Dziewczyna z mango Nyader Manauta jest mały, mroczny i brzydki w wyglądającym na mango świecie, w którym nikt nie przejmuje się polityczną poprawnością. Ale pod szorstką skórką kryje się jeden z najsmaczniejszych owoców. Człowiek o imieniu Nyader z wioski Manauta szczepił tę odmianę pod wpływem kaprysu. Czy aam ki baat hi alag hain. Aap ek pe nahin rukenge ( To mango to klasa sama w sobie. Na jednym nie można się zatrzymać – mówi Shafiq Ahmed, rolnik z Hasanpur, tehsilu w dystrykcie Amroha, który jest jednym z trzech głównych pasów mango w Uttar Pradesh, obok Saharanpur i Malihabad-Lucknow. Niezwykły Nyader Manauta pozostał w lokalnych mandis, podczas gdy jego posągowi kuzyni — Chausa, Langda i Dusseri — zostali załadowani na ciężarówki i wyruszyli w długą podróż na większe targi w Delhi, Kalkucie i Bombaju.
Do czasu, gdy Mogołowie po raz pierwszy zaszczepili mango, co przywieźli ze sobą z Afganistanu, mango było tylko kolejnym letnim owocem pełnym nostalgii, który można było zrywać prosto z drzewa i wgryzać, a sok spływał po ramieniu. Wraz ze szczepieniem pojawiły się sady, pierwszy krok w kierunku komercjalizacji i produkcji na dużą skalę.
w lipcu czas na zbiory mango Langda Przez lata przetrwały dominujące odmiany, takie jak Alphonso, Bagenpalli, Langda i Safeda, podczas gdy kilka innych, takich jak Nyader Manauta, pozostało w tyle. Drzewo mango nie było już tym, czym było kiedyś. Teraz między drzewem mango a tobą było wielu innych — właściciel sadu, który zwykle nie ma nic wspólnego z mango na swojej ziemi, wykonawca, który pracuje w sadzie, przewoźnik, który zawozi owoce na duże targi, prowizja agentów lub adhathiyów, którzy kontrolują sieć, dystrybutorów i ładowaczy oraz masha khor, którzy dostarczają owoce mniejszym sprzedawcom. Do czasu zakończenia tego złożonego łańcucha dostaw i wylądowania na twoim talerzu mango zmieniło dość właścicieli i jest teraz drogim owocem, który prowadzi do próżnych walk o to, kto powinien zostać namaszczony na króla — Alfonsa z Maharashtra czy Bagenpalli z Andhra Pradesh na Maldzie. odmiany Bengalu Zachodniego lub Dusseris, Langdas i Chausas.
W maju mango to maleńki zielony owoc w sadzie Amroha Kiedy w 1956 r. weszła w życie ustawa abolicyjna zamindari, sady zostały zwolnione. To było świadkiem ogromnego pośpiechu ze strony bogatych, aby przekształcić swoją ziemię w sady. Żadne z mango obecnie związanych z pasem Moradabad-Amroha nie jest nieodłącznie związane z tym regionem. Dusseri pochodzi z Malihabad (Lucknow), a Langda z Banaras. Kiedy w Amroha pojawiły się nowe sady, zaszczepiły te odmiany i wyszły dobrze. Ponadto, ponieważ znajdują się na krajowej autostradzie do Delhi, te mango mogą dotrzeć do większych rynków, mówi historyk żywności Pushpesh Pant.
******************************
Jest 14.15, a 62-letni Mehboob Akhtar Sufiji wyleguje się na sznurkowym łóżeczku w sadzie mango w wiosce Sehali w Hasanpur. Jest to punkt obserwacyjny, z którego obserwuje każdego ze swoich 30 pracowników, gdy zbierają nisko wiszącą odmianę Langda i pakują je do drewnianych pudełek lub petis. Ostatni pęd mango każdego sezonu pochodzi z tej części zachodniej Uttar Pradesh, po Bagenpalli i Totapari z południa, Alphonso z Maharashtra, odmiany Malda z Zachodniego Bengalu i mango z Malihabad-Lucknow.
Sufiji jest usługodawcą lub tekedarem, w zasadzie hodowcą mango. Ziemia nie należy do niego — wydzierżawił sad na dwa lata, płacąc 6 lakh rupii właścicielowi mieszkającemu w Delhi — ale owoce są jego i musi zadbać o to, by drzewa miały wystarczająco dużo, by mógł wyjść na prostą. w ciągu tych dwóch lat. Nie stać go na straty w plonach powodowane przez szkodniki, takie jak mango i muszki owocowe, i zrobi wszystko, co w jego mocy, aby owoce były zdrowe, nawet jeśli oznacza to oblewanie drzew cysternami pełnymi pestycydów osiem razy w roku.
