Nikt, kogo znałem, nigdy nie był w Tripura; nikt też nie zasugerował, żebym tam pojechał – i to przypieczętowało dla mnie umowę. Kilka lat temu, kiedy zacząłem planować tygodniowy rodzinny wyjazd na północny wschód, skontaktowałem się z przyjaciółmi i grupami podróżniczymi na Facebooku, aby uzyskać sugestie.
Najpopularniejszą propozycją była wycieczka motocyklem przez Arunachal Pradesh. Choć brzmi to wspaniale, nie sprzyja rodzinnej wycieczce. Drugim najczęściej polecanym kierunkiem był Sikkim, ale dla moich rodziców było za zimno. Sugestie Manipur, Mizoram, Assam i Shillong – nie Meghalaya – wciąż napływały. Spędziłem trzy dni zastanawiając się nad logistyką każdego miejsca docelowego, aż zdałem sobie sprawę, że ani jedna osoba nie wspomniała o Tripurze. Wtedy podjąłem decyzję – zabrałem tam swoją rodzinę.
Zaginiony świat: samotny ksiądz siedzi u podstawy rzeźb Shivy. (Źródło: Shruti Chakraborty) Tripura oznacza Trzy Miasta — podobnie jak greckie słowo Tripolis — a może nazwa państwa pochodzi od Tripura Sundari, przewodniego bóstwa regionu. Nasza była siedmiodniowa wycieczka, która poprowadziła nas wzdłuż i wszerz trzeciego najmniejszego indyjskiego stanu, który może nie był jeszcze infrastrukturalnie gotowy dla turystów, ale ciepło w sercach mieszkańców nadrabiało to, czego brakowało w zimnym betonie .
najłatwiejsze w pielęgnacji rośliny wiszące
Z Agartali najpierw skierowaliśmy się na południe w kierunku Pałacu Neermahal — położonego pośrodku jeziora Rudrasagar — i rezerwatu przyrody Sipahijola. Ale to był kolejny cel, który zapierał mi dech w piersiach, stając się tym samym punktem kulminacyjnym całej podróży. Ukryty w głębokich zakamarkach północnych wzgórz królestwa Twipra jest jednym z najbardziej magicznych i majestatycznych miejsc w kraju — takim, o którym wie niewiele osób. I żadna ilość czytania nie jest w stanie przygotować cię na to, co znajdziesz na „zaginionym wzgórzu Unakoti”.
Około 178 km od stolicy stanu Agartala, Unakoti – czyli mniej niż crore, czyli 99 99 999 – jest miejscem pielgrzymek Shaiva, niepodobnym do niczego, co można znaleźć w Indiach. (Źródło: Shruti Chakraborty) Około 178 km od stolicy stanu Agartala, Unakoti – czyli mniej niż crore, czyli 99 99 999 – jest miejscem pielgrzymek Shaiva, niepodobnym do niczego, co można znaleźć w Indiach. W pewnym sensie nie różni się to zupełnie od Macchu Picchu w Peru. Wejdź przez kamienną bramę, a zostaniesz przeniesiony do innej epoki. Masywne idole Pana Śiwy — wyrzeźbione ze wzgórza — witają odwiedzających. Podobno jest ich 99 99 999. Rzeźby te, prawdopodobnie pochodzące z VIII-IX wieku, wiążą się z kilkoma interesującymi opowieściami. Wyróżniają się dwa z nich:
Legenda 1
Legenda głosi, że Pan Shiva i jego świta zmierzali do swojej niebiańskiej siedziby, Kailash, kiedy postanowili spędzić noc w Kailashahar — 10 km w dół od Unakoti. Ostrzegł swoich towarzyszy, że będą musieli wyjechać przed świtem, ale po nocy hulanki Shiva był jedynym, który obudził się na czas. Znany ze swojego wybuchowego temperamentu, Shiva przeklął śpiących na wieczność na Ziemi i odszedł do Kailasha. Otoczenie zdobi teraz wzgórza Unakoti jako płaskorzeźby.
pokaż mi zdjęcia chrząszczy
Legenda 2
Według innej wersji obrazy zostały wyrzeźbione przez rzeźbiarza Kallu Kumhara. Był wielkim wielbicielem Parvati, więc kiedy Shiva-Parvati i ich świta przechodzili przez ten region — po drodze Kailash, niektórzy mówią, że Varanasi — Kallu Kumhar poprosił o towarzyszenie im. Shiva był nieufny wobec tej propozycji, więc Parvati wymyśliła rozwiązanie. Zasugerowała, aby rzeźbiarz wykonał 1 000 000 000 obrazów Shivy – aby go uspokoić – i jego świty w ciągu nocy, a jeśli będzie w stanie to zrobić, towarzyszyłby im. Gdy słońce wzeszło następnego dnia, spadł tylko o jeden crore – i to dało Shivie lukę, której potrzebował, aby zostawić Kallu Kumhar za sobą.
