Czy wszystko dobrze w domu?

Mówiąc o słoniu w pokoju — choroby psychiczne w rodzinie

jerry pinto, jerry pinto książka, jerry pinto nowa książka, księga światła recenzja, księga światła, jerry pinto księga światła, jerry pinto książkiWstydliwa rzecz, którą zwykle trzymamy w ciemności, staje się tutaj nosicielem światła.

Nazwa: Księga światła: kiedy ukochana osoba ma inny umysł
Autor: Jerry Pinto (ed)
Wydawca: Mówiący Tygrys
Strony: 175
Cena: 399 zł



Gdyby wielokrotnie nagradzane Em and the Big Hoom Jerry'ego Pinto były wpisem na blogu, 13 kont w tej szczupłej antologii stanowiłoby sekcję komentarzy i dyskusji, która nastąpiła później. Książka Pinto, opisująca życie w rodzinie z rodzicem cierpiącym na depresję maniakalną, wydaje się otworzyć drzwi do miejsca, o którym uczy się wszystkich dobrych Hindusów — zaburzenia psychiczne w rodzinie. To dziwny paradoks, naród nadpobudliwych hipochondryków (czy widziałeś kiedyś wykresy sprzedaży środków zobojętniających kwas?), którzy chętnie konsultują się z najlepszymi specjalistami w sprawie dolegliwości serca, wątroby, nerek, migdałków i stępu, kiedy odkrywają wykręcić się w rodzinie. Nawet jeśli wiedzą, że normalna rodzina jest absurdalnie normatywna.



Wstydliwa rzecz, którą zwykle trzymamy w ciemności, staje się tutaj nosicielem światła. Ton narratorów, w odpowiedzi na chorobę psychiczną w rodzinie, waha się od tęsknej, pełnej poczucia winy elegii, przez mroczne opowieści o nieoczekiwanym, półkomicznym katharsis. Najlepiej ostatnie dzwonki. Nawet kiedy komedia jest czarna, rzuca radosne światło, jak w relacji Sukant Deepak o swoim ojcu, dwubiegunowym autorze i dramatopisarzu Swadesh Deepak, który pewnego dnia w 2006 roku poszedł na spacer i nigdy nie wrócił. Opowiadania Swadesha były tak drastyczne, że same w sobie stanowiły symptom jego choroby. W „Papa, gdzie indziej” Sukant, były dziennikarz Indian Express, wyjaśnia, dlaczego wciąż śpi z żelaznym prętem pod łóżkiem. Nie ze strachu przed zmarłymi. To byłaby prosta odpowiedź. Zbyt łatwe.



Współtwórcy są wielkomiejskimi, postępowymi i dobrze wykształconymi mniejszościami, które potrafią zlekceważyć potężne społeczne tabu, które ukrywają chore umysłowo relacje w pokoju na piętrze lub w garażu na końcu podjazdu. Mimo to niektórzy z nich muszą szukać dystansu, aby opowiedzieć swoją historię. „Matki i córki” pendżabskiej poetki (i innego byłego przedstawiciela Indian Express — jesteśmy legionem) Nirupama Dutt jest opowiadana z punktu widzenia jej córki. „Człowiek pod schodami”, relacja Sharmili Joshi o jej wujku alkoholiku, którego przydzielona przestrzeń w domu kurczy się, aż mężczyzna całkowicie znika, jest opowiedziana głosem, który częściowo należy do obserwatora, chociaż jest aktorką w dramacie. W postscriptum do swojego wstępu Pinto żałuje, że nie był w stanie zamieścić historii rodzin, które nie mogą zabrać swoich chorych psychicznie do lekarza, ale zamiast tego muszą zwrócić się do egzorcysty. Te, niestety, ograniczają się do minimalnych, egzotycznych doniesień medialnych.

Księga Światła inicjuje osobiste ponowne zbadanie. Czy wszystko dobrze w domu? Czy ekscentryczna ciotka, podstawa literatury popularnej, jest rzeczywiście schizofreniczką? Czy babcia rzuca gangajal swobodniej niż zwykle? Czy pijana rodzina to tylko neurotyk czekający na diagnozę?



Jestem mile zaintrygowany, że znam wielu narratorów i aktorów w tej książce. Moja własna rodzina, podobnie jak te tutaj opisane, jak rodziny na całym świecie, ma wspaniałą kolekcję pijaków, nieporządków i samobójstw. I wielu z tych niezdecydowanych ludzi uważa, że ​​powinienem zbadać swoją głowę.



Być może kiedyś to zrobię, a wtedy ktoś bliski mi doda rozdział do kolejnego wydania książki Pinto. Będę z niecierpliwością czekał na jego publikację, ponieważ historia każdej rodziny, która opowiadana jest wbrew rodzinnym wartościom, przybliża nas do otwartego i pogodzonego ze sobą społeczeństwa.