Od dłuższego czasu wyrażała chęć oddania swoich narządów do badań medycznych. Jej ostatnie życzenie pozostało niespełnione z powodu Covida. (Ekspresowe zdjęcie archiwalne) autorstwa Glorii D’Sa
Przez lata Shashikala Jawalkar Saigal, popularnie znana jako Shashikala, była stałym gościem naszego kościoła, Katedry Najświętszego Imienia w Colabie w Bombaju. W pobliżu mieszkała doświadczona aktorka filmowa i niezawodnie uczęszczała na poranną mszę, chyba że była zła. Ubrana w salwar-kameez i z krótkimi siwymi włosami, cicho przesiadywała wśród tłumu. Podczas mszy wpatrywała się w ołtarz i po zakończeniu nabożeństwa wychodziła, nie patrząc na nikogo.
Chcąc dowiedzieć się więcej o niej, moja siostra Maureen i ja poprosiliśmy aktora w 2014 roku o wywiad dla naszego biuletynu parafialnego. Choć początkowo była niechętna, zgodziła się z nami rozmawiać pod warunkiem, że jeden z proboszczów będzie obecny podczas rozmowy. Jednak kiedy się otworzyła, niczego nie powstrzymywała.
Shashikala opowiedziała o walce swojej rodziny o związanie końca z końcem, o tym, jak w młodym wieku przyjechała do Bombaju, aby zarabiać na życie w przemyśle filmowym, o swoim nieszczęśliwym małżeństwie i zaangażowaniu z innym mężczyzną, który ją zdradził i źle potraktował. Opowiedziała także o wzlotach i upadkach w swojej karierze trwającej ponad sześć dekad w branży, do której dołączyła w wieku 13 lat. Nasza rozmowa skręciła w kierunku jej długich poszukiwań wewnętrznego spokoju, aż do poznania Matki Teresy. Kiedy wreszcie poznałam Matkę, załamałam się i rozpłakałam się jak dziecko. Powiedziałem jej, że nie mam szczęścia i spokoju umysłu. Poprosiła mnie, abym służył w jej różnych domach i aśramach, co robiłam przez dziewięć lat, jak nam powiedziała.
Wiele lat po tym, jak przestała pracować, czuła się niekomfortowo pozując do zdjęć z ludźmi lub omawiając swoje role. Czuła, że to jej przeszłe życie, zamknięty rozdział. (Ekspresowe zdjęcie archiwalne) W późniejszych latach życia szukała ukojenia w duchowości. Urodziła się w rodzinie hinduskojęzycznej, posługującej się językiem marathi, w Solapur w stanie Maharashtra, nawróciła się na chrześcijaństwo. Wiele osób wierzyło, że Matka Teresa zmusiła mnie do nawrócenia. Ale tak nie było. Miałam wiele wizji Jezusa i Matki Marii… Zostałam ochrzczona, kiedy byłam w Pune przez biskupa Valeriana D’Souza, powiedziała.
Szaszikala został pobożnym katolikiem i regularnie chodził do kościoła. Mimo że miała 80 lat, wstawała o 5 rano, robiła sobie herbatę, robiła sobie prysznic i czekała w swoim budynku, mieszkaniu Wodehouse, o 7 rano w towarzystwie Maureen (od kilku lat moja siostra towarzyszyła aktorce do kościoła na jej prośbę) na poranną mszę.
Jednak zdrowie aktora cały czas się zmieniało. Gdy tylko wyzdrowiała, wracała na poranną mszę, aby otrzymać Jego darszan, jak to ujęła. Jednak niezależnie od tego, jak źle się czuła, na pytanie o jej zdrowie zawsze odpowiadała wesołą pierwszą klasą.
Weteranka była tak inna w prawdziwym życiu – łagodna, łagodna i miła – w przeciwieństwie do typowych postaci wampirów, które często przedstawiała na ekranie. Czasami głośno wykrzykiwała: Nie wiem, jak zagrałam te wszystkie złe role. Wiele lat po tym, jak przestała pracować, ludzie na drodze nadal ją rozpoznawali. Zawsze czuła się niekomfortowo pozując z nimi do zdjęć lub omawiając swoje role. Czuła, że to jej przeszłe życie, zamknięty rozdział.
Przyjechała do Bombaju w młodym wieku, aby zarabiać na życie w przemyśle filmowym. (Ekspresowe zdjęcie archiwalne) W przeszłości zawsze wracała do zdrowia po ataku choroby. W końcu to pandemia osłabiła jej ducha. Musiała przestać wychodzić. Nie mogła już chodzić do kościoła, aby otrzymać Jego darszan. Straciła chęć do życia, ponieważ jej wnuczka Soniya, z którą mieszkała, powiedziała: Nani wcześniej miała cel, na co czekała. Pójście na poranną mszę było czymś, co pozwoliło jej przetrwać cały dzień. Kiedy wróciła do domu, czuła się odcięta, samotna, a jej zdrowie się pogorszyło.
Na Niedziela Wielkanocna , dzień, w którym katolicy świętują nowe życie, Shashikala zmarł w jej domu w obecności jej wnuczki Sonii i jej prawnuczki Shanayi.
Od dłuższego czasu wyrażała chęć oddania swoich narządów do badań medycznych. Jej ostatnie życzenie pozostało niespełnione z powodu Covida. Miała jednak piękne nabożeństwo pogrzebowe ze wszystkimi jej ulubionymi księżmi odprawiającymi mszę, co nie byłoby możliwe, gdyby jej ciało zostało ofiarowane.
(Autor jest konsultantem ds. podróży i znajomym aktora Shashikala Jawalkar Saigal)