Wiele odcieni wolności

Wystawa w Rashtrapati Bhavan podąża za uznaniem prezydenta Mukherjee dla jego pracy, gdy zainaugurował tę samą wystawę w Kalkucie w Galerii Sztuki Ganges w 2015 roku.

Shahabuddin Ahmed, Mukti Bahini, Biuro Radia Dhaka, Prezydent Pranab Mukherjee, Rashtrapati Bhavan, Kalkuta Ganges Art GalleryNiektóre z prac Shahabuddina Ahmeda na wystawie w Delhi; (poniżej) artysta

Wydaje się całkiem naturalne, kiedy Shahabuddin Ahmed mówi, że jego ostatni zestaw prac dotyczy wyzwolenia. W końcu to cnota, o którą ciężko walczył. Na kilka godzin przed uzyskaniem przez Bangladesz niepodległości 16 grudnia 1971 r. wraz z rodakami z plutonu Mukti Bahini (partyzanckiego ruchu oporu powstałego podczas wojny o wyzwolenie w Bangladeszu) zawiesił flagę nowego narodu na budynku Biuro Radia Dhaka, a następnie Radio Pakistan.



Po latach bada te same odcienie wolności. Pomalowane na żywe kolory, zamaszystymi pociągnięciami pędzla, 12 z jego dużych płócien jest wystawionych w Galerii Sztuki Muzeum Rashtrapati Bhavan. Zatytułowany Shanti, poprzez zestaw prac, artysta mieszkający w Paryżu ma nadzieję zachęcić do pokoju. Sytuacja jest teraz bardzo smutna. Wszędzie jest tyle zamieszania, mówi 67-latek, który jest pierwszym zagranicznym artystą, który mieszka w Rashtrapati Bhavan jako gość prezydenta Pranaba Mukherjee.



Pozostanie jako artysta-rezydent przez pięć dni, od 18 do 22 lutego. Wciąż wspomina radość, która nastąpiła po wiadomości, że dokument kapitulacji został podpisany przez pakistańskiego generała porucznika AAK Niazi w Dhace. To był moment, w którym 22-latek walczył przez dziewięć miesięcy z szejkiem Mujiburem Rahmanem, ojcem założycielem Bangladeszu.



Jako student w Bangladeszu College of Arts & Crafts, Ahmed wygrał także kolejną bitwę w domu — aby spełnić swoją ambicję kontynuowania kariery artystycznej, która początkowo niepokoiła rodziców o jego przyszłość. Ich niezdecydowana zgoda pojawiła się dopiero po tym, jak ich nastoletni syn wygrał konkurs plastyczny zorganizowany w Pakistanie. Pejzaż z płynącą rzeką był zupełnie inny niż język sztuki, który Ahmed miał odkryć później – zakorzeniony w Bangladeszu, ale dopracowany w Paryżu. Rahman był tym, który zachęcił go do wzięcia stypendium w Ecole Nationale Superieure des Beaux-Arts de Paris w 1974 roku. Powiedział mi, że musisz iść, pokonać Picassa i zapytał, czy mogę to zrobić, wspomina Ahmed.

Zagorzały wielbiciel bengalskiego malarza Zainula Abedina, francuska stolica to miejsce, w którym Ahmed po raz pierwszy zobaczył dzieła europejskich mistrzów, takich jak Rembrandt, Goya, Manet i Picasso. Jednak najbardziej pociągały go ukrzyżowane i umęczone postacie Francisa Bacona. W nadchodzących latach również Ahmed miał namalować kilka postaci ludzkich. Nieustraszeni i pełni nadziei, starają się zerwać kajdany. Doświadczenie wojny kierowało moją drogą, ale wojny nie maluję. To, co chcę zobrazować, to ludzkie cierpienie w wyzywających postawach i sytuacjach granicznych, w których jednostka musi sięgnąć granic. Nie wybieram też śmierci jako tematu, ponieważ w głębi serca moje zainteresowania są raczej optymistyczne – mówi Ahmed.



Wystawa w Rashtrapati Bhavan podąża za uznaniem prezydenta Mukherjee dla jego pracy, gdy zainaugurował tę samą wystawę w Kalkucie w Galerii Sztuki Ganges w 2015 roku. Oprócz dzielnych postaci Ahmeda na planie znajdują się również portrety Mujibura Rahmana, Rabindranatha Tagore i Mahatmy Gandhiego. Indie to także mój własny kraj, mówi artysta, który w 2014 roku zdobył Ordre des Arts et des Lettres za wkład w sztukę we Francji. Wystawa w Muzeum Rashtrapati Bhavan w Delhi potrwa do 22 lutego