Za wszelką cenę: powieści takie jak Oliver Twist dokładnie przyjrzały się społeczeństwu podzielonemu przez pieniądze. Na ulicy w europejskim mieście bogaty człowiek rozmyśla o przyczynie swojej depresji. Czy to może być niepokój o ryzyko biznesowe, pyta przyjaciel — skoro tak bardzo zależało mu na swoich inwestycjach. Nie, odpowiada bogacz: jego fortuna jest dość duża i zróżnicowana. Więc chyba tylko temperament melancholijny. Tymczasem jego najbliższy przyjaciel przychodzi poprosić o pożyczkę, gdy spotyka się z piękną kobietą. W obliczu kryzysu płynności bogaty człowiek musi pożyczyć pieniądze, aby pomóc przyjacielowi. W rozdrażniony sposób bogatych i uprawnionych nie lubi zaciągać pożyczek; i nie lubi lichwiarza, którego wykorzystuje nawet podczas korzystania z jego usług.
Ojciec pięknej kobiety utowarowił ją, by została nagrodą w konkursie. Zalotnicy muszą wybierać spośród trzech pudełek: złota, srebra i ołowiu. Nie wszystko, co się świeci, jest złotem, głosi wiadomość w jednym z pudełek.
Kupiec wenecki to wielowątkowa opowieść o pieniądzach. Pieniądze mają znaczenie, mówi po prostu sztuka, i nieprawdą byłoby udawać, że tak nie jest: centralnym elementem fabuły jest zapotrzebowanie Bassania na pieniądze, za pomocą których mógłby oskarżać Portię. Ale sztuka opowiada także o samej naturze pieniądza i sposobie, w jaki ludzie się zachowują — niedbały w stosunku do bogatych, obelżywy w stosunku do słabych. Zadaje niewygodne pytania o moralne konflikty bogactwa. Warto też zaznaczyć, że w końcu to kobieta mówi o czymś – o miłosierdziu – co jest ponad pieniądzem. W przeciwieństwie do transakcji finansowej, takie przebaczenie jest błogosławione podwójnie; Błogosławi temu, który daje, i temu, który bierze.

Wiele fikcji jest ostrożnych, gdy mówi się o bogactwie i nierównościach. Ale nie wszystko. Na przykład fikcja Jane Austen ma przenikliwy wgląd w kwestię pieniędzy. Gdyby ten człowiek nie miał dwunastu tysięcy rocznie, byłby bardzo głupim człowiekiem, rozmyśla Edmund Bertram o panu Rushworth w Mansfield Park; ale ta sama powieść rzuca ironiczne spojrzenie na sposób traktowania Fanny Price w rodzinie, a także na temat niewolnictwa na plantacjach cukru Antigui.
W twórczości wielkich XIX-wiecznych powieściopisarzy powieść pełni funkcję krytyki społecznej i politycznej. Wielkie troski moralne są nierozerwalnie związane z kwestiami bogactwa i sprawiedliwości; jednocześnie przypominają nam, że pieniądze nie są jedyną formą ludzkiej transakcji.
białe kwiaty przypominające stokrotki
Albo spójrz na dzieło, którego akcja toczy się w XX wieku: genialny kwintet Elizabeth Jane Howard The Cazalet Chronicle opowiada o jednej zamożnej brytyjskiej rodzinie podczas II wojny światowej. Na pierwszy rzut oka wydaje się to fantazją eskapistyczną: pozornie idealna rodzina posiada rozległe domy w Londynie i na wsi, a ich głównym zmartwieniem wydaje się być to, co powiedzieć kucharzowi, aby podawał wymyślne wieczorne posiłki. W miarę rozwoju narracji zaczynają ujawniać się niedoskonałości ich życia: mężczyzna, który zdradza żonę, żona żałująca kariery baletowej, którą porzuciła dla małżeństwa, ojciec, który bez końca zastrasza syna, dorośli, którzy ignorują brutalny efekt szkoły publicznej na chłopców. Wygląda na to, że bogaci są tacy jak wszyscy inni: a przynajmniej tacy, którzy mają dostęp do powieści i czas na ich przeczytanie.
Ale kiedy Rupert, brat artysta, wraca po służbie wojennej w marynarce wojennej, pojawia się odprysk innej rzeczywistości. Ze zdumieniem uświadamia sobie, że ciała innych żołnierzy są fizycznie mniejsze. Pasiaste nogi, chude wyglądające, okropne zęby… Wyglądały po prostu tak, jakby nigdy nie miały szansy dorosnąć do tego, czym pierwotnie miały być. Uświadamia sobie, że jest to fizyczny efekt ubóstwa.
Podczas gdy powieści XX wieku zwróciły się do wewnątrz i stały się bardziej samoświadome, odrzucając tradycyjną rolę bycia zwierciadłem społeczeństwa, gatunki takie jak kryminały, thrillery i noir przyjęły rolę krytyki społecznej. Nikt nie potrafi ironii tak jak Raymond Chandler: miałem na sobie granatowy garnitur, ciemnoniebieską koszulę, krawat i chusteczkę, czarne półbuty, czarne wełniane skarpetki z granatowymi zegarami. Byłem schludny, czysty, ogolony i trzeźwy i nie obchodziło mnie, kto o tym wie. Byłem wszystkim, czym powinien być dobrze ubrany prywatny detektyw. Dzwoniłem po cztery miliony dolarów (Wielki sen).
Niektóre z najpotężniejszych tekstów o życiu ubogich można znaleźć w opowiadaniach. Wiele lat temu, w szkole, po raz pierwszy przeczytałem „Poos ki Raat” Munshi Premchanda. Nawet dzisiaj mogę sobie wyobrazić przenikliwy chłód tamtej nocy, kiedy rozpaczliwie biedny rolnik Halku kuli się ze swoim psem Jabrą wśród upraw. Niepewny charakter ich życia: czy plony przetrwają? Czy ogień zgaśnie? Czy Halku straci swoją ziemię? I na koniec gorzką ulgę rolnika po utracie plonów: nie będzie już musiał spać na polach w zimną noc.
rośliny i drzewa na pustyni
Jedną z najwspanialszych historii, jakie kiedykolwiek napisano o pieniądzach i wszystkim, co jest od nich cenniejsze, jest arcydzieło Czechowa „Skrzypce Rotszylda”. Myśli o pieniądzach zajmują każdą chwilę żałosnego życia przedsiębiorcy pogrzebowego Jakowa Iwanowa. Nawet grając na skrzypcach na weselach, robi to z paskudną gracją. Jest szczególnie niemiły dla żydowskiego flecisty, który nosi imię milionera. Dopiero pod koniec, po śmierci żony, Jakow uświadamia sobie, jak bardzo stracił wszystkie inne dary świata: piękno, dobro i radość. W chwili śmierci Jakow prosi o przekazanie swoich skrzypiec żydowskiemu muzykowi.
A teraz wszyscy w mieście pytają, skąd Rothschild ma tak dobre skrzypce. Kupił go czy ukradł? A może przyszło mu to jako zastaw.
Ale nie: to był prezent.