Legenda 2,5
Inną odmianą tej historii jest to, że Kallu Kumhar otrzymał zadanie wyrzeźbienia bóstw we śnie, ale zamiast wyrzeźbić wizerunki wszystkich bogów, wyrzeźbił ostatni obraz samego siebie, czyniąc go jednym z crore — lekcji, miejscowi mówią, dlaczego nie poddać się ahankarze, czyli dumie.
Jest jeden z trzema Ganeśami, na których spływa strumyk – co sprawia wrażenie, jakby się kąpał. (Źródło: Shruti Chakraborty) Jakakolwiek byłaby historia tych rzeźb, logistyka ich wykonania jest dość tajemnicza. Większość płaskorzeźb ma 30-40 stóp wysokości i jest bardziej surowa w stylu plemiennym niż w klasycznym stylu indyjskim. Odkryłem, że jest podobny do statuetek z cywilizacji Azteków — szczególnie sposób, w jaki zostały przedstawione oczy, zęby i nakrycia głowy. Kilka z nich wciąż zdobi zbocze wzgórza — podczas gdy niektóre uległy zniszczeniu czasu — inne najwyraźniej są pogrzebane i trzeba je wykopać. Naliczyłem ich około 130. Jest jeden z trzema Ganeśami, na których spływa strumyk – co sprawia wrażenie, jakby się kąpał.
rośliny na szczęście i pieniądze
Unakoti, historycznie, był uważany za Shaiva Tirtha w erze Pal (VIII-XII wiek). Niektórzy archeolodzy sugerują, że Unakoti mogło być nawet buddyjskim ośrodkiem medytacyjnym. Szkoda, że Archaeological Survey of India jeszcze nie przeprowadził szczegółowych prac badawczych w regionie.
Spacerując po wężowych kamiennych mostach – w większości zniszczonych – łatwo wyobrazić sobie królów i mistyków modlących się do swoich bogów. Gdy przedzieraliśmy się przez schody i mosty łączące dwa wzgórza, na których teraz rozrzucone są statuetki, poczułem się, jakbym natknął się na świat ukryty przed wzrokiem ciekawskich – tajną domenę, do której trzeba było zapracować. Można było zobaczyć ślady źródeł i strumyków przecinających okolicę i nie mogłam powstrzymać się od wyobrażenia sobie, jak pięknie to miejsce wyglądałoby wieki temu ze strumieniami, zielonymi wzgórzami, zapachami kadzideł i dźwiękami dzwonów świątynnych – umysł błądzi dalej.
Dom bandytów lub uwięzionych bogów i bogiń, pomyśl o Unakoti, jak chcesz, ale wciąż ma urok, którego ani państwo, ani centralna rada turystyczna nie zdołały skutecznie reklamować. (Źródło: Shruti Chakraborty) Kiedy tam byłem, był ksiądz, którego rodzina modliła się tam od pokoleń. Poza tym, że raz otworzył oczy, by wręczyć nam błogosławiony kwiat i prasad, młody człowiek siedział niewzruszony pod największą z głów Śiwy. Dwaj pozostali sadhu – którzy mieszkali wyżej w chacie – wydawali się o wiele bardziej interesujący – zwłaszcza biorąc pod uwagę słodki zapach zielska emanujący z ich raczej skromnej siedziby. Baba w szafranowych szatach podkreślała mistycyzm Unakoti. Według lokalnego folkloru, ci dwaj byli niesławnym bandytą i jego pomocnikiem, którzy zniknęli ze wzgórz Tripura ponad dziesięć lat temu – zaledwie kilka lat przed pojawieniem się dwóch mędrców w Unakoti. Najwyraźniej ta dwójka – ukrywająca się przed siłami granicznymi i lokalną policją – pojawiła się wkrótce potem jako „babas” w Unakoti, gdzie od tamtej pory mieszkają.
Dom bandytów lub uwięzionych bogów i bogiń, pomyśl o Unakoti, jak chcesz, ale wciąż ma urok, którego ani państwo, ani centralna rada turystyczna nie zdołały skutecznie reklamować. Ale z drugiej strony, może zbyt wielu turystów po prostu zepsułoby nieskazitelny urok tego miejsca.