Papierowa Księżniczka

Nowela Shandany Minhas, Rafina, upada z powodu braku tempa i wyjątkowej niemożliwości jej prowadzenia

Napisaną przez Shandanę Minhas książkę otwiera Rafina, młoda kobieta, która mieszka z matką Naz i młodszym bratem Kumwarem w Karaczi.

Tytuł : Rafina
Autor : Shandana My
Wydawca : Picador Indie
Strony : 163
Cena : 450 zł



Istnieje wiele książek, które obiecują opowieści o gwiaździstym bohaterze, który wyrusza w podróż wypełnioną spotkaniami i (nie)przygodami na drodze do spełnienia swoich marzeń. Te książki mogą sprawić, że czytelnicy poczują się od natchnienia do szczęścia, a może po prostu lekko usatysfakcjonowani. Z drugiej strony Rafina wydaje się być zdeterminowana, aby pozostawić ich kwestionujących sam cel jej istnienia – i to nie w zabawny, wyzywający sposób.



jak wygląda orzech hikorowy

Napisaną przez Shandanę Minhas książkę otwiera Rafina, młoda kobieta, która mieszka z matką Naz i młodszym bratem Kumwarem w Karaczi. Urodziła się w biedzie i wpatruje się w billboard pod swoim domem, marząc o tym, by stać się sławną, zauważoną i bogatą. Jest zdeterminowana, aby zrobić wszystko, co konieczne, i pokonać wszelkie przeszkody, jakie napotka na swojej drodze w dążeniu do celu. Jak dotąd, tak oklepane.



Następnie książka znajduje się na wzburzonych wodach. Rafina jest zasadniczo niepodobna do postaci, co samo w sobie jest trudne do osiągnięcia, biorąc pod uwagę naszą niemal instynktowną skłonność do kibicowania słabszym. Od pierwszej do ostatniej strony jest próżna, cierpka w myślach, a często wręcz złośliwa w swoich obserwacjach. Niewiele postaci w całej książce wymyka się jej zjadliwym oczernianiom, czy to Naz (Rafina nienawidziła swojej słabości i jej niemej akceptacji), jej ciocia Rosie (nie możesz nawet wejść do głównego salonu… ponieważ wyglądasz tak brzydko w tym stroju) czy też wielu klientów, których spotyka pracując jako uczennica Rosie (zwykłych, nieodpowiednich, zbyt jasnych, zbyt ciemnych).

To samo w sobie nie musiało oczywiście być złamaniem umowy. Nie wszyscy bohaterowie muszą być lubiani w sposób fundamentalny lub nawet powierzchowny — i dlaczego Rafina miałaby wyrosnąć na taką w społeczeństwie, w którym niewiele rzeczy działa na jej korzyść? Prawdziwy problem polega na tym, że mimo całej pozornej celowości konstrukcja tej postaci wydaje się prowadzić do absolutnie niczego.



Czy narracja ma być przygodą? Do tego potrzebne byłoby doskonałe wyczucie tempa, którego brakuje w tej książce. Ton książki jest jednolicie letargiczny. Co więcej, narracja bierze wszystkie zwykle operacyjne części opowieści i odwraca je, pozwalając, by przestrzeń między ważnymi wydarzeniami zdominowała ją. W rezultacie nawet spełnienie marzeń Rafiny wydaje się niemal refleksją, stłoczoną po wielu stronach wewnętrznego monologu.



Czy jest to zatem kawałek życia? Mało prawdopodobne, ponieważ ten gatunek wymagałby angażujących postaci budowanych skrupulatnie w toku fabuły, podczas gdy w tej książce nawet Rafina czuje się rozbita, nie mówiąc już o postaciach peryferyjnych. Przez większość książki pozostaje wierna swojej pogardy dla prawie wszystkiego i wszystkich wokół niej. Są jednak dwa lub trzy momenty, w których Rafina wyznaje, że ich kocha, albo czuje wstyd, że ich zawiódł, albo uznaje ich wartość jako ludzi. Te momenty są w dużej mierze zbudowane na piasku, a niewiele przed nimi lub po nich usprawiedliwia ich obecność. Kolejna stracona okazja wiąże się z obsadą w salonie, w którym Rafina w końcu znajduje pracę. Czy to jej szef, Nausheen Ali, czy przyjaciółka Rosie, Nawal, pracownicy salonu – przynajmniej w tym, co o nich nie widzimy – mają ogromny potencjał. To jednak nigdy nie jest realizowane. Narracja wydaje się zdeterminowana, by w pełni ucieleśnić egocentryzm Rafiny, na własną szkodę.

Może więc książka ma być satyrą. Sposób, w jaki narracja wydaje się zawierać tak wiele dobrze noszonych tropów, z pewnością wspiera tę teorię. Jednak satyra na ogół wymaga wnikliwych spostrzeżeń i dowcipu, które okazują się raczej rzadkie. W wywiadzie Minhas, wielokrotnie nagradzany pisarz, ujawnił, że Rafina została napisana w 2004 roku i przez wiele lat była przechowywana w chłodni. Kiedy po latach wróciła do rękopisu, Minhas podobno chciała pozostać wierna ówczesnej pisarce, zamiast zbliżać się do tego z 2018 roku. To może przynajmniej częściowo wyjaśniać, dlaczego cała narracja wydaje się być częściowo ugotowana. To uczucie musi być szanowane, ale niewiele pomaga czytelnikom.



Ostatecznie recenzję tej książki można podsumować jako odpowiedź na sam początek Rafiny, który brzmi tak: To imię, Naz, to imię. Kto kazał ci mówić do niej Rafina? Brzmi jak tancerz w filmie. Po Helen…Rafinie! Nic dziwnego, że jest taką dramatybaaz. Gdy przewraca się ostatnią stronę noweli, być może właściwą reakcją jest spojrzenie na te kilka pierwszych linijek i powiedzenie: Dramat? Jaki dramat?