Lody, laddoo, jalebi lub ciasteczka, wszystko, czego potajemnie pragnie twoje serce, zamanifestuje się dzięki woli Boga i działaniom twojego dziadka w twojej dłoni. Jest zdjęcie mojej córki i teścia, które uwielbiam. Widać na nim ich plecy, jej słodkie okrągłe pupy pokryte pieluszką, które Fevikwik zbliżył do jego dostojnego, siedzącego na chodniku we Włoszech. Ona nie ma jeszcze dwóch lat, a on o dobre 70 lat starszy. To był dzień, w którym nasza córka miała swoje pierwsze lody. Jako pierwsi rodzice wychowujący dziecko desi na Zachodzie, nałożyliśmy na ich malucha takie same rozsądne ograniczenia dietetyczne, jakie każdy inny nałożyłby na ich malucha — mogła jeść wszystko, o ile było wyhodowane ręcznie przez mnichów benedyktynów na farmie ekologicznej i przetworzone. przez dojarki w jedwabnych rękawiczkach i bez dodatku cukru, soli i chemikaliów.
Tak więc jej dziadek cierpliwie znosił nasze beczenie o tym, na co jej wolno, a potem podstępnie kupił jej pierwsze lody, a potem w krótkim odstępie czasu drugie, a potem trzecie. W momencie robienia zdjęcia zjadają dowody, odwróceni do nas plecami, para zahartowanych przestępców gelato planujących kolejny napad. Dla mnie to zdjęcie oddaje podstawową prawdę o wszechświecie — jeśli zostaniesz z dziadkiem wystarczająco długo, lody cudem i spontanicznie pojawią się na scenie. Lody, laddoo, jalebi lub ciasteczka, wszystko, czego potajemnie pragnie twoje serce, zamanifestuje się dzięki woli Boga i działaniom twojego dziadka w twojej dłoni.
To radość dziadków; zawsze są pierwszymi (a czasami jedynymi ludźmi), którzy uświadamiają sobie swój prawdziwy potencjał i wielkość i odpowiednio się zachowują. Pokaż mi dolny koniec wnuka, a pokażę ci, gdzie słońce wschodzi i zachodzi dla jego dziadków. Ta międzypokoleniowa więź jest unikalna dla ludzi — w żadnym innym gatunku zwierząt dziadkowie i wnuki nie angażują się w znaczący sposób (najwyraźniej wieloryby są jedynym gatunkiem, w którym czasami występuje taka więź). Ale człowiek czy wieloryb, faktem jest, że dziadkowie to znacznie więcej niż tylko rodzice rodziców.
Jako opiekunki do dzieci, opiekunowie, wiecznie przychylnie nastawieni towarzysze zabaw, opowiadacze historii, posiadacze klucza do pysznego raju, historycy rodzin, powiernicy i niezachwiani sojusznicy w walce z rodzicami, nani-nanu i dadi-dadu odgrywają miliony kluczowych ról. Kiedy był mały, mój syn, który jeszcze nie do końca rozumiał język, ale rozumiał naturę miłości, poinformował mnie, że jestem jego złym rodzicem, a Dadu jego najstarszym rodzicem.
I tak właśnie powinno być. Bliski związek z dziadkami to ciepły koc miłości w chłodne, mgliste dni tego świata. Miłość dziadków często wyznacza złoty standard dla tego, co jesteśmy gotowi zaakceptować w późniejszym życiu — jeśli dziadkowie potrafią nas kochać tak niezachwianie i ekstrawagancko pomimo wszystkich dowodów, to do diabła, mogą to robić inni. Badania naukowe dowodzą, że ci, których dziadkowie uwielbiali gąbczaste kawałki, mają lepszą samoocenę, lepszą skórę, są mądrzejsi, ładniej wyglądają i średnio 20 procent grubsi niż ci, którzy nie są. (Przygnębiająca część tego stwierdzenia jest taka, że tak, dzieci, którymi opiekują się dziadkowie, są prawdopodobnie znacznie bardziej przysadziste niż te, które nie są – zostało to bezsprzecznie potwierdzone przez prawdziwych naukowców. Poza tym spójrz na bogactwo dowodów, które dostarczają wieloryby! Niestety pozostałe fragmenty to tylko poglądy Klubu Kochane Szaleństwo Moich Dziadków, którego jestem założycielem.)
