Ciężarna Serena Williams pozowała nago do zdjęcia na okładkę Vanity Fair Na okładce „Vanity Fair” Serena Williams stoi prawie naga, eteryczna, odsłania swój ciężarny brzuch, ozdobiony cienkim, delikatnym łańcuszkiem w talii. Jej otwarte włosy sugerują płynność, niosąc energię, która jest nieograniczona, niezwiązana. W całej swojej naturalnej, surowej energii Williams wydaje się zaciekła, boska i nieskazitelnie kobieca, obejmując macierzyństwo w całej okazałości. Dzięki fotografii gwiazda tenisa wydobywa piękno ciąży (tradycyjnie związanej z przestrzenią prywatną) w szerszy, publiczny kontekst naszych telefonów, komputerów stacjonarnych i życia. Porzuciła strój atlety iw swojej nagości celebruje kobiecość, macierzyństwo i swoje ciało. W ten sposób Williams (być może nieświadomie) zainicjował ważny dialog. To trudny dialog, ale konieczny.
Podczas gdy jej lojaliści ją oklaskiwali, są skrajni przeciwnicy, którzy sprzeciwiają się „ujawnieniu się” Williamsa. Ponieważ fotografia stała się wirusowa, spotkała się z dużą krytyką za pozowanie nago — za pokazanie najbardziej naturalnego zjawiska. Wielu określiło to jako „obrzydliwe” i „tandetne”.
W dzisiejszym, mającym obsesję na punkcie wizerunku społeczeństwie, wygląd fizyczny ma znaczenie. Jeśli jesteś celebrytą, ma to ogromne znaczenie. Ciała celebrytek otrzymują znaczną wartość, być może bardziej niż ich praca. Muszą być dopasowane, stonowane i pożądane. Dopóki odpowiadają oczekiwaniom wszechobecnego „męskiego spojrzenia”, kobiety są gloryfikowane. Akt kobiecy w malarstwie zachodnim miał na celu zaspokojenie apetytu męskiego pożądania seksualnego, pisał John Berger, omawiając sposób przedstawiania kobiet na europejskich obrazach, w Ways of Seeing. Istniała po to, by na nią patrzeć, upozowana w taki sposób, że jej ciało było widoczne oczom widza. Widz lub widz w tym przypadku jest domniemany jako mężczyzna.
Ciało kobiety musi zatem istnieć, by służyć pragnieniu widza. Wszelkie odchylenia od „oczekiwanych” są uważane za niepożądane i dlatego podlegają krytyce. W świecie glamour, w którym eteryczne piękno jest nierozerwalnie związane z tym, jak dobrze potrafisz-photoshop – blizny, tłuszcz na brzuchu, rozstępy i kobiety w ciąży nie mają znaczenia. A jeśli kobieta – jak Williams – bez skrupułów to pokazuje, zostaje zawstydzona ciałem. Kiedy celebrytka się tego spodziewa, chwilowo wycofuje się w ciemność, z dala od blasku świateł i przepychu.
Jednak ciąża powinna być celebrowana – to piękna, inspirująca i jedyny powód istnienia ludzkości. Nie należy go unikać za drzwiami. Nie należy go zakrywać obwisłymi, balonowymi strojami. Prerogatywą kobiety powinno być symboliczne reprezentowanie ważnego etapu w jej życiu.
Demi Moore jako pierwsza poszła na całość i pokazała światu swój ciężarny brzuch. To było na okładkę Vanity Fair. Na fali feminizmu w 1991 roku Moore wywołała sporo burz w świecie celebrytów. Ale ten obraz osiągnął status kultowego, kultowego. To burzyło stereotypy; zapoczątkował trend, by takie gwiazdy jak Natalie Portman, Britney Spears, Mariah Carey, Christina Aguilera (a teraz Williams) poszły w ich ślady.
W Indiach, kiedy celebrytka jest w ciąży, stosuje się do niedomówionych norm społecznych i bierze „czas wolny”, by urodzić dziecko. Znika z ekranów telewizyjnych i znika z radaru. Jeśli pojawia się w domenie publicznej, robi to będąc w pełni ubraną z brzuchem pozornie ukrytym, a nie akcentowanym. W efekcie obnoszenie się z ciężarnym brzuchem w Indiach jest wciąż w stadium embrionalnym – i tylko kilka gwiazd próbowało to zmienić. Od Konkony Sen Sharma po Lisę Haydon i Celinę Jaitley, garstka odważnie pozowała przed kamerą będąc w ciąży. Z drugiej strony Kareena Kapoor Khan weszła na kominek, aby chodzić po rampie jako panna młoda będąc w ciąży, kwestionując społeczną konwencję, że indyjska panna młoda nie może być z dzieckiem przed ślubem.
Jednak za każdym razem, gdy konwencje kulturowe są zmieniane, próbując je od nowa wyrzeźbić, niemal natychmiast pojawia się społeczny ferwor zakotwiczony w moralności. Chociaż Williams spotkała się z poważnym sprzeciwem, ważne jest to, że popchnęło to do przodu dyskusję na temat wizerunku ciała, kobiecej seksualności i macierzyństwa. I tego właśnie teraz potrzebujemy.