domu i ośmielona, ​​by czuć się jak dorosła nie tylko pod względem wieku, udawałam komfort, aż nie mogłam odróżnić. Każde jego pytanie spotkało się z solidną pewnością, każda troska została rozwiązana za żarliwą zgodą. Byłem zbyt przerażony, by czuć się naiwnie i zbyt młody, by wiedzieć, że właśnie tak robię. Kiedy zapytał, czy jestem pewien, przekonałem go, że nie ma wątpliwości. Kiedy powiedział mi, żebym nie wysyłał wiadomości w określonym czasie, posłusznie się posłuchałem. Nauczyłem się ukrywać jego imię wyćwiczonym skradaniem, zachowywać tajemnicę z pobożną szczerością. Był zakochany, powiedział, ja też, byłem pewien.

Związek nie zakończył się dobrze. Nie miało. Ale zamiast uznać to za nadużycie, trzymałem się tego jak nieprzyjemnego związku, bezwzględnie biorąc na siebie winę w rozwoju wydarzeń. Bo zadawałem sobie pytanie, czy nie powiedziałem tak, za każdym razem z większym przekonaniem? Zajęło mi lata, wstrząs w mediach społecznościowych, a mój najbliższy przyjaciel otworzył się na podobne doświadczenie, aby zidentyfikować je jako nieodłączny wzorzec.



Młodzież komplikuje agencję. Daje iluzję kontroli, kiedy w rzeczywistości jest się kontrolowanym. W wieku 24 lat wiek był przybliżeniem mojego braku doświadczenia, identyfikatorem wciąż odpornego na równowagę sił. Moja pewność była moją niechęcią, by mieć rację, nawet jeśli nie jestem pewien; zgoda była raczej reakcją niż realizacją. Ogarnięty podziwem pozwalam mu poruszać się po kompasie moralnym, jednocześnie biorąc na siebie pełną odpowiedzialność za pułapki. Chcąc utrzymać więzi, akceptowałem każdą naturę, którą oferowała. Dynamika sprawiła, że ​​poczułem się wzmocniony, co wziąłem za moc.



Fidell argumentuje, że nadużycie nie polega na ułożeniu narracji, ale na tym, że może być przez nią bezsprzecznie kontrolowane. (Źródło: Disney+ Hotstar)

Eric, mający 17 lat, robi to samo. Odwrócenie płci nie ogranicza ustępowania władzy ani faktu, że on ją ściga i zgadza się na pytanie. Fidell twierdzi bowiem, że nadużycie nie polega na ułożeniu narracji, ale na tym, że może ona być bezsprzecznie przez nią kontrolowana. To, co stanowi nadużycie władzy, to nie tylko tłumienie głosu, ale także wrażenie, jakie stwarza, że ​​ma coś do powiedzenia.

Claire, lat 32, starsza i wiedząca lepiej, przez cały czas trzymała wodze. Wyprowadziła go, spotkała na osobności i pokazała, że ​​niektóre granice można przekroczyć, aż wszystkie zostaną zamazane. Ona mu się podobała, on ją uspokoił. Miłość to historia, którą opowiedziała, by się rozgrzeszyć. Uważał, że jest to historia sankcjonująca jego bezsilność.



Nauczyciel kończy się dramatycznym dziesięcioletnim skokiem. Obaj spotykają się ponownie. Przeprasza, powody, dla których incydent zepsuł jej reputację. Mówi, że to zmieniło jego życie. 27-letni Eric ocenia swoją przeszłość z perspektywy czasu. Claire, lat 42 i matka, robi to z wyprzedzeniem. Z ich rozmowy wyłaniają się niewidzialne linie kontroli, które przez cały czas wyrywała sobie. Służy jako narracyjne zamknięcie, przekształcając tragiczną historię miłosną w tragedię. Dla wielu pilną chwilą jest myślenie życzeniowe, wymiana, którą rozgrywają się w swoich głowach, aby poczuć się lepiej. Ale poprzez dosłowność, Fidell oczyszcza etyczną dwuznaczność, z którą od dawna się zmagają. Bo miłość bez odpowiedzialności jest nadużyciem bez imienia.



(Nauczyciel transmituje na Disney+ Hotstar)