Będąc niezwykle wymagającym i świetnym sędzią charakteru i urody, mój dziadek mnie uwielbiał. Kiedy byłam mała, cała rodzina — kuzyni, ciocie, wujkowie, wszyscy — zjeżdżała się z nim i moją babcią na wakacje. Nawet w gromadce ukochanych wnuków wiedziałam, że jestem wyjątkowa. Każdego dnia po kolacji schodziliśmy z nim, żeby zamknąć bramę, a on sam łykał pigułkę Siedmiu Mórz i mi ją też dawał. Nie wgryź się w to, ostrzegał mnie za każdym razem – początek skomplikowanej szarady, którą oboje rozgrywaliśmy codziennie. Zaleje twoje usta ohydnym smakiem. Które można odebrać tylko jedząc toffi. Potem mrugał misternie i mówił sotto voce, Jednak gdybyś mi powiedział, że się w to ugryzłeś, nie zaglądałbym ci do ust, żeby zobaczyć na własne oczy. Musiałbym się spieszyć, żeby kupić ci słodziutka.
Nawet przy moim IQ w temperaturze pokojowej wiedziałam, że to oznacza, że powinnam połknąć pigułkę w całości i udawać, że ją wgryzłam, co sprawiłoby, że skoczyłby do puszki z Quality Street Toffi. Te toffi zostały przywiezione przez mojego wujka okrętowego z krainy zwanej obcą i były bardzo cenione, strzeżone jak klejnoty koronne – trzymane przez moją babcię w jej pokoju puja pod kluczem. Zostały one przyznane nam, wnukom, jak wyróżnienia z okazji Dnia Republiki — proces selekcji jest całkowicie nieprzejrzysty, pod potwornym wpływem lobbingu i przyznawany tylko raz w roku. Dziadek włamywał się dla mnie do tego nienaruszalnego bastionu, przemycając mi jedną toffi każdego dnia wakacji, a żaden z moich kuzynów i rodzeństwa nie był nawet mądrzejszy, że ich roczny udział w spadku po dziadkach jest wykorzystywany tylko po to, by pozbyć się z moich ust fałszywego tsunami oleju rycynowego.
Wiele lat później, kiedy mój dziadek miał demencję i seria udarów spowodowała, że był sparaliżowany i przykuty do łóżka, odwiedzałem go w przerwach w college'u. Leżeliśmy razem w łóżku i czytałem mu stare artykuły z „Reader’s Digest”. I rozmawialiśmy bezładnie. Opowiadał mi, że osoba, która nadała swoim butom najlepszy możliwy połysk na świecie, kiedy kształcił się w Instytucie Badawczym Leśnictwa w Dehradun jako hodowca lasu, był chłopcem, którego nazywał chłopcem. Kiedy się ożenił, w nadziei, że moja babcia będzie miała ten sam talent do czyszczenia butów, zaczął nazywać ją także chłopcem. Wspominał od czasu do czasu, że miał cudowny sen, w którym był w lesie i był niewypowiedzianie szczęśliwy, ponieważ zobaczył coś pięknego (w tym momencie wyglądałby marzycielsko i nie z tego świata). Podpowiadałbym mu, rutynowo pytając: Co widziałeś nana? Anioły, devis, devtas, kwiaty, drzewa? W końcu był hodowcą lasu, zakochanym w drzewach. Ale nie, zachichotał złośliwie i powiedział mi, że widziałem wiele pięknych kobiet, które się rozbierały.
Tak. Mój ascetyczny, pobożny, cudowny, kochający, mądry dziadek. Mówiąc rzeczy, że moja inteligentna whippetka babcia jest tylko tak dobra, jak jej talent do czyszczenia butów i marzenia o rozbieraniu dziewcząt, które sprawią, że każdy język stanie się futrzany. Ale między nim a mną wszystko było dobrze. Gdzieś, pomiędzy tymi dniami wstrzykiwania pigułek rycynowych i kradzieży ulicy Jakości, a czasami wycierania śliny i zmiany łóżka, role nieco się zmieniły. Ale co do siebie czuliśmy? Absolutnie nie. Tak więc wszyscy z was, którzy jeszcze pamiętacie, jak pachniał dom waszych dziadków, jak miękkie i papierowe, ale silne były ręce ajji lub uczucie przytulania się w miękkim, ciepłym uścisku mulmul sari nani, dotyk włosów dadu w twoich dłoniach kiedy oglądałeś świat z jego ramion, towarzysząc im w odwiedzinach u przyjaciół i słuchając, jak chwalą się tobą, czekając, aż szkolny dzwonek zabrzmi w agonii zniecierpliwienia, abyś mógł pobiec do domu i wbiec w obładowane teraźniejszością ramiona swoich Dida, która właśnie przybyła — jeśli możesz przypomnieć sobie sto milionów takich rzeczy i jeśli te wspomnienia podtrzymują cię w sposób, którego nie możesz opisać, witaj w klubie Loved Madly by My Grandparents. Korzyści trwają wiecznie, a członkostwo jest bezpłatne.
małe różowe i żółte kwiaty
Twoi dziadkowie już zapłacili składki.
Vatsala Mamgain jest żarłokiem, kucharzem, biegaczem, miłośnikiem drzew, kupującym, czytelnikiem i mówcą.