Ma w Hasanpur 12 takich sadów, a jego koszty rosną. Muszę wydawać robotników, robić dhulayi (opryski pestycydami) na polach i spłacać pieniądze, które pożyczyłem od agenta w Delhi, mówi Sufiji, który wysyła 700-800 petis mango z jednego sadu. A ponieważ pożyczyłem od komisanta, muszę się upewnić, że zaniosę mango tylko do niego. Dhoke ka kaam hum nahin karte, mówi, zatrzymując się, by rzucić obelgi na pracownika, który prawie łamie gałąź, gdy żartobliwie się z niej huśta.
różnica między drzewami iglastymi i liściastymi
Sufidżi zaciąga się beedi i kontynuuje: W tym roku mango są małe z powodu wiatrów od loo. Ale prawdziwym problemem z indyjskim mango jest dawaiyan (pestycydy). Hamare Hindustan ke aam kaise bhi ho, bahar mulk jakar odrzuć hote hain. Kyun? Dawaiyon ki vajah se (indyjskie mango zawsze jest odrzucane na rynkach zagranicznych z powodu pestycydów).
Pestycyd nie jest brzydkim słowem. Wszystko zależy od tego, ile i kiedy zostanie użyte na uprawie. Zazwyczaj należy to robić między zbiorami, ale większość wykonawców nie ma emocjonalnego związku z drzewem lub glebą. Wszyscy mają pożyczki do spłacenia i nie mogą sobie pozwolić na mango, którego nie sprzedają, mówi Sujay Vardhan Bhal, który jeszcze rok temu był właścicielem 15-akrowego sadu mango w wiosce Hasanpur w Deeppur, ale teraz uprawia warzywa, które zaopatruje giganta handlu detalicznego Big Bazaar. Pracując z Reliance Retail, podczas której pomagał w tworzeniu sieci sprzedaży owoców i warzyw, Bhal dokładnie wie, jak działa system.
Mango to najbardziej romantyczne owoce w Indiach, ale przeszli trudną jazdę, aby się tam dostać. Nikt nie jest właścicielem mango; jest po prostu przekazywany przez długi łańcuch ludzi, którzy mówią o marżach, cięciach i prowizjach. Właściciele są właścicielami ziemi i drzew, ale nie owoców. Wykonawcy, tacy jak Sufiji, są właścicielami owoców, ale nie martwią się szczególnie o drzewa ani jakość gleby — zwykle mają dwuletnią umowę, podczas której zbierają owoce i przenoszą się do innego sadu, innego zestawu drzew. W pewnym sensie mango to dziecko, które ma dwie matki i żadna z nich nie jest szczególnie zaangażowana w jego wychowanie, mówi Bhal.
To świat, w którym wszystko zależy od wyglądu mango, im większe tym lepsze. Czy baar chhoti hai, mówi tęsknie Sufiji. Rolnicy przez lata wymyślali własne sztuczki. Kiedy mango są pakowane, małe lub te z dziwną smugą czerni lub kilkoma piegami schodzą na dno peti, a duże i gładkie mango umieszczane są na górze.
Do wieczora zapakowane petis są nanoszone tuszem marki Sufiji’s Pakeezah i przygotowywane do załadowania na traktor. Dowiezie mango do ciężarówki na głównej drodze, skąd udają się do oddalonej o 2 km bazy transportowej w Hasanpur.
świerk biały kontra świerk czarny
Jest wczesny wieczór w firmie transportowej Rahat Khana na głównej drodze Hasanpur. Gdy traktory i furgonetki ustawiają się przed grungy szopą, Khan siedzi zgarbiony na plastikowym krześle i popija herbatę. Jest złośliwy i zgryźliwy. Pobieramy 7-8 rupii za załadowanie peti na ciężarówkę, ale nie jesteśmy zarejestrowanymi przewoźnikami, o których myślicie, mówi, aby nie dopuścić do wścibskich pytań. Po przejściu od tragarza, który ładował mango na ciężarówki, jest teraz właścicielem kilku ciężarówek i prowadzi największą firmę transportową w Hasanpur. Tehsil ma 400 wiosek, z których około 200 ma sady mango. Ciężarówki i traktory wyładowane owocami z sadów i okolicznych obszarów przyjeżdżają do Chana i kilku innych przewoźników w dół drogi, skąd robotnicy ładują je na większe ciężarówki, które zabierają ich na targi w Delhi, Bombaju i innych miejscach. Wyszczeka rozkazy i bezkrytycznie przeklina, ale upewnia się, że mango są załadowane i gotowe na dłuższą metę. Ciężarówki do Delhi wyruszyły w nocy około godziny 21:00, a te do bardziej odległych rynków wyruszyły wcześniej.
Mango opuściło sady, ale nikt go jeszcze nie gryzie. Owoce, wciąż gładkie, jędrne i zielone, są zbierane, zanim dojrzeją, aby mogły przetrwać długą podróż na odległe rynki.
