Chodź i pokaż: średniowieczny kościół św. Marka z dachem z kolorowych dachówek. (Zdjęcie: Lakshmi Sharath) Pocieraj mu nos i możesz spotkać swojego bicie serca – mówi moja przewodniczka Hela, wskazując na pomnik poety i pisarza Antuna Gustava Matosa, siedzącego na ławce w Zagrzebiu. Stolica Chorwacji jest wypełniona posągami pisarzy i naukowców, oprócz królów i królowych, ale lśniący posąg autora jest podobno jednym z najczęściej fotografowanych wśród nich wszystkich. To tylko lokalna legenda, mówi ze śmiechem, gdy pytam ją, czy też potarła mu nos.
Spacerując po największym chorwackim mieście zdaję sobie sprawę, że każdy kamień w Zagrzebiu ma przypisaną romantyczną legendę i wszędzie jest kilka uroczych historii. Mój wzrok przyciąga maleńki sklepik wypełniony ręcznie robionymi pamiątkami, a jedyne, co widzę, to ładne drewniane serca wyrzeźbione na czerwono, zdobiące sklep. To Licitar, symbol miasta – mówi Hela, wyjaśniając, że kojarzono ich z baletem Licitarsko srce, czyli Piernikowe Serce, skomponowanym przez znanego chorwackiego kompozytora. Jak mówi, były to oznaki miłości, którą chłopiec obdarzał swoją partnerką do tańca. To tradycja sięgająca czasów średniowiecza. Serca Licitar, jak się je nazywa, są w rzeczywistości piernikowymi ciastkami lub herbatnikami zrobionymi z mąki, miodu, jajek i innych składników i są wręczane jako prezenty podczas ślubów i innych okazji. Dziś ozdobione są malutkimi kawałkami luster z odrobiną lukru i mają też ukryty romantyczny przekaz.
Przytulne i urocze miasteczko, znane z bijących serc i miejsc całowania, wyjątkowych kościołów i romantycznych katedr, podzielone jest na dwie części — Górne i Dolne. Podczas gdy ten ostatni, znany jako Donji Grad, wypełniony jest bujnymi parkami i okazałymi barokowymi zabytkami austriackiego imperium węgierskiego, to górne Miasto lub Gornji Grad mnie fascynują. Ładna kolejka linowa zabierze Cię tam w zaledwie minutę, ale może Cię tam również zaprowadzić schody ukryte za kamiennymi domami. Miasto jest prosto z epoki średniowiecza, wypełnione brukowanymi uliczkami, usiane latarniami gazowymi i romantycznymi kościołami.
Stoję zahipnotyzowany przed XIII-wiecznym kościołem św. Marka, nieskazitelnie białym kolorem i zwieńczonym kolorowymi płytkami ceramicznymi, które reprezentują herb Zagrzebia oprócz flag Trójjedynego Królestwa Chorwacji, Slawanii i Dalmacji.
Na tym placu w każdy weekend odbywa się zmiana warty królewskiej i tam dowiaduję się o innym symbolu Zagrzebia i Chorwacji — krawacie lub krawacie. Gdy żołnierze maszerują, wyglądając elegancko z fularami, powiedziano mi, że początkowo był noszony przez wojsko w XVII wieku. Historia głosi, że Francuzi byli ciekawi, jak Chorwaci nosili te malownicze szaliki, a zwłaszcza sposób, w jaki były wiązane na szyi. Szaliki faktycznie rozdzielały prezenty od dziewczyn, które wysyłały swoich mężczyzn na wojnę i to kobiety zawiązywały te miłosne węzły na szyjach żołnierzy. To w końcu stało się modnym trendem. W rzeczywistości Chorwaci są tak dumni z krawatów, że 18 października świętują nawet Narodowy Dzień Krawata.
strefa wiecznie zielonych drzew kolumnowych 5
Chorwackie pamiątki. (Zdjęcie: Lakshmi Sharath) Spacerujemy dookoła, zwiedzając następnie piękny kościół św. Katarzyny. Hela dodaje z chichotem, że z katedry widać mnóstwo miejsc do całowania. Wcale mnie to nie dziwi. Wszystko w Zagrzebiu mówi o romansie, z wyjątkiem jednego pomnika, który tragicznie oznacza złamane serce — Muzeum Zerwanych Związków.
Kiedy para rozpadła się po czterech latach bycia razem, postanowili stworzyć muzeum pełne osobistych przedmiotów, które były symbolem ich nieudanej miłości. Tak więc w 2011 roku pojawiło się pierwsze prywatne muzeum w Chorwacji, które opowiadało o rozdzierających serce opowieściach o utraconej miłości. Muzeum Zerwanych Związków opowiada o zdradach, straconych związkach i nieodwzajemnionej miłości. Każda opowieść jest utkana wokół przedmiotu, który jest metaforą straty – rękawiczki, szalika, zabawki, siekiery, listu.
Jednak Zagrzeb szybko naprawia złamane serca swoim staromodnym urokiem. Wędruję bez celu po kolorowych targowiskach i tętniących życiem kawiarniach, dopóki Hela do mnie nie woła. I wtedy widzę kolejną piękną historię miłosną wyrytą na ścianach. Pośród kamieni leży wzruszający pomnik psa Plutona. Historia głosi, że Pluton, bezpański pies, lojalnie strzegł placu budowy pierwszej chorwackiej kasy oszczędnościowej przed przemytnikami, ale ostatecznie został zabity. Robotnicy, w szczególności architekt, który nawiązał więź z psem, postanowili okazać swoją miłość budując mały pomnik ku czci swojego wiernego towarzysza.
Stojąc tam, w końcu uświadamiam sobie, dlaczego Zagrzeb nazywany jest miastem miłości. Miasto liczące zaledwie 8 000 mieszkańców, stolica Chorwacji różni się od innych europejskich odpowiedników. Przytulny i oryginalny, jego serce bije dla kochanków, przyjaciół, a nawet dla tych, których miłość zdradziła. Nic więc dziwnego, że pamiątką, która najbardziej oddaje ducha miasta, jest krwawiące serce.
Lakshmi Sharath jest pisarzem podróżniczym z Bangalore.