Pigeon Point w Tobago Leżała samotnie na jedwabistym piasku, nieświadoma gwiazd wysadzanych cekinami na ciemnym niebie i nieustannego pienienia się wzburzonego morza. Była zajęta kopaniem dziury, jej tylne płetwy trzepotały jak automatyczna łopata. Piasek na jej plecach był idealnym kamuflażem. Stałem w milczeniu, nie chcąc jej przerywać. Wkopała się głębiej, a potem usiadła nieruchomo. W ciągu kilku minut piaszczysta dziura została zawalona stertą prawie 100 jaj w miękkiej skorupce. 800-funtowy żółw skórzasty był w transie, jej oczy były szkliste, a jęki łagodne. Na plaży Matura w Trynidadzie był to rzadki spektakl, nawet jeśli największy na świecie żółw morski pływający przez Ocean Atlantycki gniazdujący na ciepłych plażach Trynidadu jest dobrze znany.
Leciałem prawie 36 godzin nad oceanami i kontynentami do Port of Spain, maleńkiego zawijasa na Morzu Karaibskim, który rozpoczął życie jako równina błotna, zanim został koronowany na stolicę bliźniaczych wysp Trynidadu i Tobago (T&T). Moje powieki wciąż opadały ze snu, gdy chodziłam boso po plaży Matura w poszukiwaniu skórzanych grzbietów. Kiedy zdarzyło mi się, że w ciemną trynidadską noc rodziła, macierzyństwo nabrało nowego znaczenia. Następnie skórzaczek przysypał jajka piaskiem i popłynął z powrotem do morza. Za 60 dni wyklują się małe żółwie, ale Mami skórzasty nigdy ich nie zobaczy. Znosi jajka i odpływa, aby nigdy nie wrócić.
Następnego ranka natknąłem się na inny talizman Trynidadu — zwinnego ptaka mniejszego od mojej pięści, z piórami w kolorze opalizującego fioletu, turkusu, szmaragdu i polerowanej pomarańczy. Przez eony Indianie, pierwotni osadnicy na wyspie, czcili kolibra. Nikt nie mógł zabić świętego ptaka; ci, którzy mieli zarezerwowane łóżko w piekle. Koliber, jedyny ptak, który potrafi latać do tyłu, jest narodowym symbolem i ulubionym motywem T&T. Są wszędzie — na herbach, znaczkach pocztowych, paszporcie i walucie. Małe ptaki są nieuchwytne, nerwowe i niezwykle trudne do wyśledzenia bez lornetki.
W krainie kolibrów słyszałem o nich milion opowieści, zanim zobaczyłem setki z nich wlatujących i wysiadających, popijających nektar z czerwonych karmników w Yerette, sanktuarium kolibrów w Glorii i pięknym domu Theo Fergusona w Maracas Valley. W domu Fergusona partyturę tła tworzy nieustanne trzepotanie skrzydeł. Theo przysięga na ptaka, wrzuca każdy superlatyw ze słownika, wykrzykując nazwy 13 gatunków kolibrów, które wpadają do jego domu. Jest teatralny, zadaje pytania, szuka odpowiedzi, podaje przepyszne jedzenie, a na koniec pokazuje zręcznie utkane z pajęczyny gniazdo, w którym mieszczą się jajka wielkości tik-taka. Mówi mi, że serce kolibra bije 1200 razy na minutę. Do 1918 r. Europejczycy zabijali kolibry, aby używać ich piór w czapkach. Kiedy odszedłem z Yerette, cieszyłem się, że mam w sercu ich piosenkę.
Dom Naipaul w Trynidadzie Na Trynidadzie ptaki nie są jedynymi twórcami muzyki. Mogłem tańczyć do rytmu ompah stalowej patelni, instrumentu muzycznego wykonanego z 55-galonowych bębnów przemysłowych, które dawniej zawierały chemikalia. Albo mógłbym potrząsnąć nogą do pomysłowej mieszanki hindi, angielskiego i bhojpuri w gatunku muzycznym zwanym teraz Chutney Soca. Tekst może być bełkotliwy, ale melodia jest tak skoczna, że nawet ci, którzy mają dwie lewe stopy, zaczynają stukać.
Trynidadzka radość życia jest zaraźliwa, ale w Port of Spain szukałem niejakiego pana Biswasa. To właśnie w stolicy mieszkał laureat Nagrody Nobla VS Naipaul i nakręcił swoją słynną powieść Dom dla pana Biswasa. Biały dom przy Nepaul Street, niegdyś dom rodzinny pisarza Seepersada Naipaula i żony Dropatie (rodziców VS), teraz wygląda na opuszczony. Zamek zamyka się w żelaznej bramie, szklane okna są szczelnie zamknięte, a nad balustradą groźnie wiszą czarne przewody elektryczne. W Port of Spain nie mogłem wejść do domu pana Biswasa. Wrócę do tego ponownie w książce.
Jeśli Trynidad jest brązowy i tętniący życiem, Tobago, bliźniacza wyspa przypominająca kształtem fajkę do tytoniu, jest niebieska i cicha. Liczące zaledwie 65 000 mieszkańców Tobago jest tak małe, że można jeździć po wyspie w godzinę. Na wyspie jest milion przysmaków, ale nic nie przebije radości spa na środku oceanu. Wskoczyłem na łódź w Pigeon Point, aby dotrzeć do Nylonowego Basenu, łaty wody z srebrzystymi, zmiażdżonymi koralami. Taka jest magia Nylonowego Basenu, że Tobagończycy używają zmiażdżonego korala jako peelingu. Jedno zanurzenie w basenie i wynurzasz się wyszorowany, lśniący i 10 lat młodszy. A przynajmniej tak mówi mit.
W Trynidadzie i Tobago chciałem zawiązać włosy i nauczyć się kręcić R-s jak miejscowi. Zamiast tego opaliłam się i nauczyłam ćwierkać jak koliber.
Preeti Verma Lal jest pisarką i fotografką mieszkającą w Goa.