Podczas gdy miasto śpi, ciężarówki ustawiają się w kolejce przed bramą hurtowego targu warzywnego Choudhary Hira Singh w Azadpur w północnym Delhi. Toczą się alejkami wyściełanymi gnijącymi warzywami i owocami, zatrzymując się przy wyznaczonych szopach, gdzie wyładowuje się pudła, skrzynie i petis. Do 6 rano pudełka każdego hodowcy zostały ułożone osobno w różnych szopach. Manoj Kochchar zaczyna dzień wcześnie. Jest agentem, który sfinansował Sufidżi i innych hodowców mango: pożyczam im 30 procent ceny sadu, mówi. Rolnicy, którym pożyczył pieniądze, są teraz zobowiązani do sprzedawania mango tutaj, w szopie nr 7, filary 32 i 33. To jego sąd. Siedzi na wysokiej drewnianej skrzyni, a farmerzy mango, w większości z Hasanpur, siedzą wokół niego na plastikowych krzesłach. Każdy z hodowców ma do wystawienia pudełko z próbkami. Potencjalni nabywcy — głównie ładowacze, masha khor i drobni handlarze mango — wchodzą i wychodzą z hali produkcyjnej Kochchara.
aam Issues Mango docierają do mandi Azadpur w Delhi Poddają mango intensywnej kontroli, lekko podrzucają i ściskają, aby sprawdzić, czy są jędrne, cały czas podjudzani przez le lo, badhiya hain Kochchara. Za każdą przypieczętowaną transakcję otrzymuje prowizję w wysokości 6 procent, która została ustalona przez rynek, ale stawka jest większa. Każdy kupujący podaje cenę za pudełko mango, ale wcześniej w grę wchodzi tauliya (ręcznik) Kochchara. Gdy się targują, Kochchar wyciąga rękę, rzuca ręcznik i dochodzi do cichego, podstępnego układu. Rolnik obserwuje i otrzymuje cenę za swojego peti. Ma do wyboru albo zgodzić się z podaną ceną, albo patrzeć, jak kupujący odchodzi. Wszyscy wiemy, co dzieje się pod tauliya. Na przykład mówią nam, że kupujący jest gotów zapłacić 200 rupii, ale w ramach tauliya zgadzają się na znacznie wyższą stawkę. Agent dostaje większe cięcia ponad prowizję, mówi rolnik w innej szopie na targu. Chociaż dostaje 12 rupii za każdy sprzedany kilogram, na rynku osiągają one od 45 rupii do 60 rupii.
51-letnia Draupadi sprzedaje mango w mandi. Właśnie kupiła 40 pudełek za 5050 rupii i załadowała je na wózek. Ale nie jest zadowolona z tego, co ma. Trzymają dobre mango na wierzchu i patrzą, co tu mają, mówi, wyciągając mango z głęboką, czarną blizną. Dlaczego ktoś miałby to kupować? Co teraz? Te mango, dobre i złe, będą dojrzewać z masalą.
Ponieważ mango są zrywane i sprzedawane, zanim dojrzeją na drzewie, muszą nadrobić stracony czas i szybko dojrzewają – i są żółte. Właśnie tam wkracza masala lub węglik wapnia. Szaro-biały środek chemiczny jest używany do spawania, ale obecnie jest najbardziej preferowanym środkiem dojrzewającym. Jest zabroniony na mocy przepisów dotyczących bezpieczeństwa i norm żywności z 2011 r., ale większość ludzi w mandi podaje łatwe wskazówki, gdzie można go pozyskać. Substancja chemiczna, gdy reaguje z wodą, uwalnia acetylen, gaz, który naśladuje właściwości etylenu (gaz, który owoce naturalnie wytwarzają podczas dojrzewania) i przenosi zanieczyszczenia, takie jak arsen. Kontrahenci, transportery, mandi i wreszcie szczypta karbidu — zanim trafi na Twój talerz.
Prawie wszystkie mango, które jesz, dojrzewają w ten sposób: 99,99 procent, mówi Naresh Kohli z Harshna Cold Storage przy GT Karnal Road. Jest jednym z największych dostawców mango do zorganizowanego sektora handlu detalicznego: m.in. Reliance, Big Bazaar. Mówi, że jego mango idą inną drogą. Twierdzi, że tylko my i Matka Dairy mamy naukowe komory dojrzewania. Kohli mówi, że pozyskuje mango bezpośrednio od rolników i wysyła je do sześciu komór dojrzewania w swoim 2-hektarowym zakładzie, gdzie są poddawane działaniu etylenu i kontrolowanej temperaturze.
Podróż się kończy, trudna jazda prawie zapomniana. Po powrocie do Hasanpur Sufidżi już planuje kolejne żniwa. Za kolejne dwa miesiące będziemy musieli wykonać kolejną rundę opryskiwania… Do tej pory pakowacze odeszli, a sad jest niesamowicie cichy. Tak jest w dzisiejszych czasach. Kiedy byliśmy młodzi, były do przeganiania papugi i inne ptaki. Nie musimy już tego robić.