(Źródło: Reuters) Kiedy pięć lat temu Zara otworzyła swój pierwszy sklep w centrum handlowym Select Citywalk w Delhi, spowodowało to dosłownie panikę. Głodna moda w Indiach krzątała się nawzajem, pakując wszystko, co tylko wpadło im w ręce. Ta historia jest często powtarzana w salach konferencyjnych wielu zachodnich sprzedawców detalicznych mających na uwadze Indie. Będąc drugim najbardziej zaludnionym krajem na świecie, jest dużo ludzi do ubrania. W tym miesiącu pierwszy sklep Gap zostaje otwarty w Indiach, najpierw w Delhi, a kilka miesięcy później w Bombaju. Za skrzydłami stoi szwedzki gigant H&M i Uniqlo, japońska odpowiedź na wielkoformatowy sklep z modą. W kolejce są również Massimo Dutti, Abercrombie & Fitch i Topshop, mniejsze sklepy, ale z dużym wpływem mody.
Podczas prezentacji prasowej w Bombaju dla Gap w zeszłym tygodniu, powiedziałem dyrektorowi generalnemu Indii, Oliverowi Kaye, że Gap przybył o pięć lat za późno. Uśmiechnął się tylko, nie wypowiadając słów, które oboje dobrze znaliśmy. Stale rozwijający się rynek detaliczny w Indiach nadal nie spełnia międzynarodowych standardów pod względem wielkości, jakości, usług i konserwacji. Kaye od dwóch lat kieruje Calvinem Kleinem India, a od ośmiu mieszka w Indiach.
Największą bolączką kraju jest nieodpowiednia infrastruktura. Większość dużych sieci handlowych — takich jak H&M i Uniqlo — ma wielkość budynków w najlepszych miastach, takich jak Nowy Jork, Londyn i Tokio. Ani Delhi, ani Bombaj nie mogą tego zaoferować. Tutaj 10 000 stóp kwadratowych (wielkość Gap w Delhi) jest uważane za ogromne. Jednak Indie są atrakcyjnym rynkiem i ważną platformą. Indyjski konsument z klasy średniej szybko przystosowuje się do noszenia na co dzień w zachodnim stylu. Szacuje się, że indyjski rynek odzieżowy osiągnie 60 miliardów dolarów w ciągu zaledwie pięciu lat.
Arvind Lifestyle, partner Gap w Indiach, planuje otwarcie 40 sklepów Gap we franczyzie w ciągu pierwszych kilku lat. Prezes Uniqlo, który spotkał się w Japonii z premierem Narendrą Modim, powiedział podobno, że chce otworzyć 100 placówek w Indiach. H&M, współpracując ze stylowymi projektantami, chce zainwestować 130 milionów dolarów i otworzyć tutaj 50 sklepów.
Ale błędy infrastrukturalne to nie jedyne wyzwanie. Indie są notorycznie świadome cen. Na przykład Gap jest droższy niż H&M. Poza tym większość ich produkcji odbywa się w Indiach. Na półkach prezentowanych na pokazie znajdowały się ich opłacalne linie, z tańszej bawełny, w większości dostępnej w sklepach z nadwyżkami eksportowymi w całych Indiach. Gap będzie musiał wprowadzić swoje wysokiej jakości linie w niezwykle przystępnych cenach, aby złamać indyjski rynek. Nie może polegać na samych dżinsach i spodniach khaki, jeśli chce osiągnąć swój cel 500 rupii w ciągu trzech lat.
Nawet Marks & Spencer miał problemy ze sprzedażą, dopóki nie zaczął sprzedawać produktów wyprodukowanych w Indiach, unikając w ten sposób wysokich podatków i obniżając ceny. Zara skorygowała ceny w ciągu kilku miesięcy od otwarcia i odnotowuje godne pozazdroszczenia zyski.
Sukces Zary sprawił, że Inditex (właściciel marek Massimo Dutti i Zara) oraz Tata’s Trent, jej indyjski partner, opóźnili wprowadzenie na rynek Massimo Dutti. Dutti jest znacznie droższe i oferuje wysokiej jakości jedwab, len i kaszmir. Tutaj dobrze sobie radzi — z cichszą inwestycją i produktami premium.
Masowi detaliści goniący za wynikami będą musieli podjąć większe ryzyko.
[email protected]