Potężne zdjęcia Meltema Isika ukazują złożoność życia z dysmorfią ciała

Meltem Isik fotografował osoby z dysmorfofobią ciała. Chociaż cykl nabrał ostatecznego kształtu jako instalacji fotograficznej, proces ten jest ściśle zbliżony do rzeźby i performansu.

dysmorfia ciała BDDTwórczość Meltema Isika zaczęła kształtować się wokół niemożności zobaczenia siebie jako kompletnej postaci bez pomocy urządzeń zewnętrznych. (Źródło: meltem-isik.com)

W epoce, w której abs i figura klepsydry są okrzyknięte uosobieniem piękna, potrzeba pozytywnego ciała jest prawdopodobnie ważniejsza niż kiedykolwiek. Z gwiazdami takimi jak Lady Gaga i bliżej domu, Ileana D’Cruz mówi o problemach z obrazem ciała i wysiłkach potrzebnych do utrzymania go w ryzach, walka jest prawdziwa. Nie zdajemy sobie jednak sprawy z tego, że z powodu kultury selfie prawie każdy ma obecnie trochę dysmorfii ciała. Aby podkreślić ten problem, fotograf z Stambułu Meltem Isik przedstawił serię fotograficznych instalacji.



Projekt „Twice into the stream” można traktować jako badanie sposobu, w jaki widzimy i postrzegamy ludzkie ciało. Złożoność, która bierze się ze zdolności naszego ciała do jednoczesnego widzenia i bycia widzianym, stanowi podstawę pracy, którą konstruuję z różnych punktów widzenia, czytamy w oświadczeniu na jej oficjalnej stronie.



Sprawdź niektóre obrazy tutaj.



Zaburzenie dysmorfii ciała, problemy z wizerunkiem ciałaDwa razy do strumienia (Bez tytułu #15), 2011. Archiwalna odbitka pigmentowa na papierze artystycznym, 210×140 cm. (Źródło: meltem-isik.com)

Zaburzenie dysmorfii ciała, problemy z wizerunkiem ciałaDwa razy do strumienia (Bez tytułu #1), 2011. Archiwalna odbitka pigmentowa na papierze fine art, 210×140 cm. (Źródło: meltem-isik.com) Zaburzenie dysmorfii ciała, problemy z wizerunkiem ciałaDwa razy do strumienia (Bez tytułu #7), 2011. Archiwalna odbitka pigmentowa na papierze fine art, 210×140 cm. (Źródło: meltem-isik.com)

I dodaje: Chociaż cykl nabrał ostatecznego kształtu jako instalacji fotograficznej, mój proces jest bardzo zbliżony do rzeźby i performansu. Dla mnie są to żywe, oddychające, ulotne, trójwymiarowe fragmenty, które fotografuję w celach dokumentacyjnych. Praca zaczęła formować się wokół niemożności zobaczenia siebie jako kompletnej postaci bez pomocy urządzeń zewnętrznych. To, co widzimy gołymi oczami, to ciało bez głowy, ograniczony widok na to, co znajduje się poniżej szyi, z rozszerzoną trudnością widzenia naszych pleców. Obserwowanie ciał innych ludzi daje mi możliwość zastanowienia się nad tym, jak widzę i odnoszę się do własnego ciała, którego nigdy nie widzę w całości.