Powolny i stabilny: zagrożony zielony żółw odwiedza wybrzeża rezerwatu Ras al-Jinz podczas gorących miesięcy, od czerwca do sierpnia. Zamknij oczy, powiedział nagle nasz przewodnik Khamis Abdullah Khamis. Dla naszej pstrokatej grupy turystów na tej ciemnej, bezludnej plaży nie miało to sensu. Tej nocy księżyc był tylko cienkim drzazgiem, a i tak nie mogliśmy wiele zobaczyć.
Teraz otwórz oczy. Co widzisz? Cóż, nadal nic nie widzieliśmy, tylko słyszeliśmy za sobą ryk morza. Uśmiechnął się do naszych pustych twarzy, po czym otworzył dłoń i skierował w jej stronę swoją słabą latarkę.
pająk z oznaczeniem na plecach
Pojawił się mały żółwik, urodzony zaledwie kilka minut temu. Khamis położył go delikatnie na piasku, zachwycony pełnymi podziwu ochami i aachami gangu. Dziecko było wyraźnie zdenerwowane, obracając się w jedną i drugą stronę, myśląc o swoim następnym ruchu. Dając nam chwilę na obejrzenie go, Khamis powoli ruszył w stronę morza, oddalonego o zaledwie sto metrów, kierując w jego stronę latarkę.
A kochane dziecko poszło za nim. Raczej wiernie podążał za źródłem światła, zanim wszedł do chłodnych wód Morza Omańskiego, które było jego domem. Przypomniałem sobie, jak Khamis mówił, że żółwie podążają za najbliższym źródłem światła; Od podążania w kierunku księżyca po przybycie do najbliższego hotelu z żółtymi światłami, Khamis widział to wszystko.
Byliśmy w Ras al-Jinz Turtle Reserve w Omanie, jednym z największych miejsc lęgowych żółwi na Oceanie Indyjskim. Każdej nocy zarówno miłośnicy przyrody, jak i ciekawscy turyści udają się do tego rezerwatu, w pobliżu miasta Sur, na żółwiowy spacer po plaży. Cztery z siedmiu znanych gatunków żółwi morskich —
Loggerhead, Hawksbill, Olive Ridley i Green Turtle – znajdują się na morzach Omanu.
Spośród nich byliśmy tam w poszukiwaniu zagrożonego żółwia zielonego (Chelonia Mydas), który odwiedza wybrzeże głównie w gorących miesiącach, między czerwcem a sierpniem, aby złożyć jaja. Samica żółwia zielonego składa ponad 100 jaj za każdym razem – ponad 15 000 w swoim życiu – ale tylko cztery z nich przeżywają na partię, aby osiągnąć dorosłość. W swoim ekosystemie obfitują drapieżniki, od lisów po kraby, nie wspominając o bezdusznych ludziach.
Mimo, że był to wyraźnie poza sezonem, kierowała nami chęć zobaczenia tej zabawy natury i dlatego chętnie skorzystaliśmy z okazji spędzenia dwóch godzin spaceru nad morzem późno w nocy. Po szybkiej kolacji w ośrodku sąsiadującym z rezerwatem nasza grupa 20 osób dorosłych i dzieci (odwiedzających podzielona jest na dwie-trzy małe grupy, aby zminimalizować hałas i ruch na piaskach) zebrała się na zewnątrz o 21:00, gdzie dał nam Khamis dokładne zapoznanie się z regulaminem — surowo zabroniono m.in. głośnych dźwięków, jasnego światła i fotografowania z lampą błyskową. On też jasno określił oczekiwania — w szczycie sezonu są ich setki, ale teraz inshallah!
Następnie zaczęliśmy iść w kierunku morza, najpierw pokonując nierówną błotnistą ścieżkę przez około 500 mw całkowitej ciszy. Oprócz Khamisa prowadzącego z przodu i innego przewodnika prowadzącego z tyłu, nikt inny nie miał żadnego źródła światła.
Spójrz, mamusiu, tyle gwiazd! cichy i podekscytowany głos nagle przebił się przez słone powietrze. Wszyscy spojrzeliśmy w górę, jak na zawołanie, a ja sapnęłam. Dla moich miejskich oczu, nieprzyzwyczajonych do czystego nieba pokrytego grubą warstwą gwiazd, było to równie magiczne, jak doświadczenie dzikiej przyrody, które mieliśmy nadzieję później przeżyć.
Wkrótce moje stopy zapadły się w miękki piasek, pudrowy i zimny. Dotarliśmy do plaży i Khamis zatrzymał nas wszystkich, gdy jego kolega zapuszczał się dalej w ciemność, szukając zielonych żółwi. Na jego sygnał kilka minut później skierowaliśmy się w stronę jego latarki, w cichym oczekiwaniu.
pająk wyglądający jak pająk wilczy
Nagle natknąłem się na płytką piaskownicę i znalazłem wokół siebie innych, którzy cierpieli z powodu podobnych błędów. Zdarzyło się to kilka razy w drodze na brzeg, gdzie niektórzy już zauważyli żółwia; mój przyjaciel i ja trzymaliśmy się za ręce, chichocząc, rzucając się jak para pijaków w prawie całkowitej ciemności.
Dopiero później Khamis wyjaśnił, że były to fałszywe gniazda zrobione przez bystre żółwie-mama, aby zrzucić drapieżniki z zapachu. Prawdziwe gniazdo, w którym znajdują się jaja, jest przez nią natychmiast zakrywane i spłaszczane, aby wtapiało się w krajobraz.
W pobliżu brzegu olbrzymi Zielony Żółw powoli trzepotał w stronę wody — piasek na jej plecach ze wszystkich kopanych gniazd lśnił jak ładny wzór. Kiedy zniknęła w wodzie, przenieśliśmy się do miejsca, w którym nasz czujny przewodnik zauważył kolejną z tych mamusi.
Po drodze Khamis nagle uciszył naszą grupę. Duży głaz w oddali niespodziewanie wykazał oznaki życia. Była to samica żółwia w trakcie gniazdowania i przy pierwszych oznakach niepokoju wracała do morza, nie dopełniając go. Więc omijaliśmy ją szerokim łukiem, idąc w kierunku naszego pierwotnego celu, gdzie kolejny z tych łagodnych gigantów właśnie rozpoczął swój powolny marsz do domu.
mały, czarny błąd w twardej skorupie
Po krótkiej rozmowie z naszym przewodnikiem dowiedziałem się, że jego ojciec był rybakiem z miejscowej wioski i od piątego roku życia zabrał ze sobą Khamisa na głębokie morze. Jak widzisz swoich przyjaciół na co dzień, my widywaliśmy ich cały czas, powiedział, wyjaśniając swoją pasję do ochrony żółwi.
Trzy żółwie dziś wieczorem, macie szczęście, wykrzyknął Khamis w drodze powrotnej. Dokładnie trzy i pół. Naprawdę mieliśmy szczęście!