Autor Raghu Karnad i jego najnowsza książka. (Źródło: Twitter) Książka: Najdalsze pole: indyjska opowieść o drugiej wojnie światowej
Autor: Raghu Karnad
Wydawca: WW Norton & Company
Strony: 320
Cena: 550 zł
Indyjskie literatura faktu na temat II wojny światowej ogranicza się do prac naukowych lub relacji z kampanii wojskowych. Istnieje kilka wspomnień żołnierzy indyjskich, którzy walczyli na wojnie. Nikt nie próbował narracji non-fiction o II wojnie światowej z indyjskiej perspektywy, przynajmniej w ciągu ostatnich 25 lat. To tutaj wyróżnia się Najdalsze pole Raghu Karnada: indyjska opowieść o drugiej wojnie światowej. Różni się on pod wieloma względami, z których najistotniejszy jest sposób, w jaki przedstawia historie osób na marginesie.
Farthest Field, w którym występuje dziadek Karnada z jego wcześniejszego eseju Everybody’s Friend, opowiada o zmarginalizowanej społeczności w indyjskim dyskursie wojskowym — Parsach. Co więcej, są to Parsowie z Kalikatu, miasta mało widocznego w popularnej wyobraźni. Przedstawia młode, wykształcone kobiety, które nie są ani zakochane w indyjskim ruchu wolnościowym, ani w poczuciu lojalności wobec Brytyjczyków. Zakochują się, biorą ślub poza swoją społecznością, a w jednym przypadku – babcia Karnada – zachodzą w ciążę przed ślubem. Gdyby była to fikcyjna opowieść, której akcja rozgrywa się w Madrasie na przełomie lat 30. i 40., uznalibyśmy ją za nieprawdopodobną. To jednak prawdziwa historia własnej rodziny Karnada.
Książka dotyczy również mniej znanych bitew II wojny światowej. Zapomniana armia generała Williama Slima w Birmie. Niekończąca się brytyjska kampania wojskowa w Waziristanie. Zagrożenie powietrzne nad Madrasem, gdy brytyjscy administratorzy uciekli, pozostawiając to na łasce Japończyków. Okupacja Iraku przez armię indyjską. To nie są efektowne bitwy wojenne – ani kampania północnoafrykańska, ani Barbarossa, ani Market Garden, ani Normandia. Mężczyźni w książce, ci, którzy biorą udział w wojnie – w której walczyło 2,3 miliona Indian, a 89 000 zginęło – również pochodzą z marginesu wojskowego. Trzech szwagierów to lekarz, inżynier i pilot, który lata starymi brytyjskimi samolotami dla indyjskich sił powietrznych.
Jak podejść do literatury faktu, gdzie istnieją ograniczone zapiski, a ci, którzy wtedy żyli, odeszli? Jak odtworzyć zapomnianych — a dokładniej — nieznanych mężczyzn? Karnad bierze rodzaj licencji kryminalistycznej, używając fragmentarycznych dowodów i zeznań, aby zbudować relację z ich myśli i przekonań. To zarówno szansa, jak i wyzwanie. W rękach leniwego pisarza mogłaby to być dopracowana opowieść kilku postaci. Karnad zamiast tego używa go, aby umieścić życie i wydarzenia w ich szerszym kontekście historycznym. Churchill ze swoją nienawiścią do wszystkiego, co indyjskie i indyjskie, Subhash Bose, Claude Auchinleck, Orde Wingate lub Arjan Singh — teraz marszałek Sił Powietrznych — może w ten sposób łatwo wlecieć i zniknąć z książki. Ożywia wojnę, która ukształtowała armię niepodległych Indii, zwaną własną.
Karnad nie waha się wspomnieć o brytyjskiej dyskryminacji indyjskich oficerów do tego stopnia, że nawet KS Thimmaya nie otrzymał kwater mieszkalnych w kolonii białych oficerów. Dyskryminacja żołnierzy indyjskich była jeszcze bardziej rażąca, a Karnad stanowi przykład indyjskiego baraku w Waziristanie, który został okablowany przez pomyłkę. Kiedy indyjscy żołnierze zebrali pieniądze na naprawę niektórych żarówek, miejscowy inżynier garnizonu usunął okablowanie, ponieważ tylko brytyjscy żołnierze mieli pozwolenie na podłączenie elektryczne w swoich barakach. Daje również znać, że dla oficerów indyjskiej armii Azad Hind Fauj Bose był indyjską armią zdrajców i w oficjalnych brytyjskich rozkazach byli określani jako JIF – inspirowani przez Japonię Piąty Kolumniści.
Badania Karnada są najwyższej klasy i dobrze oddaje niuanse. Rozumie różne rodzaje terenu i ich wpływ na operacje wojskowe. Jako były oficer saperów mogę ręczyć za autentyczność opisów zadań wykonywanych przez saperów; relacje między oficerami a ludźmi, między piechotą a saperami. Co to znaczy po raz pierwszy znaleźć się pod ostrzałem wroga, co to znaczy widzieć umierających ludzi.
Równie wciągający jest opis lotów sił powietrznych przeciwko plemionom w Waziristanie. Sceny głodu z Kalkuty zestawione z żołnierzami wojsk alianckich przybywającymi tam na „R&R” (odpoczynek i rekreacja) rozdzierają serce. Karnad nie pozwala zapomnieć, że podczas głodu w Bengalu zginęły trzy miliony ludzi, co stanowi dziesięciokrotność kosztów całej wojny w brytyjskim życiu wojskowym i cywilnym.
Z prawdziwą historią, która nie ma punktu kulminacyjnego, do którego można by zbudować, Karnad dobrze sobie radzi, aby utrzymać pewne tempo. Jego styl często sprawia, że zapominasz, że najdalsze pole: indyjska opowieść o drugiej wojnie światowej jest dziełem literatury faktu – czyta się ją jak powieść, dopóki nie przypomnisz sobie, że to byli prawdziwi ludzie. Dziadkowie Karnada zginęli jako bracia broni i nie mogli prosić o lepszego pisarza, który zachowałby ich pamięć.