Opowieść Ravana i Eddiego zaczyna się i kończy w Mumbaju. (Źródło: Archiwum ekspresowe) Tytuł: Spoczywaj w pokoju
Autor: Kiran Nagarkar
Wydawca: Harper Collins
Strony: 362
Cena: 599 zł
Na początku drugiego rozdziału Ravana i Eddiego Kiran Nagarkar przedstawia swój schemat, wyjaśnia hałaśliwy, arytmiczny puls poprzedniego rozdziału i wszystkich następnych rozdziałów: …przypadek, zabłąkana uwaga, przypadkowe spotkanie są często niedocenianymi instrumentami, które kształtować i przekształcać kontury życia jednostek. Kształt implikuje kontrolę. Tak często życie Ravana i Eddiego jest kształtowane i przekształcane w toku tego, co jest teraz, wraz z wydaniem Rest in Peace, trylogii tworzonej przez dziesięciolecia i obejmującej ponad tysiąc stron, że idea życia ma jakikolwiek kształt, że mamy wystarczającą kontrolę, by kształtować nasze życie, staje się absurdalne. Jeśli masz (zły) nawyk szukania lekcji życiowych z powieści, być może Ravan i Eddie mogą nas tego nauczyć: musimy, ponieważ przypadek robi z nas głupców, nauczyć się śmiać. Spoczywaj w pokoju zaczyna się od słów [upadać… spadać… spadać. Rzeczywiście, cała trylogia zaczyna się fatalnym upadkiem.
Kiran Nagarkar Wracając do domu, do Centralnego Wydziału Robót Chawl 17, Victor Coutinho zatrzymuje się, jak co wieczór, pod balkonem na czwartym piętrze Parvati Pawar, by spojrzeć na jej piersi. Tego szczególnego wieczoru karmi swojego jednorocznego chłopca Rama, a oczarowany Victor wyciąga ręce. Ram wyskakuje z uścisku matki w ramiona Wiktora. Uratowanie życia dziecka kosztuje Victora własne. Poddaje się natychmiastowemu zawałowi serca. Jego syn Eddie rodzi się następnego dnia. Tymczasem Ram staje się Ravanem, polisą ubezpieczeniową, którą jego matka wykupuje od złego oka.
Kiedy zaczyna się „Spoczywaj w pokoju”, Ravan i Eddie, których wrodzonym prawem jest wzajemna antypatia, są w przyjaźni. Ich drogi przeplatają się w The Extras, drugim tomie trylogii, opublikowanym 17 lat po pierwszym, kiedy łączą siły, by włamać się do Bollywood jako reżyserzy muzyczni i choreografowie stojący za szokującym sukcesem kasowym Hulli Gulli. Nasi bohaterowie, mężczyźni, których nawet ich matki uważają za nic nieprzydatnych, są poszukiwani. Wkrótce Ravan, Eddie i ich bystry autor tekstów, Asmaan, stają się gwiazdami, o których pisze się w brukowcach filmowych i zostawiają chustę na rzecz mieszkań unoszących się na niebie nad Pali Hill.
Wraz z zawodowym sukcesem przychodzi romantyczny sukces, gdy Ravan poślubia Pietę, siostrę Eddiego, a Eddie próbuje ponownie z Belle, piosenkarką, która porzuciła go dla chamskiego playboya z Nepean Sea Road. Oczywiście to nie może trwać długo. W kurzu wąwozów Chambal, wśród jego twardych bandytów, Ravan i Eddie tracą wszystko. Znowu trafiają w szpony, znów bezrobotni, znów przegrani. Los niezmiennie zadaje wstrętną rękę, ale Ravan i Eddie pozostają nieugięci, tak sprężysti, pogardzający grawitacją, jak piersi Parvati, które tak oczarowały Victora i wywołały cały ten huk.
Ravan i Eddie, spadając z niebiańskich wyżyn Bollywood do mefickich otchłani transportu szybko gnijących zwłok na stosy pogrzebowe, rozpoczynają Om Shanti Shanti Shanti Antim Yatra Services, nazwę tak nieporęczną jak wózek, którym Ravan i Eddie przenoszą ciała. Jak na ironię, oferuje duetowi nowe życie, a przynajmniej odrodzenie celu. Do czasu, aż zostają zatrudnieni przez tajemniczego, bogatego klienta.
W pewnym sensie trylogia Ravan i Eddie jest fikcją historyczną, podobnie jak Cuckold, powieść osadzona w XVI wieku, która zdobyła Nagarkar nagrodę Sahitya Akademi. Trylogia jest listem miłosnym do miasta, które już nie istnieje. Ravan and Eddie, opublikowany dwa lata po zamieszkach w Bombaju w 1992 roku, zasadniczo optymistycznie podchodzi do miasta i możliwości jego mieszkańców do wyobrażenia sobie i stworzenia własnego życia. Nagarkar jest trochę jak brazylijski pisarz Jorge Amado, który potrafi znaleźć sprośną komedię i nadzieję tam, gdzie inni mogą znaleźć tylko biedę, podłość i nędzę. Ravan i Eddie cofają się do czasów, kiedy hinduska prawica była klaunami w pół-spodenkach, kiedy hinduska muzyka filmowa była tak miejska i wyrafinowana jak wszystko, co Cole Porter, kiedy Bombaj był miastem, w którym można było fantazjować.
Niestety, Spoczywaj w pokoju jest znacznie słabszą powieścią niż Ravan i Eddie. Nagarkarowi nie pomaga edycja, która nie powstrzymuje go przed powtarzaniem obrazów i fraz domowych; przez sprawdzanie faktów, które pozwala na pikayune, ale niechlujne błędy, aby dopracować tekst — Alpha Romeo; tutaj tutaj; Irwin Berlin (to Alfa; słuchaj, słuchaj; i Irving). Odpoczynek w pokoju jest również ugrzęznięty przez machinację fabuły, jak przeładowany film w języku hindi, który wolałby wrzucić kolejną sekwencję akcji, kolejny zwrot akcji, niż rozwinąć postać. To dziwna krytyka, kiedy Ravana i Eddiego oświeciło oddanie charakterowi, pożądanie dziwactwa osobowości. Mimo to trudno jest oprzeć się Ravanowi i Eddiemu, trudno ich nie kochać, trudno nie wiwatować, gdy jak postacie z kreskówek odzyskują swój kształt po spłaszczeniu przez kowadła. Na pewno to nie koniec. Czy postacie, które przeciwstawiają się grawitacji, naprawdę mogą upaść?
Shougat Dasgupta jest krytykiem mieszkającym w Delhi